W filmie Ewy Stankiewicz "Stan zagrożenia" na temat katastrofy smoleńskiej z 10 kwietnia 2010 wyemitowanym w niedzielę wieczorem w TVP zaprezentowano po raz pierwszy publicznie fotografie z moskiewskiego prosektorium, w którym złożono ciała ofiar.
Na zdjęciach widać ówczesną minister zdrowia - w rządzie Donalda Tuska - Ewę Kopacz. Stoi ona w fartuchu z zielonej flizeliny, między dwoma mężczyznami. Kopacz znajduje się bardzo blisko jednego z nich. Obaj się uśmiechają. Kopacz dotyka dłonią w rękawiczce człowieka z wytatuowanymi przedramionami, ubranego w medyczny fartuch. Po lewej stronie zdjęcia na wózku leży worek - wyglądający jak ten, w którym transportuje się ludzkie zwłoki.
"Zdjęcia przerażają"
– napisał na swoim profilu na Twitterze poseł (PiS) i były rzecznik rządu Rafał Bochenek. - dodał.
– ocenił poseł Kazimierz Smoliński (PiS).
Natomiast europoseł Patryk Jaki zamieścił wpis na Twitterze pod "wklejonymi" zdjęciami: .
Wstrząśnięty Sasin
– powiedział portalowi wPolityce.pl wicepremier Jacek Sasin.
- podkreślił.
Ekspert z "Wiosny" Biedronia Maciej Gdula pod zdjęciami, które opublikował na swoim Twitterze zadał kilka pytań: Dodał: .
Głos w tej sprawie zabrał również rzecznik prezydenta Błażej Spychalski. Na antenie TVP1 został poproszony o komentarz do filmu "Stan zagrożenia". - ocenił Spychalski.
Tusk: PiS do dziś organizuje akcję narodowego szczucia
W obronie byłej premier i b. minister zdrowia stanęło wielu polityków Koalicji Obywatelskiej. Słowa wsparcia zamieścił też na Twitterze szef Europejskiej Partii Ludowej Donald Tusk. - napisał były premier.
O zdjęcia byli na poniedziałkowej konferencji pytani szef klubu KO Cezary Tomczyk i rzecznik PO Jan Grabiec.
- powiedział Tomczyk.
zaznaczył.
"Są też zdjęcia uśmiechniętego Kaczyńskiego na miesięcznicy"
- powiedział Tomczyk.
- powiedział Jan Grabiec.
Dodał, że wiele osób pamięta "kto w tamtym czasie pojechał do Moskwy z rodzinami ofiar i wspierał te rodziny", a "kto w dniu katastrofy wyjeżdżał ze Smoleńska i wracał w strachu do Polski". - podkreślał rzecznik PO.