Proces Struka rozpoczął się przed Sądem Rejonowym w Gdańsku w ostatnich dniach lutego br. Samorządowca oskarżono m.in. o złożenie w oświadczeniach majątkowych w latach 2013-16 nieprawdziwych informacji na temat posiadanych zasobów pieniężnych. Samorządowiec miał m.in. zataić część majątku swojej żony. Struk nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że wszystkie jego oświadczenia majątkowe są prawdziwe i zgodne z obowiązującymi przepisami, a postawione mu zarzuty mają charakter polityczny.

Reklama

W środę przed sądem zeznawał brat żony Struka. Zeznał on, że na koncie jego siostry "przez jakiś czas były pieniądze należące do niego". Mężczyzna wyjaśnił, że kilkanaście lat temu kupił w Gdyni niewielkie – liczące ponad 30 mkw. – mieszkanie, a w 2011 roku postanowił je wynająć. Wszelkimi sprawami związanymi z wynajmem zajęła się jego siostra – żona Struka, na jej konto wpływały też opłaty od najemcy.

Wiem, że mój szwagier ma teraz drobne kłopoty, m.in. przez moją osobę – część moich pieniędzy przez pewien czas znajdowała się na koncie siostry – mówił w środę mężczyzna. Ja nie potrzebowałem akurat w tym okresie pieniędzy, dobrze zarabiałem. Traktowałem te pieniądze jako zabezpieczenie – na wypadek okoliczności zdrowotnych czy innych nagłych okoliczności – mówił mężczyzna.

Dodał, że w zupełności ufa swojej siostrze i nie widział żadnych przeciwwskazań, by – także ona - korzystała z jego pieniędzy w razie potrzeby. Mężczyzna wyjaśniał też, że wolał, by pieniądze z najmu znajdowały się na koncie siostry. Bo inaczej moja żona mogłaby je wydać – powiedział.

Szwagier Struka zaznaczył, że z wpływów pochodzących z najmu mieszkania, rodzeństwo miało się rozliczyć przy podziale spadku po rodzicach. Poinformował, że matka rodzeństwa zmarła w 2011 r., a ojciec w 2017 r. Dodał, że po rodzicach pozostał dom z garażem i dwoma działkami, których łączna wartość – według wyceny – wynosiła około 250 tys. zł.

Mężczyzna wyjaśnił, że w 2018 r. rodzeństwo podzieliło pomiędzy siebie spadek. On przejął rodzinny dom wraz z garażem i dwoma działkami, w zamian za to przekazał siostrze na własność mieszkanie w Gdyni, które – w jego ocenie - mogło być warte około 125 tys. zł. Gdy rodzeństwo uzgodniło taki podział, żona Struka przejęła mieszkanie w Gdyni i przekazała bratu wpływy z najmu z mieszkania. Zysk z najmu otrzymałem od siostry w grudniu 2018 r. To było około 44 tysiące złotych – mówił w sądzie mężczyzna dodając, że do 2018 r. pieniądze te były na koncie siostry.

Kolejna rozprawa w tym procesie zaplanowana została na 22 lipca. Tego dnia zeznania złożyć ma żona i córka Struka.

W listopadzie 2019 r. prokuratura oskarżyła marszałka woj. pomorskiego o złożenie w oświadczeniach majątkowych w latach 2013-16 nieprawdziwych informacji na temat posiadanych zasobów pieniężnych, nieruchomości gruntowej oraz zasiadania w radzie nadzorczej fundacji prowadzącej działalność gospodarczą. Łącznie Struk usłyszał sześć zarzutów dotyczących składania fałszywych zeznań lub zatajania prawdy. Grozi za to do 8 lat więzienia.

Zarzuty postawione Strukowi były efektem kontroli Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Kontrola trwała od połowy maja 2017 do połowy lutego 2018 r. i dotyczyła prawidłowości oraz prawdziwości oświadczeń majątkowych marszałka z lat 2013-17.

Proces Struka rozpoczął się ostatnich dniach lutego br. Marszałek woj. pomorskiego nie przyznał się wówczas do winy. Wszystkie oświadczenia majątkowe w okresie, które akt oskarżenia wymienia oraz wcześniejsze, kiedy w Polsce wprowadzono obowiązek oświadczeń majątkowych, wypełniałem sam osobiście z pełną starannością, zgodnie z prawdą i obowiązującymi przepisami" - mówił przed sądem samorządowiec. "Chcę wyraźnie podkreślić, że te zarzuty mają charakter polityczny. Jestem przekonany, że wypełniając oświadczenia majątkowe wypełniłem je zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem - podkreślił.

Po lutowej rozprawie Struk rozdał też przedstawicielom mediów swoje oświadczenie. Rozpoczynające się właśnie postępowanie jest kolejnym etapem trwającego od bardzo dawna procesu szykanowania przedstawicieli samorządu na Pomorzu. Stawiane mi zarzuty są w mojej ocenie bezpodstawne i kompletnie niesłuszne – co, jestem przekonany, potwierdzi sąd w wyroku uniewinniającym – napisał marszałka.

Kontrola CBA oraz postępowanie prokuratorskie (trwające razem ponad dwa lata) potwierdziły, że mój stan posiadania jest zgodny z moimi dochodami. To jest informacja najważniejsza i niepodważalna. Wszystkie fakty i dokumenty związane ze sprawą są dostępne w internecie i każdy zainteresowany mógł i nadal może się z nimi zapoznać – napisał Struk.

Mieczysław Struk ma 59 lat. Jest członkiem Platformy Obywatelskiej. Funkcję marszałka województwa pomorskiego sprawuje od 2010 r.