Dziennik Gazeta Prawana logo

Spór o UPA. "Oni najpierw wymordowali 100 tys. Polaków, a potem walczyli z Sowietami"

Ukraińcy świętują 117. rocznicę urodzin Stepana Bandery
Ukraińcy świętują 117. rocznicę urodzin Stepana Bandery/East News
Konflikt pamięci historycznej między Polską a Ukrainą rozgorzał na nowo. "UPA wymordowała najpierw 100 tys. polskich cywilów, a walkę z Sowietami podjęła dopiero później" – przypomniał w rozmowie z PAP historyk prof. Mirosław Szumiło. Ekspert odniósł się w ten sposób do argumentów strony ukraińskiej, że formacja ta miała charakter antysowiecki, a nie antypolski.

UPA, czyli Ukraińska Powstańcza Armia, była zbrojną formacją frakcji banderowskiej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), odpowiedzialną za wymordowanie co najmniej 100 tys. Polaków, w tym kobiet i dzieci. PAP zapytała Mirosława Szumiłę, profesora w Instytucie Historii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej i głównego specjalistę w Biurze Badań Historycznych Instytutu Pamięci Narodowej, czy uzasadnione jest traktowanie UPA jako formacji powołanej do walki z Sowietami o niepodległość Ukrainy.

Historyk: Wrogiem numer jeden UPA byli Polacy

W opinii profesora trudno się zgodzić z taką tezą. Jak zauważył, wprawdzie UPA miała walczyć z wszystkimi wrogami Ukrainy, ale gdy zaczęła realnie działać, czyli w 1943 roku, wrogiem numer jeden byli Polacy. UPA jest dziś na Ukrainie nazywana armią narodowo-wyzwoleńczą, ale przyjęła taki charakter dopiero po 1945 roku, kiedy tereny dzisiejszej zachodniej Ukrainy znalazły się na powrót pod okupacją sowiecką, a wrogiem rzeczywiście stali się wówczas Sowieci – powiedział ekspert.

Zauważył, że wprawdzie UPA zdarzało się prowadzić także działania zbrojne, np. atakować niemieckie posterunki, ale latem 1943 roku na Wołyniu skupiła się na – jak ją nazywali ukraińscy nacjonaliści – "akcji antypolskiej", czyli na mordowaniu Polaków. Według eksperta w 1944 roku UPA to samo robiła na terenie Galicji Wschodniej w Generalnym Gubernatorstwie, obejmującym część okupowanych przez III Rzeszę ziem polskich.

Tzw. akcja antypolska została też przeprowadzona wiosną 1944 roku na terenach Lubelszczyzny i Rzeszowszczyzny. Wtedy była to jednak – jak zauważył prof. Szumiło - bardziej wojna polsko-ukraińska, ponieważ oddziały polskiego podziemia, Armia Krajowa i Bataliony Chłopskie, przeprowadzały akcje odwetowe.

UPA ukraińskim odpowiednikiem "żołnierzy wyklętych"?

Historyk przyznał, że teoretycznie można traktować część powojenną działalności UPA jako ukraiński odpowiednik działań polskich "żołnierzy wyklętych"; do końca lat 50. UPA zabiła ponad 8 tys. sowieckich żołnierzy i funkcjonariuszy. Nie można jednak – podkreśla prof. Szumiło – zapominać o tym, co było wcześniej.

To jest przecież pewien ciąg zdarzeń i my Polacy nie możemy zaakceptować tego, że próbuje się te zbrodnie – z lat 1943-1944 – przemilczeć, mówiąc jedynie o walce przeciwko Sowietom – powiedział prof. Szumiło. Jego zdaniem tych dwóch etapów działań UPA nie da się też rozdzielić, bo to jest ta sama formacja, której korzenie sięgają jeszcze przedwojennego ukraińskiego nacjonalizmu, OUN i terrorystycznej działalności na terenie II Rzeczpospolitej.

Według naszego rozmówcy UPA była organizacją kierowaną przez frakcję banderowską ukraińskich "integralnych" nacjonalistów, których program polityczny zakładał etniczną czystkę. W opinii eksperta spierano się jedynie o metodę jej przeprowadzenia; niektórzy historycy twierdzą, że w pierwotnych w planach była mowa o wypędzeniu Polaków.

Skończyło się jednak na ich mordowaniu. Upowcy chcieli oczyścić terytorium przyszłego państwa ze wszystkich obcych elementów, także z Żydów – podkreślił Szumiło. Dodał, że na Wołyniu atakowano nawet czeskich osadników – tych którzy wchodzili w drogę mordercom i próbowali pomagać Polakom.

Jego zdaniem chodziło o osłabienie "polskich pretensji" do terenu dzisiejszej zachodniej Ukrainy - żeby nie było podstaw do powrotu do granic przedwojennych, przy których upierał się wówczas polski rząd na uchodźstwie.

Historyk: Nie można tworzyć dwóch legend UPA, złej i dobrej

Zapytany o walkę UPA z Sowietami, ekspert przyznał, że zapewne znajdzie się też wśród upowców prawdziwych bohaterów, zwłaszcza po wojnie. Do UPA wstępowali wówczas młodzi ludzie, którzy nie mieli nic wspólnego z mordami na Polakach.

Chodzi jednak o ocenę całej formacji, która była zbrodnicza. Nie można tworzyć dwóch legend UPA, złej i dobrej, bo to prowadzi do sytuacji, w której Ukraina pamięta tylko o tej drugiej części, antysowieckiej, a w Polsce pamiętamy o pierwszej, ludobójczej. A te dwa etapy UPA są nierozłączne – ocenił Szumiło.

Na Wołyniu i w Galicji Wschodniej wymordowano od 100 do 120 tys. Polaków. Według prof. Szumiły 100 tys. jest najbardziej prawdopodobną liczbą ofiar, od dawna podawaną w polskiej historiografii. Głównym sprawcą rzezi było UPA, ale zbrodnie na Polakach popełniali także żołnierze SS "Galizien" i innych oddziałów ukraińskich na służbie niemieckiej. W mordach Polaków uczestniczyła także Ukraińska Policja Pomocnicza (Schutzmannschaft, kolaboracyjna formacja stworzona w 1943 roku przez III Rzeszę).

Historyk: Nie wolno zapominać o ukraińskich "sprawiedliwych"

Profesor podkreślił jednak, że nie wolno zapominać także o wielu tysiącach ukraińskich "sprawiedliwych", którzy pomagali Polakom. Niektórzy historycy szacują ich liczbę na 30 tys. osób. Niektórzy zostali zabici przez UPA za to, że nie zgadzali się z jej polityką.

Prof. Szumiło odniósł się też do opinii części ukraińskich internautów, którzy w swoich komentarzach wskazywali, iż "bohaterowie UPA" są niezbędni do budowania tożsamości walczącego z Rosją młodego państwa ukraińskiego.

W opinii historyka Ukraińcy mogą się odwoływać do bohaterów współczesnych, takich jak np. Niebiańska Sotnia z czasu Majdanu, a także do bojowników z okresu walki o niepodległość z bolszewicką Rosją w latach 1917-1920. To historia bardzo podobna do dzisiejszej. Także wtedy Polacy wsparli walkę Ukraińców. Polska dostarczała im broń i amunicję – przypomniał ekspert.

Przyznał, że problemem tu jest jednak to, że Symon Petlura – bohater walki z bolszewikami – zawarł sojusz z Polakami kosztem zrzeczenia się Wołynia i Galicji, przez co jest uważany na zachodniej Ukrainie za zdrajcę. A on był po prostu realistą. Wiedział, że innego wyjścia nie ma i trzeba się oprzeć o Polskę, bo Rosja to wspólny wróg Ukrainy i Polski. Dzisiaj nawiązujemy do tej tradycji – ocenił rozmówca PAP.

Nowy spór o UPA po decyzji Zełenskiego

Temat UPA rozgorzał na nowo po decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego z ubiegłego tygodnia o nadaniu jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imienia "Bohaterów UPA". Ukraiński przywódca uzasadnił, że zrobił to "w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy".

Decyzja spotkała się z krytyką w Polsce. Premier Donald Tusk ocenił ją jako niepokojącą, wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz nazwał ją nie do przyjęcia, a szef MSZ Radosław Sikorski ostrzegł, że na sporze historycznym między Warszawą i Kijowem skorzysta przede wszystkim Rosja.

Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział, że zwróci się do Kapituły Orderu Orła Białego o rozważenie odebrania Zełenskiemu najwyższego polskiego odznaczenia państwowego. Gloryfikowanie UPA jest rzeczą, która dostarczyła rosyjskiej propagandzie wiele tlenu do dezinformacji – powiedział Nawrocki. Podkreślił jednocześnie, że wspieranie Ukrainy w jej obronie przed Rosją pozostaje strategicznym interesem Polski, jednak "tak nie buduje się relacji między narodami".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj