W nocy z piątku na sobotę agencja RIA Nowosti opublikowała komentarz zatytułowany "Polska przekłada wojnę z Rosją. Na agendzie wojna domowa". Jego autorka, publicystka Irina Ałksnis sugerowała, że konflikt może być elementem przygotowań do impeachmentu prezydenta Karola Nawrockiego; jak twierdziła, warunkiem jego przeprowadzenia ma być przejęcie TK. Według Ałksnis Komisja Europejska zamierza wykorzystać tę sytuację do zwiększenia kontroli nad Polską, a przeszkodą w realizacji tych planów ma być Nawrocki.
Miedwiediew kpi z Tuska: Nadchodzimy!
W sobotę wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji i były prezydent Dmitrij Miedwiediew zamieścił na X wpis, w którym określił wydarzenia w Polsce jako "przewrót konstytucyjny". Oskarżył otoczenie polityczne premiera Donalda Tuska o "prześladowanie konserwatystów z PiS, m.in. z powodu ich niechęci do banderowców". Działania polskich władz porównał do sytuacji na Ukrainie. Dzień później zamieścił kolejny wpis, w którym szydził z przypisywania Rosji odpowiedzialności za wydarzenia polityczne w innych państwach. Napisał sarkastycznie, że za wybory w USA, migrację w Hiszpanii i "przewrót konstytucyjny w Polsce" również mają odpowiadać Rosjanie. "Nic nie jednoczy nas lepiej niż nasza potęga! Cóż, resztę znacie… nadchodzimy!" – spuentował swój komentarz.
Specjalny przedstawiciel prezydenta Rosji ds. inwestycji i współpracy gospodarczej z zagranicą Kiriłł Dmitrijew, komentując nagranie z protestów w Polsce, napisał w sobotę na X, że "w Europie nie jest dobrze" z powodu migracji, podżegania do wojny, zamieszek i przewrotów, po czym wezwał Europejczyków do pokuty.
Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa w niedzielę zamieściła wpis na Telegramie, w którym porównała sytuację w Polsce do wydarzeń na ukraińskim Majdanie w latach 2013–2014. Wytknęła polskim politykom udzielenie poparcia dla ukraińskich protestów, wymieniając m.in. Jarosława Kaczyńskiego, Jacka Protasiewicza i Radosława Sikorskiego. Zarzuciła im stosowanie podwójnych standardów oraz hipokryzję. Jej zdaniem działania, które dziś potępiają w Polsce, wcześniej popierali na Ukrainie.
Szef komisji Rady Federacji ds. ustawodawstwa konstytucyjnego Andriej Klishas napisał w sobotę na Telegramie, że polscy "rusofobi z obu stron dzielą władzę i gwałcą prawo". Działania wokół TK porównał do przejmowania przez organizatorów zamachu stanu kontroli nad pocztą, telegrafem, telefonem i służbami.
Inny senator Aleksiej Puszkow przedstawił konflikt jako część europejskiej walki między obozem liberalnym i konserwatywnym. Twierdził, że Unia Europejska poparła w Polsce swojego "agenta wpływu" w osobie Donalda Tuska.
We wtorek Rosyjska Rada Spraw Międzynarodowych opublikowała felieton politolożki Kseni Smertiny zatytułowany "Przewrót w Polsce odwołany, kryzys pozostaje". Autorka przewidywała długotrwały paraliż polityczny i dwuwładzę, a także możliwość zaostrzenia polskiej polityki zagranicznej. Wskazała, że działania rządu Tuska odbywają się przy milczącym poparciu Brukseli.
Dugin: Życzę sukcesu polskim prawicowcom
Wydarzenia w Polsce skomentował również ideolog Kremla Aleksander Dugin. Napisał: "Życzę szczęścia i sukcesu polskim prawicowcom. Wiem, że nas nienawidzą, ale my ich w ogóle nie nienawidzimy. To nie jest wzajemne. Globaliści są najgorsi".
Jeden z głównych telewizyjnych propagandystów Kremla Władimir Sołowiow zamieścił na Telegramie dwa wpisy dotyczące kryzysu w Polsce. W pierwszym przytoczył fragment wypowiedzi Donalda Tuska o rosyjskich botach wspierających przeciwników rządu, w drugim zrelacjonował wpis Dmitrija Miedwiediewa, który określił sytuację w Polsce mianem "przewrotu konstytucyjnego".
Poświęcony zagadnieniom wojskowym telegramowy kanał Rybar oraz poświęcony zagadnieniom europejskim, powiązany z nim Evropar – oba koordynowane przez rosyjskie służby i mające bardzo duże zasięgi – zamieściły ten sam wpis. Przedstawiono w nim trybunał jako "ostatnią niekontrolowaną przez Tuska twierdzę", która blokowała realizację dyrektyw Brukseli. Postawiono również tezę, że polski rząd przeprowadza "czystkę instytucji" przy użyciu sił porządkowych.
Wobec tych działań nie pozostaje bierny Tomasz Szmydt, były sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który w maju 2024 r. wyjechał na Białoruś, gdzie uzyskał azyl polityczny. W Polsce jest podejrzany o szpiegostwo i poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania. W sobotę zamieścił na Facebooku wpis po polsku i rosyjsku: "Według znanych rosyjskich kanałów Telegramu, rosyjski wywiad zagraniczny SVR zaalarmował prezydenta Karola Nawrockiego z wyprzedzeniem o globalistycznej próbie zamachu stanu w Polsce pod przewodnictwem Donalda Tuska".
Politolog: To zadziwiająco podobne
Wszystkie komentarze rosyjskich polityków i publicystów są zadziwiająco podobne. Wszyscy bez wyjątku stoją po stronie Karola Nawrockiego i jego zwolenników oraz bronią starego układu sił reprezentowanego przez Bogdana Święczkowskiego. Wszystkie też potępiają Donalda Tuska i jego ministrów – zwrócił uwagę w rozmowie z PAP prof. Roman Baecker z Wydziału Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Jego zdaniem ta jednolitość postaw wynika z przyjęcia prostej matrycy rozumowania: Tusk jest za silną Unią Europejską, a Nawrocki, Kaczyński, Braun i inni są jej ostrymi krytykami lub wrogami.
Zdaniem prof. Baeckera, Rosjanie wychodzą tu z założenia, że "wróg naszego wroga może co prawda nie być naszym przyjacielem, ale jest sojusznikiem w tej samej sprawie".
Dla Kremla – jak podkreślił rozmówca PAP – najważniejsze jest zniszczenie Zachodu poprzez opanowanie Ukrainy, podzielenie i rozczłonkowanie UE oraz wycofanie NATO z części Europy, która po II wojnie światowej pozostawała pod sowieckimi wpływami. Każdy, kto pomaga w osiągnięciu tego celu, uzyskuje wsparcie Moskwy – zaznaczył historyk.
Baecker ocenił, że rosyjskim politykom i publicystom chodzi głównie o uporządkowane wyjaśnienie sobie samym, a przy okazji rosyjskim masom, kto jest kto, a więc jak należy oceniać wydarzenia w Polsce.
Ważny jest też cel poboczny – podgrzewanie emocji w Polsce. Rosjanie liczą na to, że im większe one będą, tym większa szansa na rozpad Polski na dwa walczące ze sobą obozy – uczulił ekspert. Polacy zajmą się wtedy sami sobą, a gdy walka się zaostrzy, to w końcu jedna ze stron może zwrócić się do Moskwy o pomoc – dodał.
Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim stażem.
