Brytyjskie służby specjalne badają tożsamość dżihadysty na opublikowanym przez Islamskie Państwo w Iraku i Lewancie /ISIL/ wideoklipie. Ukazuje on egzekucję amerykańskiego dziennikarza, 40-letniego Jamesa Foley'a, który 2 lata temu zaginął w Syrii. Przed egzekucją dżihadysta wygłasza antyamerykańską tyradę, mówiąc po angielsku z wyraźnie brytyjskim akcentem.

Dziennik "The Times" określa nawet akcent dżihadysty jako wyraźnie londyński. Ubrany na czarno mężczyzna w kominiarce na twarzy stoi obok klęczącego Amerykanina w pomarańczowej pokutnej koszuli i przykłada mu do gardła nóż. Następnie widać ciało z odciętą głową w tym samym stroju. Brytyjskie media podkreślają, że nie był to pierwszy wideoklip ISIL-u z udziałem brytyjskich dżihadystów. Należą oni do najbardziej bezwzględnych radykałów, dokonywali już w przeszłości zamachów samobójczych i egzekucji.

Jeden z nich zamieścił w internecie swoje zdjęcie z odcięta głową, a 19-latka spod Londynu opublikowała na Twitterze zdjęcia placu w mieście Rakka w Syrii, udekorowanego nadzianymi na płot głowami syryjskich żołnierzy. W szeregach radykalnych organizacji w Syrii i Iraku walczy od 500 do 700 brytyjskich muzułmanów. Wielu z tych ludzi może w pewnym momencie starać się wrócić do Wielkiej Brytanii i będą wówczas stanowić bezpośrednie zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa w kraju - powiedział dziś BBC brytyjski minister spraw zagranicznych Philip Hammond.

Skąd ta radykalizacja? Łatwych odpowiedzi na to pytanie nie ma - mówi Polskiemu Radiu doktor Sara Silvestri, politolog z londyńskiego City University.. Przypomina, że przeprowadzono wiele badań zakładających, że przyczyną może być zła sytuacja ekonomiczna tych ludzi. Nie okazało się to prawdą. Podobnie jak nieprawdziwe są teorie, że to neofici automatycznie lgną do takich grup - tłumaczy Silvestri.

Badaczka skłania się ku teorii kognitywnego otwarcia: zwiększonej podatności na nowe idee, nawet najbardziej radykalne. Ludzie, którzy skłaniają się do takich radykalnych grup doznali w pewnym momencie mocnego, osobistego przeżycia. W jego wyniku podejmują decyzję, by radykalnie odmienić swoje życie.A nawet jeśli tego nie robią, pozostają otwarci na nowe koncepcje- tłumaczy Silvestri. Jak dodaje, mimo, że czołowi brytyjscy duchowni przestrzegają przed przyłączeniem się do takich grup jak Państwo Islamskie, nie zawsze jest to skuteczne.

Bo badania pokazują, ze coraz częściej do radykalizacji wystarczają treści zawarte w internecie, który zastępuje młodym ludziom imamów. Pojawia się tu nowa koncepcja samoradykalizacji. Internet to miecz o dwóch ostrzach. Z jednej strony łączy człowieka z globalną siecią, ale z drugiej, taki ktoś może nawiązać kontakt z grupą ludzi myślących w ten sam sposób, działających w izolacji od świata" - tłumaczy rozmówczyni Polskiego Radia.

ZOBACZ TAKŻE: Terroryści obcięli głowę amerykańskiemu dziennikarzowi. Brutalny FILM umieścili w sieci>>>