W uroczystości odsłonięcia figury wzięli udział byli m.in. prezydenci RP Bronisław Komorowski i Aleksander Kwaśniewski, przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej Donald Tusk, marszałek Senatu Tomasz Grodzki, wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz, wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska i rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Reklama

Na miejscu był też syn – poseł z PSL Władysław Teofil Bartoszewski. Przez 60 lat był moim ojcem, był moim przyjacielem i był moim mentorem. Miałem z nim bardzo bliskie stosunki, wprowadził mnie do życia państwowego – dyskretnego, ale państwowego i zawsze za jego wiedzą i zgodą działałem – powiedział.

Przypomniał, że jego ojciec był wyjątkowo związany z Sopotem, w którym przez wiele lat spędzał Wielkanoc, i gdzie miał wielu przyjaciół, stąd rozumie, dlaczego w tym akurat mieście zdecydowano się upamiętnić jego ojca. Dodał, że zastanawiał się nad powodem, dla którego – jako sposób upamiętnienia – wybrano tą szczególnie nobilitującą i trwałą formę – pomnik. Otóż ja się tak nad tym zastanawiałem i odpowiedź na to jest prosta: dlatego, że ojciec był jednym z niezbyt licznych ludzi, którzy w sytuacjach ekstremalnych potrafili zachować się przyzwoicie – powiedział. On popierał ludzi skrzywdzonych i ludzi, o których nikt nie pamiętał – dodał.

Przemawiając do zgromadzonych na uroczystości marszałek Grodzki podkreślił, że "przyzwoitość, według definicji, to jest życie w zgodzie z normami moralnymi i etycznymi, obyczajem, ale też unikanie sytuacji, które są może zgodne z prawem, ale są na pograniczu przyzwoitości i niegodziwości". Wierzę, że nasz naród, w swojej ogromnej masie, gdyby utworzyć partię, to by była największa partia ludzi przyzwoitych. Chociaż jak patrzę czasami na to, co wyprawiają obecnie rządzący, czasami mam wątpliwości, ale ciągle wierzę – podkreślił.

Jest taka łacińska maksyma (…), która w tłumaczeniu oznacza "słowa ulatują, przykłady pozostają" i pan profesor Bartoszewski dlatego jest wielki, dlatego jest jednym z największych Polaków XX wieku, bo on całym swoim życiem - od obozu, po funkcję ministra spraw zagranicznych i mentora wielu pokoleń ludzi, dla których przyzwoitość, wolność, demokracja i szacunek dla drugiego człowieka są drogie - on całe życie dawał przykład. Przykuwał to w słowo, ale swoją osobą dawał przykład. I to jest zdecydowanie mocniejszy przekaz niż słowo mówione – powiedział Grodzki.

Pomnik Bartoszewskiego stanął tuż przy głównym dworcu kolejowym Sopotu. Figura ma 2,3 m wysokości. Jej autorem jest artysta rzeźbiarz Jacek Kiciński. O postawienie w kurorcie pomnika zabiegało, przy wsparciu władz miasta, Stowarzyszenie Warto Być Przyzwoitym. Fundusze pochodziły ze zbiórki społecznej.

Przewodniczący Stowarzyszenia Krzysztof Kolarz w trakcie uroczystości podziękował wszystkim darczyńcom, którzy dołożyli swoje cegiełki do budowy pomnika. Poprosił też o dalszą pomoc dla organizacji, która ma w planach m.in. przyznawać nagrodę imienia Władysława Bartoszewskiego – jej laureatami będą osoby, które "mają zasługi w godzeniu zwaśnionych nacji".

Odsłonięcie pomnika poprzedziła debata pt. "Autorytet i przyzwoitość w polityce" z udziałem dwóch b. prezydentów i wicemarszałek Sejmu.

Władysław Bartoszewski (1922-2015) był podczas II wojny światowej więzieniem Auschwitz, żołnierzem Armii Krajowej, współorganizatorem Rady Pomocy Żydom "Żegota", uczestnikiem Powstania Warszawskiego. Był więziony w czasach stalinowskich. W III Rzeczypospolitej dwukrotnie piastował stanowisko ministra spraw zagranicznych. Był sekretarzem stanu w gabinecie Donalda Tuska i pełnomocnikiem premiera ds. dialogu międzynarodowego. Jest kawalerem Orderu Orła Białego, a instytut Yad Vashem przyznał mu tytuł "Sprawiedliwego wśród Narodów Świata" za pomoc, którą niósł Żydom podczas okupacji niemieckiej.

W 2007 roku Rada Miasta Sopotu nadała Bartoszewskiemu tytuł honorowego obywatela kurortu.