Głównym tematem rozmowy w cztery oczy miałaby być sytuacja w Trybunale Konstytucyjnym. Premier Tusk przyznał, że pewnie obaj zostaną "przy swoich opiniach, przy swoich zdaniach w wielu sprawach", ale - jak dodał - obaj odczuwają też wspólną odpowiedzialność. Odczuwamy obaj taką wspólną odpowiedzialność, prezydent i ja, żeby w sytuacji tego narastającego zagrożenia ze Wschodu, żeby w sprawach bezpieczeństwa i ładu wewnętrznego starać się szukać, tam, gdzie to jest tylko możliwe, porozumienia i żeby łagodzić te emocje - powiedział szef rządu.
Tusk chce obniżyć napięcie wokół TK
Premier Tusk zaznaczył, że jeśli chodzi o sprawę Trybunału Konstytucyjnego, nie chodzi mu o to, by ktoś zatriumfował czy ktoś kogoś upokarzał. Zaoferowałem także panu prezydentowi, że jestem gotów w tym tygodniu na spotkanie w cztery oczy, byśmy zastanowili się nad tym, jak na trwałe obniżyć to napięcie - poinformował szef rządu.
Tusk odniósł się do faktu, że na początku posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego tylko prezydent Karol Nawrocki miał możliwość zabrania głosu w części otwartej dla mediów, natomiast on sam nie. Niektórzy mylą dwa formaty spotkań prezydenta, rządu i różnych sił politycznych - odpowiedział premier.
Premier Tusk odpowiedział prezydentowi Nawrockiemu
Szef rządu przypomniał, że podczas posiedzeń Rady Bezpieczeństwa Narodowego zawsze było tak, że prezydent "otwiera jako prowadzący i gospodarz Radę Bezpieczeństwa Narodowego i wyprasza media". Potem zaś są opatrzone klauzula rozmowy bez obecności mediów. Pan prawdopodobnie ma pamięci Radę Gabinetową, gdzie tradycją jest, że mówi prezydent, jako gospodarz rady i później oddaje głos premierowi i to również jest transmitowane przez media - zwrócił się do pytającej dziennikarki.
Gdybym miał możliwość (publicznego zabrania głosu), pewnie byłoby ciekawej. Odpowiedziałem panu prezydentowi na to jego pierwsze wystąpienie, chyba niepotrzebnie konfrontacyjne. Powiedziałem, że było w mojej ocenie bardzo interesujące z jedna małą wadą - że nie miało nic wspólnego z rzeczywistością - mówił Tusk.
Padły niepotrzebne słowa, rozumiem, prezydent też jest w jakichś emocjach, ale moim zadaniem jest, żeby sytuacje uspokoić. Tym bardziej, że dziś było widać, że ten spokój jako taki jest możliwy - dodał szef rządu.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
