Nastolatek pod warszawskim sądem solidaryzował się z zatrzymaną po wcześniejszych protestach koleżanką. Gdy wybiegł z tłumu został powalony na ziemię przez policjanta. Kiedy jego ojciec przyjechał odebrać go z prokuratury dostał mandat, bo według funkcjonariusza zbyt długo siedział w samochodzie z włączonym silnikiem.

Reklama

Odbierałem syna z prokuratury. Spisują mnie dziś trzeci raz. Dwa razy próbowali mi powiedzieć, że biorę udział w nielegalnym zgromadzeniu. A tera popełniłem wykroczenie bo silnik był włączony dłużej niż 60 sekund – relacjonował Marek Radziwon, ojciec Janka.