Aktor zwrócił uwagę, że to lekarze wyszli z propozycją szczepień. Nie włamałem się na teren szpitala i nie żądałem szczepienia - powiedział.

Reklama

Usiłuje się nam wmówić, np. pan Stankiewicz, że to moralny wybór, że należy się zastanowić. W naszej sytuacji nie było na to czasu. Nie było chwili na taką deliberację. Bo kto nas zaprasza? Lekarze. Więc, czy my szkodzimy tym lekarzom? Czy my działamy tak, jak oni nam mówią? Poza tym, w powietrzu unosi się to, że mamy być ambasadorami, by promować szczepienia. Pani Rigamonti mówi, że sprawa pachnie oszustwem, bo takie rzeczy się podpisuje. Nie zawsze. Może komercyjne ambasadorowanie, ale honorowo? A człowiek dawał twarz wielu akcjom. Wielu dobroczynnym akcjom. Wtedy za podpisami nikt się nie oglądał - powiedział w rozmowie z Onetem Łukaszewicz.

Były prezes Związku Artystów Scen Polskich (ZASP) i ceniony aktor znalazł się w grupie osób zaszczepionych się poza kolejnością. W tym gronie są, m.in.: Krystyna Janda, Andrzej Seweryn, Wiktor Zborowski, Maria Seweryn i Magda Umer.

Tak jak mówiła Krystyna Janda w TVN-ie. Były pytania, gdzie te kamery, gdzie to? "To będzie później". No dobrze… W dobrej wierze przystąpiliśmy więc do szczepienia. Uważam, że przykładanie do tego odpowiedzialności moralnej, obywatelskiej, jest naprawdę nadużyciem. Jak trzeba, to artyści z powodów swoich ról, bohaterów, których grają, postrzegani są jako dobro narodowe. Dyskutanci proponowali – a dlaczego nie bezdomnych, dlaczego akurat aktorów? Dlaczego tych, a nie innych? Może innych na podorędziu nie było - mówił aktor.

"Nigdy nie ośmieliłbym się konkurować z lekarzami"

Mam wielki szacunek dla wszystkich lekarzy, którzy ryzykowali własnym życiem dla ratowania innych. Nigdy nie ośmieliłbym się z nimi konkurować. Jednak jak idzie o samo uprawnienie do szczepienia, to jako 74-latek mam je, podobnie jak wielu moich rówieśników i osób starszych w tym kraju. Jeśli nie przyłożymy miary, że w tej sprawie reżyserem był czas, to nie zrozumiemy sytuacji. Ja nie jestem od tego, by oceniać, czy powinny być wcześniej przygotowane listy. Czy sposób promocji akcji powinien być inny. Dziś po efektach prac komisji WUM dowiadujemy się, że otrzymano wcześniej szczepionki i to w takiej ilości, której nie można było zużyć - powiedział Łukaszewicz.

Zwracam się więc z uniżoną prośbą, aby nie wystawiać nam ocen, cenzurek, typu etycznego. Wtedy, kiedy politycy nas potrzebują, to nasze rozpoznawalne twarze są im bardzo potrzebne. To jest jedyna waluta, jaką posiadamy. Oczywiście, jest wielu zasłużonych, mądrych ludzi. Profesorów, powstańców, ale jeżeli ktoś miał zamiar, żeby z nas uczynić osoby, które będą zagrzewały do szczepień, to postąpił słusznie. Tak jak postępuje się słusznie przy innych akcjach społecznych. W nich również biorą udział opatrzeni, popularni aktorzy. Nie bierze się ich z powodu mądrości, szczególnych kompetencji, zasług czy wysokiego poziomu moralnego. Jest potrzebny ktoś ze znaną twarzą. Dla dekoracji - ocenił.

Łukaszewicz był również pytany o samopoczucie po szczepieniu. Aktor odpowiedział, że czuje się bardzo dobrze.

Kolejni aktorzy zaszczepieni

Nikt z tej grupy, z którą byłem w teatrze, nie miał powikłań. Ani ja, ani Krystyna Janda, Emilia Krakowska czy Grzegorz Warchoł. Byliśmy szczepieni razem, jako obsada spektaklu "Aleja Zasłużonych" - dodał.

Naprawdę, trzeba się wczuć w rolę tych dziewczyn, pań, które miały do rozdzielenia te szczepionki. Ich czas liczył się na godziny. Nie miały ludzi, więc wpadły na pomysł, żeby dać je aktorom, to może oni nam później pomogą w promocji szczepień. Oczywiście, ja nadal deklaruję pomoc. Jeżeli jeszcze nie zdewaluowano naszych twarzy i nazwisk po tej akcji - mówił.

"Miarą prawa i sprawiedliwości ma być lincz"

Miarą prawa i sprawiedliwości, wedle podawanych opinii, ma być lincz. Lincz powodowany emocjami, brakiem informacji, bez przykładania żadnej miary. To jest nieprzyzwoite. Pod pozorem wymierzania sprawiedliwości ludzie zmieniają się w katów. Niby dlaczego? To nie jest tak, że osoby, które zostały zaszczepione w ramach tej akcji, nie miały zapisanej dobrej karty w historii polskiej kultury. Może ogłośmy plebiscyt? Przecież ordery za zasługi ci artyści też mają.

Coś niedobrego z nami się stało. Żeby tyle emocji? Żeby tylu znanych, cenionych dziennikarzy zamieniało się w śledczych? Myśląc, że przez publiczne grillowanie Jandy uzyska dodatkowe informacje, kto za tym stał, co, jak i jak niegodnie sprzedał się aktor? A to wszystko było ciśnienie czasu. Czas był reżyserem. Takie jest moje zdanie - stwierdził Łukaszewicz.

Aktor został zaszczepiony 29 grudnia 2020 r.