Wymachujący związkowymi sztandarami i odpalający świece dymne demonstranci okupowali krótko lobby Euronextu. Do podobnych protestów doszło w przed kilkoma tygodniami w paryskich biurach Blackrock - światowego giganta inwestycyjnego
"Nie trzeba sięgać po pieniądze do robotniczych kieszeni"
Mówi się nam, że nie ma środków na finansowanie emerytur - powiedział agencji Reutera Fabien Villedieu z kolejarskiego związku zawodowego, który był w grupie okupującej Euronext - "ale nie trzeba sięgać po pieniądze do robotniczych kieszeni, można je znaleźć w kieszeniach miliarderów".
Protestujący wykrzykiwali "nie dla reformy emerytalnej" i zapowiadali, że będą kontynuować akcję aż do wycofania się rządu z decyzji o podniesieniu wieku emerytalnego.
Jednak prezydent Emmanuel Macron podpisał już ustawę o podniesieniu z 62 do 64 lat wieku niezbędnego do otrzymania emerytury państwowej. Reforma była flagowym projektem jego kampanii wyborczej i jest odpowiedzią na rosnące zadłużenie kraju. Jak twierdzili broniący zmian przedstawiciele rządu, podniesienie wieku emerytalnego jest jedynym sposobem, by kraj ze starzejącym się społeczeństwem mógł uniknąć zapaści systemu. Dotychczasowy wiek emerytalny we Francji należał do najniższych w Unii Europejskiej.
Warszawiak z wyboru. Do stolicy przyjechał z Pomorza. Studiował polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. W „Dzienniku” od października 2022 roku, wcześniej pracował w Polskiej Agencji Prasowej. Interesuje się polityką i sportem. Lubi chodzić na demonstrację i uliczne protesty. Rzadziej, niestety, można go spotkać w teatrze. Wolne chwile spędza słuchając rapu. Najczęściej napisanego cyrylicą. Prywatnie fan Chelsea Londyn. Ta miłość w tym roku osiągnęła pełnoletność.