Według projektu zmiana miałaby wejść w życie po upływie 30 dni od jej ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. Obecnie mandat wynosi do 500 zł. Po zmianie przepisów grzywna wzrosłaby do 3 tys. zł. Projektu nowelizacji Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia dotyczący tej kwestii przygotowało Ministerstwo Sprawiedliwości.
NIK wykryła przypadki nieprawidłowego odmierzania paliwa
Uzasadniano, że problem, związany z nieadekwatną wysokością grzywny nakładanej w postępowaniu mandatowym, wypłynął "na tle stosowania przyrządów pomiarowych, podlegających prawnej kontroli metrologicznej, które nie spełniały stawianych im wymagań przez nieprawidłowe odmierzanie wydawanego paliwa". Na ten problem zwracała wcześniej uwagę Najwyższa Izba Kontroli, która podczas kontroli dystrybutorów paliw wykryła przypadki nieprawidłowego odmierzania paliwa.
Zgodnie z projektem do kodeksu miałby zostać dodany przepis mówiący, że w postępowaniu mandatowym, w sprawach o czyny określone w odpowiednim artykule Prawa o miarach, można nałożyć grzywnę w wysokości do 3 tys. zł.
Dodawany przepis o maksymalnej wysokości tych grzywien odnosi się do regulacji Prawa o miarach, zgodnie z którą karze grzywny podlega ten, kto m.in. "wprowadza do obrotu lub użytkowania, stosuje, bądź przechowuje w stanie gotowości do użycia przyrządy pomiarowe, podlegające prawnej kontroli metrologicznej, bez wymaganych dowodów tej kontroli lub niespełniające wymagań".
Obecna grzywna jest zbyt niska
Grzywna grozi także za dokonanie legalizacji przyrządów pomiarowych bez wymaganego upoważnienia oraz za utrudnianie organom administracji miar wykonywanie ich zadań w zakresie sprawowania nadzoru.
Jak zauważyło MS obecnie możliwa do nałożenia w postępowaniu mandatowym kara grzywny w maksymalnej wysokości 500 zł w przypadku wykrycia tych czynów "jest zbyt niska i nie ma charakteru działania prewencyjnego lub odczuwalnej sankcji". Dodano, że obecna wysokość mandatu w tego typu przypadkach nie zmieniła się bowiem od 2003 r.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
