Dziennik Gazeta Prawana logo

Urzędnicy zapłacą za łamanie prawa

21 grudnia 2010, 08:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Andrzej Jankowski
Andrzej Jankowski/Dziennik Gazeta Prawna
Nic tak nie poprawia człowiekowi nastroju jak możliwość dokopania urzędnikowi. Ale przyjęta ostatnio przez Sejm ustawa wcale tego nie ułatwi - pisze Andrzej Jankowski. 

Przedsiębiorcy z pewnością przyjmą z dużym zadowoleniem ustawę, jaką na ostatnim w tym roku posiedzeniu uchwalił Sejm. To przecież oni ryzykowali milionowymi stratami, gdy decyzje wydawane z rażącym naruszeniem prawa prowadziły ich na skraj bankructwa. Teraz groźba wyłożenia z własnej skarbonki dwunastu średnich pensji ma powstrzymać organy administracji publicznej i samorządowej przed takimi skrajnie nieodpowiedzialnymi werdyktami. Nie mam wątpliwości, że uchwalone przepisy są odpowiedzią na grube sprawy, w których błędne decyzje podatkowe wykończyły niejedną firmę, a wielu przedsiębiorcom po prostu złamały życie.

Jest natomiast mało prawdopodobne, by w drobnych sprawach dnia codziennego ktoś zdecydował się uruchamiać tę wcale nieprostą i nietanią procedurę. Bez wątpienia jest to jedna ze słabości tej ustawy. Niestety takich ukrytych w przepisach słabości jest więcej. Osłabiają one zachwyt i powszechne zadowolenie, które udzielają się każdemu, kto przeczytał tytuł ustawy: o odpowiedzialności funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa.

Wiadomo, nic tak nie poprawia człowiekowi nastroju jak możliwość dokopania urzędnikowi. Ale któremu konkretnie urzędnikowi? – to pierwsze i zasadnicze pytanie, o które potknie się każdy, kto sięgnie po tę ustawę. Są przecież spory administracyjne, w których rozstrzyganiu biorą udział różne organy. W każdym organie mamy iluś tam urzędników, którzy biorą udział w podejmowaniu decyzji. Ktoś inny przygotowuje projekt decyzji, ktoś inny go opiniuje, ktoś go musi potem aprobować, a następnie podpisać. W praktyce nigdy nie będzie tylko jednego urzędnika, na którego barki będzie można zrzucić całą winę.

W ten sposób nie pierwszy raz szlachetne i dobre intencje autorów ustawy mijają się z możliwościami ich praktycznego wykonania. Bez dwóch zdań, nie będzie wcale łatwo wygrać z urzędnikami. Można oczywiście zaproponować, by już na etapie uzasadnienia decyzji wprowadzić obowiązek wskazywania, kto się czym zajmował. Ale czy z tego opisu będzie wynikało wprost, który funkcjonariusz publiczny dopuścił się rażących zaniedbań, to już zupełnie inna sprawa. I mniej bym tutaj się obawiał paraliżu decyzyjnego, na co zwracają uwagę krytycy ustawy. O wiele bardziej prawdopodobne jest uruchomienie przez urzędników całego repertuaru działań maskujących, których nadrzędnym celem będzie zacieranie śladów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj