Dziennik Gazeta Prawana logo

75 lat temu Sowieci zaczęli wywozić Polaków. "Traktowali nas jak niewolników"

10 lutego 2015, 07:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Plenerowe widowisko zatytułowane "Na nieludzką ziemię..." zorganizowano w Przemyślu, 28 lutego 2010 roku, w 70. rocznicę pierwszych wywózek Polaków na Sybir w 1940 roku
Plenerowe widowisko zatytułowane "Na nieludzką ziemię..." zorganizowano w Przemyślu, 28 lutego 2010 roku, w 70. rocznicę pierwszych wywózek Polaków na Sybir w 1940 roku/PAP Archiwalny
Przyszli nad ranem, wywieźli w nieznane. 75 lat temu rozpoczęły się deportacje ludności polskiej z Kresów, zajętych przez Związek Radziecki. W czterech falach deportacji Sowieci wysiedlili z Kresów kilkaset tysięcy Polaków. Wielu z przesiedlonych nigdy nie wróciło do kraju, umierając w łagrach z powodu mrozów czy niewolniczej pracy. Liczbę polskich ofiar przesiedleń trudno jest określić, szacuje się, że było to od 320 tysięcy do miliona 350 tysięcy.

Mieczysława Łysik, wówczas Malawska, choć była wtedy małą dziewczynką, tamte wydarzenia pamięta do dziś. Pani Mieczysława mieszkała z mamą, nauczycielką, w polsko-ukraińskiej wsi Sarańczuki niedaleko Tarnopola. Jej ojciec, również pedagog, w obawie przed sowieckimi represjami uciekł wcześniej na zachód. Mieczysława Łysik wspomina, że wszystko zaczęło się nad ranem 10 lutego 1940 roku. W nocy do okna zapukał ukraiński stróż, mówiąc, ze we wsi jest pełno funkcjonariuszy NKWD i radząc, by jak najszybciej uciekać. Jednak, jak mówi Mieczysława Łysik, jej matka nie czuła się niczemu winna, postanowiła więc zostać do rana. Około godz. 8 na podwórze domu wjechały sanie, z których wysiadł funkcjonariusz NKWD. Po wejściu do domu spojrzał na zegarek i powiedział: - .

Na pytanie matki dokąd, odpowiedział tylko: -

Pani Mieczysława mówi, że w tamtej chwili przytomnością umysłu wykazała się służąca - Ukrainka, która spakowała najpotrzebniejsze rzeczy. Właściwie dzięki pomocy tej kobiety udało jej się przeżyć deportację - ona i jej matka utrzymywały się później między innymi ze sprzedaży przedmiotów z domu.

Mieczysława Łysik bydlęcym wagonem została przewieziona w okolice Permu na Uralu. Jak mówi, warunki "podróży" były tragiczne. W wagonach było kilka prycz, malutkie, zakratowane okienka, piecyk i utwór kloaczny. Pociągi często były przepełnione, wagony wprost "pękały w szwach", NKWD-ziści ładowali do nich po kilkadziesiąt osób. Ścisk, brak higieny i kilkudziesięciostopniowe mrozy spowodowały, że już w czasie drogi zmarło wielu deportowanych.

Pani Mieczysława wspomina też, że Sowieci lubili drwić sobie z religijności Polaków. Kiedy młody chłopak próbował roztopić śnieg z dachu wagonu, by mieć z niego wodę, zauważył go NKWD-zista i zagroził mu bagnetem. - - powiedział do niego.

W miejscu deportacji Polacy, a zwłaszcza mężczyźni, byli traktowani jak bydło. - - wspomina. Najgorzej mieli ci, którzy trafili do wyrębu lasów w tajdze. Wycieńczająca praca zbierała tragiczne żniwo. Pani Mieczysława i jej matka miały więcej szczęścia. Trafiły do baraków, zamieszkałych przez Białorusinów, przesiedlonych jeszcze w czasach Wielkiej Kolektywizacji. Jak mówi, deportowanym Polakom dokuczały nie tylko mrozy, ale też robactwo: wszy, komary i meszki.

Później pani Mieczysława z mamą zostały przewiezione w pobliże Saratowa na południu Rosji, gdzie po wojnie zostały objęte repatriacją. Ze wzruszeniem w głosie wspomina, że wówczas, po 5 latach katorgi, wszyscy bali się, że do ojczyzny wcale nie wrócą. - - mówi. W końcu, pociąg dojechał do Saratowa, a potem ruszył na zachód, w stronę Polski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj