Dziennik Gazeta Prawana logo

Państwo to największy sukces państwa

27 grudnia 2010, 08:29
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tomasz Wróblewski
Tomasz Wróblewski/Inne
Polacy kończą rok z bólem głowy od nadmiaru nierozstrzygniętych dylematów. Czy stan Jarosława Kaczyńskiego bierze się z tabletek, czy z cynicznej premedytacji? Czy Palikot jest tajną bronią Platformy Obywatelskiej, czy tylko dziwakiem, a Komorowski jest szowinistycznym szlachciurą czy tylko facetem? Szczęśliwie jedna rzecz zdaje się wreszcie klarować. Co z tą Polską do licha? - pisze Tomasz Wróblewski.

Otóż to był rok, w którym dostaliśmy odpowiedź. Ostatecznie rozjechały się dwie Polski. Ta prywatna – przedsiębiorcza – i ta publiczna – rozlazła. Rok, w którym zrozumieliśmy, że największym problemem państwa jest państwo, a największym sukcesem jego obywatele.

52. tydzień burzliwego 2010 r. zamykają, z jednej strony, rekordowe wyniki Giełdy Papierów Wartościowych, które zadają kłam wszystkim pesymistycznym przepowiedniom, a z drugiej strony, zatory kry na rzekach, które zadają kłam optymistycznym zapewnieniom rządu, że jesteśmy przygotowani do zimy.

Do kry dorzućmy pociągi, które miały być gotowe na święta, a zamiast tego biły rekordy Guinessa – 11 godzin spóźnienia na trasie do Berlina. Drogi, które miały być gotowe na Euro 2012. Podatki, które miały być niższe. Deficyt budżetowy, który miał być pod kontrolą. Służba zdrowia, która miała leczyć. Jedno okienko, które miało usprawniać. Sądy, które miały być szybsze. Prywatyzacja, która miała być rekordowa. Plany zagospodarowania, które miały być, no i administracja, która miała stać się przyjazna.

Po drugiej stronie, tej prywatnej, mamy za to całe mnóstwo pozytywnych newsów. Rosnący eksport, rosnąca konsumpcja, rosnące zarobki, poszerzenie rynku pracy, wzrost prywatnych oszczędności, wzrost produkcji, rekordowa liczba debiutów giełdowych, rozkwit prywatnej medycyny, inwestycje w nowe technologie. Wszędzie tam, gdzie nie było państwa, żyliśmy w trybie dokonanym – zrobiono. Tam, gdzie coś zależało od państwa, funkcjonowaliśmy w trybie przeszłym chcianym – miało być.

Ten rok był niezwykły też za sprawą kolejnych katastrof, które szybko okazywały się katastrofalnymi zaniechaniami państwa. Katastrofa smoleńska, jeżeli na chwilę zapomnimy o awanturach i teoriach spiskowych, była nieszczęśliwą kumulacją wszystkich możliwych niekompetencji i niedbałości różnych organów państwa. Tragiczna powódź na wiosnę to bezmyślność lokalnych władz, brak centralnej koordynacji i odpowiednich przepisów. Niepokojące zadłużenie, czy zapaść systemu emerytalnego to brak wyobraźni, i decyzyjności elit politycznych, które nie wiedzą jak się zabrać do reform.

Za tydzień nowy rok. Wiele ważnych pytań zostanie bez odpowiedzi. Nigdy możemy się nie dowiedzieć, z kim spał agent Tomek, ale o państwie sporo nauczyliśmy się w tym roku i mądrzejsi pójdziemy do wyborów. Chyba.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj