Dziennik Gazeta Prawana logo

Przyczyny rozwoju epidemii koronawirusa? Milczenie władz Chin, opieszałość WHO...

6 lutego 2020, 14:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Koronawirus
<p>Koronawirus</p>/fot. Shutterstock
Milczenie Chin, opieszałość Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i jej uległość wobec Pekinu przyczyniły się do rozwoju epidemii koronawirusa - pisze "FT". Przez postawę władz Chin tuż przed objęciem miasta kwarantanną z Wuhanu wypuszczono 5 mln osób - dodaje.

Blisko sześć tygodni po pojawieniu się doniesień o wirusie, nazywanym początkowo "zapaleniem płuc o nieznanych przyczynach", władze Wuhanu zdecydowały się między innymi na zorganizowanie 18 stycznia dorocznego gigantycznego bankietu, na który posiłki przygotowało 40 tys. rodzin. Zaserwowano blisko 14 tys. dań. Sześć dni później miasto objęto kwarantanną - pisze w czwartek "Financial Times".

Burmistrz 11-milionowego Wuhanu Zhou Xianwang wystąpił w telewizji 21 stycznia, zapewniając, że możliwość zarażenia się wirusem od innej osoby jest bardzo ograniczona; liczba chorych wynosiła wtedy 312 - relacjonuje "FT".

Wysokiej rangi doradca rządu w Pekinie powiedział gazecie, że "w obecnym klimacie politycznym, w którym bardziej ceni się posłuszeństwo niż kompetencje, lokalne władze mają powody, by unikać brania na siebie odpowiedzialności".

Ekspert prestiżowego waszyngtońskiego think tanku CSIS Jude Blanchette, wyjaśnia w rozmowie z dziennikiem, że władze regionalne Chin na każdym szczeblu mają skłonność "do ukrywania negatywnych informacji (przed przełożonymi) i cenzurowania odrębnych opinii".

- dodaje Blanchette.

"Kolosalne koszty cenzury, ludzkie i gospodarcze, zarówno dla Chin, jak i reszty świata, stają się bardzo widoczne", w miarę jak szanowani naukowcy oceniają, że "prawdziwa liczba osób zakażonych koronawirusem może być wielokrotnie większa, niż wynika z oficjalnych chińskich danych" - podkreśla dziennik.

"Epidemia staje się największym kryzysem, z jakim zetknął się Xi Jinping (...) od objęcia władzy w 2012 roku. Nie tylko doprowadziła do zablokowania znacznych obszarów gospodarki, ale też podważa kompetencje partii" - ocenia "FT".

Opieszałość i sprzeczne reakcje WHO również utrudniły walkę z epidemią. "WHO jest tak uległa wobec Chin, że czuła się zobligowana do trzymania się wyznaczonej przez nie linii" - mówi dziennikowi dyplomata z ONZ.

Członek specjalnego zespołu WHO zajmującego się koronawirusem John Mackenzie obarczył jednak Pekin odpowiedzialnością za zbyt powolną reakcję na rozwój epidemii; gdyby Chiny nie ukrywały informacji o nowych przypadkach choroby, "moglibyśmy ograniczyć liczbę przypadków nie tylko w Chinach, ale i na świecie" - ocenił ekspert.

W środę Reuters podał, że Mackenzie nazwał reakcję Pekinu "karygodną" i ostrzegł, że należy oczekiwać, że w Chinach jest więcej chorych, niż wynosi oficjalna liczba przypadków. Dyrektor generalny WHO Tedros Ghebreyesus starał się bagatelizować wypowiedzi Mackenzie'ego.

Jednocześnie poinformował, że w ciągu poprzedniej doby nastąpił największy skok w rozwoju epidemii koronawirusa i zaapelował o 675 mln dol. dotacji na walkę z wirusem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj