Zmasowany atak na Ukrainę
Nocą z poniedziałku na wtorek Rosja przeprowadziła przeciwko Ukrainie zmasowany atak rakietami hipersonicznymi i dronami, zabijając co najmniej 17 i raniąc blisko 100 osób. Rosjanie wystrzelili 73 pociski i 656 dronów, które uderzyły m.in. w Kijów.
Według zachodnich mediów eskalacja działań przeciwko Ukrainie jest dowodem na słabość Władimira Putina, wynikającą m.in. z braku sukcesów na froncie i powtarzających się ukraińskich ataków w głębi Rosji. Jak ocenia np. dziennik "Washington Post”, rośnie z tego powodu presja na rosyjskiego przywódcę, aby zakończył wojnę.
Jednak zdaniem prof. Romana Baeckera z Wydziału Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, Rosji nie można traktować tak jak traktuje się racjonalne państwa zachodnie w których wyznacza się cele i je realizuje dzięki posiadanym zasobom. Rosja ma – jak podkreślił - swoją własną racjonalność, całkowicie odmienną od racjonalności zachodniej. Dlatego Putin nie może po prostu zatrzymać działań militarnych na obecnej linii frontu i uznać niepodległej Ukrainy, która w perspektywie mogłaby wejść na przykład do NATO.
"Putin nie zakończy wojny, bo oznaczałoby to koniec jego prezydentury"
Nie może tego zrobić, ponieważ oznaczałoby to przyznanie się do porażki i utratę twarzy. Tym samym Putin przestałby wtedy być prezydentem, a to - w warunkach rosyjskich - oznaczałoby pożegnanie się z życiem – podkreślił Baecker i dodał, jest to elementarna kalkulacja Putina i jego najbliższego otoczenia.
Dlatego, jak ocenił, Rosja wcale nie zmieniła swojego nastawienia do wojny i nadal dąży do całkowitego zniszczenia potencjału obronnego Ukrainy i jej całej infrastruktury.
Przeprowadzając zmasowane ataki ponaddźwiękowymi pociskami m.in. na Kijów, władze na Kremlu chcą też zdaniem eksperta przekonać własne społeczeństwo, że armia rosyjska jest sprawna i zwycięska. Temu służą także pokazywane w rosyjskich mediach zdjęcia świadczące rzekomo o tym, że Ukraina już jest praktycznie całkowicie zniszczona.
"Kreml chciałby zmniejszyć terytorium Ukrainy"
Jak podkreślił Baecker, Kreml chciałby też maksymalnie zmniejszyć terytorium Ukrainy, przez co uniemożliwiłby jej samodzielne funkcjonowanie. Stąd też dążenie do podboju Noworosji, a więc aż do granicy z Naddniestrzem – ocenił ekspert.
Noworosja to termin określający tereny na wschodzie i południu Ukrainy, cel rosyjskich działań militarnych, obejmujące m.in. obwody doniecki, ługański, zaporoski, chersoński, dniepropietrowski, mikołajowski i odeski, a także Naddniestrze w Mołdawii.
Roman Baecker zwrócił także uwagę, że Kreml „gra na wielu fortepianach” i dlatego oprócz szturmów na froncie i ataków powietrznych, prowadzi kampanię propagandową. Rosjanom roi się jego zdaniem, aby Polacy wrócili na dawne Kresy wschodnie i tym samym stali się drugim po Rosji wrogiem Ukraińców, przez co Kijów nie mógłby marzyć o niepodległości.
Dlatego Rosjanie wyolbrzymiają informacje o niechęci Polaków do prezydenta Zełenskiego. Ekspert zauważył, że we wtorkowej rosyjskiej prasie, „praktycznie w każdej gazecie” mówi się o tym, że wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak zażyczył sobie, aby nie zapraszać już do Polski prezydenta Zełenskiego.
Pytany o to, czy osłabienie pozycji Putina może jednak doprowadzić do zakończenia wojny, Baecker zauważył, że nie tylko rosyjskiemu przywódcy i służbom zależy na kontynuowaniu wojny.
Siła Putina wynika w jego opinii z poparcia grupy społecznej, którą socjolodzy nazywają nową średnią klasą. Jest to wielomilionowa grupa zainteresowana jak najdłuższym trwaniem wojny, bo dzięki niej ma wysokie dochody i stabilną, wysoką pozycję społeczną. Nie jest to tylko armia czy służby specjalne. To również ogromny kompleks militarno-przemysłowy, utrzymujący się z wojny.
Podczas gdy poparcie dla rozmów pokojowych we wszystkich regionach rosyjskich jest bardzo duże, w Moskwie jest inaczej. W stolicy nowa klasa średnia jest najliczniejsza, dlatego połowa mieszkańców opowiada się za kontynuacją wojny – podkreślił ekspert.
Przypomniał równocześnie rosyjskie powiedzenie, że w Rosji nieprzewidywalna jest przeszłość, a co dopiero mówić o przyszłości. Dlatego trudno jego zdaniem prognozować, kiedy skończy się wojna. Jak zauważył Baecker, w reżimach autokratycznych ostateczna faza ich upadku zawsze rozpoczyna się w sposób nieoczekiwany i trwa bardzo krótko.
"Nie będziemy wiedzieli, kiedy nastąpi rozpad reżimu Putina"
Nie będziemy wiedzieli, kiedy nastąpi ten ostatni etap będący czasem nieuchronnego rozpadu reżimu Putina, dopóki on się nie rozpocznie – powiedział Baecker. Niewiedzy na ten temat, dodał, sprzyja blokada kanałów artykulacji społecznej, co dotyczy nie tylko zwykłych Rosjan, ale też rządzącej klasy biurokratyczno-militarnej, tzw. siłowników. Po prostu nie wiemy, co tam się dzieje. Zresztą oni też tego nie wiedzą, bo nikt nie odważy się rozmawiać na takie tematy – podsumował ekspert.
W wyniku rosyjskiego nocnego ostrzału w Kijowie zginęło sześć osób, a 64 zostało rannych. Liczby te mogą ulec zmianie - napisał szef administracji wojskowej Kijowa Tymur Tkaczenko. Według lokalnych władz w mieście doszło także do poważnych zniszczeń. W Dnieprze śmierć poniosło 11 osób, w tym dwoje dzieci, a liczba poszkodowanych wynosi obecnie 35. W wyniku ostrzału w mieście częściowo zniszczono dwupiętrowe i czteropiętrowe budynki mieszkalne, zakład przemysłowy, a także garaże i samochody.
Po wtorkowym ataku, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powtórzył swój apel o dodatkową obronę przeciwlotniczą. - Jeśli Ukraina nie będzie chroniona przed uderzeniami balistycznymi i innymi pociskami, te ataki będą kontynuowane - powiedział.