Wytrykowski zapowiedział też, że wystąpi do prokuratury z zawiadomieniem o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na podszywaniu się pod jego osobę.

W ten sposób sędzia odniósł się do doniesień portalu Onet.pl. Z opublikowanego w środę przez portal artykułu wynika, że sędzia Wytrykowski, który jest członkiem Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, wpadł na pomysł akcji wysyłania pocztówek z wulgarną treścią do I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf. Wytrykowski miał należeć do zamkniętej grupy na komunikatorze Whatsapp o nazwie "Kasta", która wymieniała się pomysłami na oczernianie niektórych sędziów. Według informatorów Onetu, członkami tej grupy mieli też być m.in. niedawny wiceszef MS Łukasz Piebiak, sędzia Jakub Iwaniec, a także Tomasz Szmydt z biura prawnego Krajowej Rady Sądownictwa oraz członkowie KRS: Maciej Nawacki i Jarosław Dudzicz.

"Przedstawione w publikacji zrzuty ekranu rzekomej konwersacji prowadzonej przeze mnie w grupie na komunikatorze WhatsApp o nazwie +Kasta+ wskazują na celowe działanie osób trzecich mających na celu zdyskredytowanie mojej osoby w oczach opinii publicznej, a także w moim odczuciu stanowią zorganizowaną próbę podważenia moich kompetencji do pełnienia urzędu sędziego Sądu Najwyższego" - przekazał Wytrykowski w oświadczeniu.

Jego zdaniem, "nie ulega wątpliwości, że każdy użytkownik aplikacji WhatsApp jest w stanie stworzyć fikcyjną konwersację grupową, określając zarówno wyświetlającą się w oknie konwersacji nazwę grupy jak i nazwy jej uczestników w dowolny, wybrany przez siebie sposób".

"Tak stworzoną konwersację grupową, każdy jej uczestnik może dowolnie rozpowszechniać poprzez tworzenie zrzutów ekranu. W związku z tym, celem weryfikacji prawdziwej tożsamości uczestników konwersacji, która stała się przedmiotem publikacji na portalu onet.pl, wystąpię do prokuratury z zawiadomieniem o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na podszywaniu się pod moją osobę" - przekazał sędzia i dodał, że zlecił także przygotowanie pozwów oraz prywatnych aktów oskarżenia wobec osób, które dopuściły się naruszenia jego dóbr osobistych.

W oświadczeniu przesłanym PAP Wytrykowski podkreślił, że pierwsze próby zdyskredytowania jego osoby zauważył już w momencie objęcia funkcji prezesa Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. "Od tego czasu byłem traktowany skandalicznie przez część środowiska sędziowskiego, obrażany w mediach społecznościowych oraz w mediach krytycznych wobec reform przeprowadzanych w sądownictwie. Działania oczerniające moją osobę nie ustały także po powołaniu mnie przez Prezydenta RP na urząd sędziego Sądu Najwyższego" - zaznaczył sędzia.

Jak zaznaczył, już w kwietniu 2019 roku otrzymał za pośrednictwem Biura Prasowego SN prośbę od Gazety Wyborczej o odniesienie się do zrzutu ekranu, którego treść była tożsama z tą, która jest przedmiotem wczorajszej publikacji portalu onet.pl.

"Potraktowałem to wówczas jako celową manipulację i próbę ataku na mnie jako sędziego Sądu Najwyższego, w związku z którą podjąłem kroki celem jej wyjaśnienia. Odbyłem w tej sprawie w dniu 11 kwietnia 2019 roku rozmowę z Panią Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzatą Gersdorf, w trakcie której okazałem Jej otrzymany zrzut ekranu, wyraźnie zaprzeczając jakobym miał być autorem wskazanej tam wypowiedzi" - poinformował sędzia w oświadczeniu.

Podkreśli przy tym, że prezes Gersdorf uznała, że zrzut stanowi jedynie prowokację, którą nie należy się przejmować. "Uznałem zatem, że odbyta z Panią Pierwszą Prezes rozmowa definitywnie rozwiązała problem fikcyjnej konwersacji, w której to miałbym wyrażać się negatywnie wobec Pani Prezes. Dlatego też jestem zbulwersowany, że w swojej wczorajszej wypowiedzi dla portalu onet.pl Pani Pierwsza Prezes nie wspomniała o naszej rozmowie, wypowiadając się w taki sposób, jakby nie znała wcześniej treści przedstawionego zrzutu ekranu" - podkreślił Wytrykowski.