Jak podaje Portal Samorządowy, w debacie publicznej dotyczącej kryzysu demograficznego dominuje skupienie na kwestiach mieszkaniowych, stabilności zatrudnienia oraz opłacalności finansowej rodzicielstwa. Choć są to obiektywne trudności, eksperci wskazują, że nadmierne podnoszenie oczekiwań materialnych przed podjęciem decyzji o dziecku może stać się barierą trudną do pokonania.
"Zmieniły się nasze ambicje"
Dr Agnieszka Wincewicz-Price, kierownik Zespołu Ekonomii Behawioralnej w Polskim Instytucie Ekonomicznym, zwraca uwagę na przesunięcie ambicji i nawyków współczesnych młodych ludzi. Bardzo łatwo jest nam zablokować sobie drogę do szczęścia, jakie dają dzieci, jeżeli w decyzjach o potomstwie będziemy coraz bardziej podwyższać poprzeczkę materialną. Oczywiście, kwestie finansowe są ważne, ale zmieniły się też nasze ambicje i oczekiwania dotyczące tego, na co chcemy móc sobie pozwolić - mówi.
Ekspertka dodaje, że tworzenie sztucznych warunków wstępnych przekłada się na odkładanie decyzji o rodzicielstwie w czasie. Mam wrażenie, że te ambicje często bywają po prostu przestrzelone. Myślenie, że najpierw musimy spełnić kilka warunków i dopiero wtedy zaczniemy myśleć o dziecku, prowadzi do tego, że dzieci pojawiają się dużo później, a przez to jest ich mniej. Taka struktura myślenia staje się jednak pewnym standardem, a jednocześnie jest jednak trochę wbrew naszej naturze - mówi.
Brak wsparcia społecznego?
Jak podaje Portal Samorządowy, powszechna opinia przypisująca młodym pokoleniom stawianie wyłącznie na karierę i niezależność nie znajduje pełnego potwierdzenia w badaniach naukowych. Często obawy wynikają z braku wyobraźni dotyczącej godzenia pasji z życiem rodzinnym oraz braku oparcia w najbliższym otoczeniu.
Ekspertka PIE powołuje się na wyniki raportu "Wyobrażenia o przyszłości jako rama metodologiczna analizy intencji posiadania dzieci", w którym analizowano intencje osób w wieku prokreacyjnym. Z analiz zebranych danych wynika, że wiele osób mówiących o samorozwoju, kontynuowaniu studiów czy znalezieniu ciekawej pracy widziało w swojej przyszłości również dziecko. Rodzicielstwo było elementem ich aspiracji. Dlatego uważam, że jest wiele rzeczy do 'odkłamania' w powszechnych narracjach, również w oskarżeniach kierowanych wobec młodych ludzi, że stawiają samorozwój ponad wszystko. To nie jest do końca prawda. Młodym ludziom często brakuje wsparcia społecznego, w tym wsparcia najbliższych. -mówi.
Progresywne 800+ na trzecie dziecko wzorem Finlandii
W ocenie przedstawicielki Polskiego Instytutu Ekonomicznego państwo nie powinno ograniczać się wyłącznie do wielkich projektów inwestycyjnych, lecz skupić się na mikrootoczeniu, w którym zapadają realne decyzje. Jak podaje Portal Samorządowy, perspektywy i obawy osób bezdzietnych różnią się od potrzeb rodzin, które mają już doświadczenie rodzicielskie.
Dr Agnieszka Wincewicz-Price sugeruje zmianę architektury świadczeń społecznych, proponując większe wsparcie przy kolejnych dzieciach. Warto zastanowić się nad reformą świadczeń, która premiowałaby wyższą kwotą na kolejne dziecko. Wiemy, że inne bariery mają przed sobą osoby, które jeszcze nie mają dzieci, a zupełnie inaczej na powiększenie rodziny patrzą ci, którzy już zdecydowali się na rodzicielstwo. - mówi.
Inspiracją dla takiego podejścia mogą być rozwiązania skandynawskie, gdzie polityka rodzinna elastycznie reaguje na prognozy demograficzne: Zainteresowały mnie rozwiązania rozważane w Finlandii, zakładające stopniowanie transferów finansowych i większe wsparcie szczególnie przy trzecim dziecku. Model rodziny z dwojgiem dzieci jest jeszcze względnie stabilny, natomiast większy transfer miałby pomagać w przełamaniu bariery związanej z decyzją o trzecim.
Holistyczne podejście do polityki rodzinnej
Mimo że dotychczasowe programy, takie jak 500+ czy 800+, nie przyniosły trwałego przełomu w ogólnym współczynniku dzietności, odegrały istotną rolę w konkretnych grupach społecznych. Ekspertka zauważa, że bez tego wsparcia wskaźniki mogłyby być jeszcze niższe.
Jak podaje Portal Samorządowy, kluczem do sukcesu długofalowego nie jest jednak wyłącznie pojedynczy instrument finansowy, ale zmiana nastawienia i budowanie sprzyjającego otoczenia kulturowo-społecznego. Z tego powodu potrzebujemy podejścia holistycznego. Być może drobne zmiany w skali mikro z czasem doprowadzą do szerszych zmian kulturowych. To nie jest wyłącznie kwestia instytucji, ale również sposobu myślenia. W czasach politycznej i ekonomicznej niepewności jest to z pewnością bardzo trudne - mówi.
Olga Skórko, dziennikarka, redaktorka, wydawczyni Dziennik.pl. Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Z marką INFOR związana od 2019 r. Pracę rozpoczynała w serwisie Dziennik zajmując się głównie poszukiwaniem i opisywaniem wiadomości z kraju i świata. Wcześniej współpracowała m.in. z Radiem ZET. Aktualnie wydawca serwisu Dziennik.pl.
