Rosyjski satelita Kosmos 2612 wykonał liczne manewry orbitalne tak, aby jak najbardziej dopasować parametry swojej orbity do satelity ICEYE-X36, a następnie się do niego zbliżyć To wydarzenie bez precedensu w historii orbitalnych lotów.
Ostrzeżenie eksperta
Integrity ISR, firma świadcząca usługi dla amerykańskich sił powietrznych i firm zbrojeniowych, ostrzegła 13 października, że rosyjski satelita Kosmos 2612 wykonał w ciągu ostatnich dwóch tygodni serię precyzyjnie wyliczonych manewrów obliczonych na zbliżenie się do satelity X-36 firmy ICEYE. To firma współzałożona przez Polaka Rafała Modrzewskiego, zarejestrowana w Finlandii i USA, z której usług korzysta m.in. polskie wojsko. Według Integrity, obrazy z satelity pomagają w namierzaniu przez Ukrainę celów wewnątrz Rosji.
Jakie ładunki ma na pokładzie rosyjski satelita?
Nie wiadomo, jakie są zamiary Rosji ani jakie ładunki ma na pokładzie Kosmos 2612. Z historii jego orbity wynika jednak, że jest to satelita posiadający duże zdolności do manewrów. Z orbity, na której się znalazł, Rosja mogłaby - według eksperta - prowadzić wobec X-36 działania "rozpoznawcze, niekinetyczne lub kinetyczne". Nie wiadomo też, czy X-36 dysponuje paliwem i zdolnością manewrową pozwalającą uniknąć zagrożenia.
Demonstracja rosyjskiej siły?
W nocy z niedzieli na poniedziałek odległość między oboma satelitami zmniejszyła się do 26 metrów. Nigdy wcześniej nie odnotowano tak bliskiego zbliżenia dwóch niepowiązanych ze sobą aktywnych satelitów. Najnowsze informacje wskazują jednak, że po zbliżeniu na kilkadziesiąt metrów do ICEYE-X36 rosyjski satelita Kosmos 2612 zaczął się od niego oddalać. Niewykluczone, że tym razem skończy się tylko na takiej demonstracji siły.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
