O postawieniu zarzutu zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem 13-miesięcznej dziewczynki Łukaszowi K. poinformowała dziennikarzy w piątek prokurator Prokuratury Rejonowej w Szczecinku Marzena Ludwiniak-Aniołowska. Jeszcze dziś sąd, na wniosek prokuratury, decydować będzie o zastosowaniu trzymiesięcznego tymczasowego aresztu wobec podejrzanego.

Podejrzany częściowo przyznał się do zarzucanego czynu, za którego popełnienie grozi kara od 5 lat do 15 lat pozbawienia wolności.

Prokuratura poinformowała, że z drugą osobą zatrzymaną w sprawie "jeszcze dziś będą prowadzone czynności". Prokuratura planuje postawić jej zarzut narażenia na niebezpieczeństwo dziecka, które znajdowało się pod jej opieką. Nie planuje wnioskować jej o tymczasowy areszt.

Prokurator potwierdziła wcześniejsze nieoficjalne informacje dotyczące braku pokrewieństwa obu osób z pokrzywdzoną 13-miesięczną dziewczynką. Dziecko miało być pod ich opieką.

Ludwiniak-Aniołowska nie chciała mówić o szczegółach postępowania, zasłaniając się dobrem śledztwa.

Z informacji uzyskanych przez PAP ze źródeł zbliżonych do śledztwa wynika, że podejrzany i druga z osób zatrzymanych to jego żona. Mają dwoje kilkuletnich dzieci.

To szpital w Szczecinku, do którego w środę dziewczynkę przywieźli jej rodzice, powiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa na dziecku. Według informacji przekazanych dziennikarzom w piątek przez dyrektora ds. medycznych szpitala Marka Ogrodzińskiego wynika, że w trakcie badania dziecka "lekarz stwierdził obecność rany krocza". Wstępne rozpoznanie potwierdziły konsultacje z lekarzem ginekologiem i pediatrą. Lekarze mieli podejrzenie, iż uraz u dziecka powstał "w wyniku czynu nierządnego". Lekarze zdecydowali, że konieczne jest przetransportowanie dziecka do placówki o wyższej referencyjności, do Szczecina. Dziewczynka nadal jest hospitalizowana.