Pancerne samochody, długa broń i lepsze kamizelki trafią do agentów dopiero w przyszłym roku - pisze "Rzeczpospolita". Do tego czasu BOR-owcy nie będą chronić polskich dyplomatów ani w Iraku, ani Afganistanie.

Rzecznik służby tłumaczy gazecie, że agenci nie byli odpowiednio przygotowani i wyposażeni, dlatego też nie mogli dalej bronić polskich dyplomatów. Od październikowego zamachu na generała Edwarda Pietrzyka, w któym zginął jeden z oficerów BOR, służba wycofała się z Iraku.

Ambasadę chroni teraz wojsko, choć - w myśl ustawy - wszystkich placówek dyplomatycznych powinien pilnować właśnie BOR. Agenci zapowiadają jednak, że wrócą do swych obowiązków, gdy będą wyposażeni jak na wojnę, a nie tak jak ich koledzy, pilnujący np. placówki w Szwajcarii czy Brukseli.