"Podległe Panu służby nielegalnie pozbawiły mnie wolności"

Reklama

"To miłe, że prokuratura zaczęła stosować się do prawa, lecz proszę sobie panie Premierze wybić z głowy, że miłe gesty zakończą sprawę. Podległe Panu służby nielegalnie pozbawiły mnie wolności, skuły kajdankami, przeszukały, zniesławiły zarzucając popełnienie jakichś wydumanych przestępstw i mam teraz spokojnie przyjąć, że nic się nie stało? O nie!" - napisał Roman Giertych.

"Z orzeczeń prokuratury w sprawie udostępnienia kont wynika, że prokuratura naruszyła tajemnicę bankową" - dodał.

"Panie Premierze! W historii współczesnej Polski nie było większej kompromitacji Urzędu Prokuratorskiego" - stwierdził Giertych, dodając, że motywacja wszystkich naruszeń i przestępstw jest polityczna, ze względu na jego zaangażowanie w reprezentowanie polityków opozycji jak i poglądy polityczne.

"To kompromitacja o charakterze międzynarodowym"

Giertych zarzucił prokuraturze naciski na sąd.

"Argumenty naruszenia praw podstawowych przekonały organy wymiaru sprawiedliwości Republiki Włoskiej, które uchyliły postanowienie o przeszukaniu domu mojej żony we Włoszech i zwróciły zabrane mi dokumenty oraz komputery. To kompromitacja o charakterze międzynarodowym" - czytamy w liście do premiera Mateusza Morawieckiego.

"W każdym demokratycznym kraju taka kompromitacja zakończyłaby się spektakularnymi dymisjami wszystkich odpowiedzialnych za nią osób. Brak reakcji z Pańskiej będzie oznaczać Pański jawny współudział w popełnionych na moją szkodę przestępstwach. Ze wszystkimi, w przyszłości, tego współudziału konsekwencjami prawnymi" - zakończył wpis Giertych.