Wybrany we wrześniu na sędziego TK Maciej Berek złożył w Sejmie ślubowanie z formułą "wobec prezydenta". Następnie złożył rotę ślubowania na piśmie, z poświadczonym notarialnie podpisem, w Kancelarii Prezydenta RP. Później Berek - wraz z innymi sędziami wybranymi w tej kadencji przez Sejm - udał się do siedziby Trybunału, gdzie odbył rozmowę z jego prezesem Bogdanem Świeczkowskim. Prezes TK poinformował później, że Berek nie nawiązał stosunku służbowego i nie został dopuszczony do orzekania do czasu uzyskania opinii prezydenta w sprawie jego ślubowania.
Bogucki mówi o brutalnych naciskach na TK
W oświadczeniu dotyczącym TK szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki. przypomniał, że jeszcze w kwietniu br. do Trybunału trafił wniosek prezydenta Nawrockiego rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego między prezydentem a Sejmem ws. ślubowania w Sejmie wcześniej wybranych czworga sędziów TK.
Mając na uwadze zawisłość sporu kompetencyjnego zainicjowanego przez prezydenta, dzisiejsze działania przy użyciu służb podległych MSWiA, mające wprowadzić o TK osoby, które nie dopełniły pełnego procesu objęcia urzędu sędziego TK, bo - jako żywo - nie złożyły ślubowania wobec Prezydenta RP, należy także odczytywać jako bezprawny i brutalny nacisk na sam TK - oświadczył Bogucki.
Nawrocki nie poleci do Słowenii
Według szefa Kancelarii Prezydenta, "bezprecedensowe jest, żeby władza wykonawcza w czasie, kiedy TK ma zająć się rozstrzygnięciem sporu między prezydentem, a Sejmem reprezentowanym przez marszałka Sejmu, to władza wykonawcza używa siły i służb po to, żeby wywierać bezprawny nacisk na niezawisłych i niezależnych sędziów TK, którzy podlegają tylko konstytucji".
W związku z tą sytuacją, która miała miejsce dziś, a która swoje korzenie ma od wielu miesięcy, prezydent uznał ze względu na powagę tej sytuacji, że odwoła swoją wizytę w spotkaniu prezydentów państw UE, która jutro i pojutrze odbędzie się w Słowenii - oświadczył Bogucki.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
