Włoski tygodnik "L'Espresso" przytacza oficjalne wyniki kontroli IOR. Powołuje się na liczący 250 stron dokument, przesłany do komitetu Moneyval, organu Rady Europy, który odpowiada za przeciwdziałanie praniu brudnych pieniędzy i finansowaniu terroryzmu. Na podstawie tej kontroli komitet podejmie decyzję czy umieścić Watykan na tzw. białej liście państw spełniających wszystkie wymagane normy w tym względzie.

Reklama

Z ujawnionych przez "L'Espresso" danych wynika, że w banku IOR, którego oficjalna nazwa to Instytut Dzieł Religijnych, mają depozyty przede wszystkim podmioty z Europy, w tym dwie trzecie z Włoch, a także z Polski, Francji, Hiszpanii i Niemiec. 2700 depozytów należy do zgromadzeń zakonnych z Afryki i Ameryki Południowej.

Jak podkreśla tygodnik, aby otworzyć konto w IOR trzeba być osobą duchowną lub pracownikiem, także emerytowanym, Watykanu, dyplomatą akredytowanym przy Stolicy Apostolskiej lub posiadaczem honorowych papieskich tytułów.

15 tysięcy depozytów spośród wszystkich 33 tysięcy należy do księży, 1600 do biskupów i około 200 do kardynałów. Na kontach znajduje się około 5 mld euro, a 80 procent tej sumy należy do fundacji, zakonów, konferencji episkopatów, seminariów i klasztorów.

Pochodzący z USA prawnik Stolicy Apostolskiej Jeffrey Lena wyjaśnił tygodnikowi, że zabronione są konta zaszyfrowane, których właściciele są utajnieni albo anonimowi oraz zapisanie rachunku na więcej niż jednego posiadacza.

Reklama

Benedykt XVI nie ma osobistego konta - poinformowano przypominając, że miał je w IOR jako kardynał. Papież musi jednak zrzec się dóbr, a zatem i konta w banku.

Lena podkreślił, że proces dążenia do przejrzystości operacji finansowych rozpoczął się w watykańskim banku 10 lat temu. Zapewnił, że analizowane są wszystkie operacje gotówkowe i takie, które budzą wątpliwości.

Według zapewnień reprezentanta prawnego Stolicy Apostolskiej w IOR istnieją "bardziej surowe reguły niż we włoskich bankach".