Rzecznik dowódcy generalnego rodzajów sił zbrojnych podpułkownik Marek Pawlak powiedział w sobotę PAP, że w miejscu wybuchu działa prokurator i będzie tam do jutra, a teren będzie zabezpieczony przez wojsko do środy. Nie chciał sprecyzować, na czym owe działania polegają.

Teren wokół miejsca wybuchu nadal jest zamknięty, także droga dojazdowa, z której na co dzień korzystają leśnicy.

Rzecznik Komendy Powiatowej PSP w Raciborzu młodszy brygadier Roland Kotula powiedział PAP, że żołnierzom pracującym na miejscu strażacy użyczyli namioty pneumatyczne. Jesteśmy umówieni, że kiedy będą kończyć pracę, dadzą nam znać, żebyśmy te namioty odebrali – poinformował strażak.

Burmistrz Kuźni Raciborskiej Paweł Macha przekazał PAP, że pamięć o wtorkowej tragedii pozostanie w mieszkańcach na długo. Temat jest ciągle aktualny także dlatego, że co jakiś czas na naszym terenie są znajdowane pociski – wskazał burmistrz.

Potwierdził to rzecznik raciborskiej policji komisarz Mirosław Szymański. Dzień lub dwa po tragedii policja dostała od grzybiarza koleją informację o znalezieniu pocisku – w tym samym lesie, choć w innym miejscu niż to, w którym zginęli dwaj saperzy. Podobnie jak poprzednio policjanci zabezpieczali teren wokół niewybuchu do czasu przyjazdu wojskowych.

Nadleśniczy Nadleśnictwa Rudy Raciborskie Robert Pabian ocenił, że przypadki znalezienia pocisków z czasów wojny w tych okolicach zdarzają się kilka razy w roku. Teren nadleśnictwa obejmuje 18,5 tys. ha lasów.

Na ogół takie "niespodzianki" znajdują ludzie postronni, najczęściej w okresie grzybobrania, bo ludzie szukający grzybów patrzą bardzo dokładnie pod nogi i czasem wypatrzą coś wystającego z ziemi – wyjaśnił w rozmowie z PAP.

Powiedział, że kiedy dowiedział się o wtorkowym wypadku, trudno było mu uwierzyć, że doszło do tragedii.

Przypomniał, że w polskich lasach jest jeszcze wiele niebezpiecznych przedmiotów z czasów drugiej wojny światowej. Są one z reguły głęboko pod ziemią i nie zagrażają spacerującym. Realne zagrożenie pojawia się wtedy, gdy zaczynamy się tym zbytnio interesować, kombinować wokół tego. Jeśli coś widzimy – a na ogół wygląda to jak kawałek zardzewiałego żelastwa – należy to zgłosić policjantom – zaapelował.

We wtorek po południu wskutek eksplozji w kompleksie leśnym między Kuźnią Raciborską a Rudą Kozielską (Śląskie) na miejscu zginęli dwaj żołnierze 29. patrolu rozminowania 6. Batalionu Powietrznodesantowego z Gliwic. Czterej inni zostali ranni. Dwaj z nich doznali bardzo poważnych obrażeń; przebywają obecnie w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 5 im św. Barbary w Sosnowcu.

Jeden z lżej rannych saperów jest leczony w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, drugi jeszcze we wtorek po zaopatrzeniu obrażeń opuścił szpital w Rybniku.

W środę rano lekarze z sosnowieckiego szpitala poinformowali, że stan leczonego tam sapera jest skrajnie ciężki, a rokowania – niepewne. W podobnym czasie dyrektor CLO Mariusz Nowak jako ciężki określał stan pacjenta przewiezionego tam wcześniej z Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach-Ochojcu. Żołnierz ten był zaintubowany, utrzymywany w stanie śpiączki. W ciągu dnia zapadła decyzja o przetransportowaniu go do szpitala św. Barbary.