Dziennik.pl logo

Nowa rewolucja francuska? Ekspertka: Fejki były już w epoce Marii Antoniny

Maria Antonina
Maria Antonina/PAP Archiwalny
Czy mamy do czynienia z nową rewolucją francuską? " Bunt stał się częścią kodu kulturowego Francuzów" – zauważa prof. Monika Milewska, autorka książki "Boskie trele. Szkice o Oświeceniu i Rewolucji". Zwraca uwagę na podobieństwa obecnych czasów do epoki Marii Antoniny i spostrzega, że hasło młodych "W imię Boga – to mrok" skupia w sobie naszą epokę: kryzys prawdy i tożsamości, potęgę ironii i wirtualny świat.

Polska Agencja Prasowa: Obserwując ostatnie wydarzenia we Francji, można jeszcze uważać, że rewolucja francuska należy wyłącznie do historii?

Nowa rewolucja francuska?

Monika Milewska: Kiedy w połowie września szykowałam premierę mojej nowej książki „Boskie trele. Szkice o Oświeceniu i Rewolucji”, zastanawiałam się, kto dziś jeszcze może interesować się tym zamierzchłym okresem. Paru pasjonatów, rekonstruktorów historii?

Minął miesiąc, a rewolucja francuska jest na ustach wszystkich próbujących zrozumieć współczesność. Dziś oglądam medialne przekazy z myślą, że to nowe wersje opisywanych przeze mnie w książce zdarzeń i mechanizmów.

PAP: Dlaczego korzeni dzisiejszych wydarzeń powinniśmy się dopatrywać w końcówce XVIII w.?

M.M.: Oświecenie to okres głębokich przewartościowań: upadek tradycyjnych hierarchii, podważenie dotychczasowych pewników i prawd objawionych. Na tym podglebiu ideowym wyrósł bunt, który obalił stary, zmurszały porządek.

Do tej kultury buntu, sprzeciwu, protestów, które zmieniają rzeczywistość, Francuzi będą odtąd stale odnosić się w swoich dalszych dziejach. Z tego wyrosną kolejne rewolucje, w tym ta z maja 1968 roku, która tak chętnie jest dziś przywoływana. Można powiedzieć, że bunt stał się częścią kodu kulturowego Francuzów.

PAP: Jakie podobieństwa możemy odnaleźć między Francją przełomu XVIII i XIX w. a tą współczesną?

M.M.: Na pewno słowem kluczem będzie tu „kryzys”. Francja w latach 80. XVIII wieku pogrążona była w głębokim kryzysie gospodarczym. Wydatki związane z wojną o niepodległość Stanów Zjednoczonych, rozrzutność dworu, powtarzające się klęski nieurodzaju, zły system podatkowy – wszystko to doprowadziło do powszechnego głodu i ogromnego deficytu. W 1788 roku dług państwowy miał pochłonąć aż 41 proc. budżetu. Winę zrzucano na monarchię – słynąca z utracjuszostwa Maria Antonina nazywana była „Madame Deficyt”.

Obecnie we Francji planowany deficyt budżetowy na przyszły rok wynosi aż 5,4 proc. PKB. Rośnie dług publiczny, a wraz z nim rosną koszty obsługi zadłużenia. Analitycy alarmują, że sytuacja francuskich finansów publicznych pogarsza się z każdym miesiącem. Rząd planuje konieczne cięcia budżetowe, ale właśnie one mogą się okazać zapalnikiem do kolejnych protestów. Już teraz koszty życia są jednym z naczelnych haseł protestujących.

Odwieczny podział na biednych i bogatych

PAP: A jeśli chodzi o polaryzację społeczeństwa? Są podobieństwa między tym, co było kiedyś, a tym, co dziś?

M.M.: Na pewno odwieczny podział na biednych i bogatych. Z tym że w momencie wybuchu rewolucji podział ten miał charakter głównie stanowy, a dziś walczy się z globalnym kapitałem, którego symbolem są np. sklepy Louis Vuitton.

Fejki siegające czasów Marii Antoniny

PAP: A jaką rolę odegrała wówczas prasa i ulotki, a dzisiaj social media?

M.M.: Dziennikarze tamtych czasów często prowokowali krwawe wydarzenia. Jednym z takich prowodyrów rewolucji był Camille Desmoulins, który sam mianował się „prokuratorem latarni”. A trzeba wiedzieć, że latarnie uliczne służyły wtedy nie tylko do oświetlania ulic, ale i do wieszania przeciwników politycznych. Inny dziennikarz, Jean-Paul Marat, w swoim piśmie „Przyjaciel Ludu” wzywał do ścięcia pięciuset tysięcy głów. O ile ten krwawy postulat brzmiał dość abstrakcyjnie, o tyle już jego wezwania do mordu na więźniach politycznych w przeddzień spodziewanego szturmu na Paryż we wrześniu 1792 roku miały całkiem realne konsekwencje. Sam Marat miał nawet rozwieszać plakaty zachęcające do rzezi. Dziś za pomocą portali społecznościowych ludzie nawzajem nakręcają swoje emocje. Social media mają też oczywiście praktyczny wymiar – ułatwiają skrzykiwanie się demonstrantów i organizację protestów.

W czasie rewolucji druki ulotne pełne pyły plotek, pogłosek i pomówień. Wiele z nich poświęconych było np. rzekomej rozwiązłości Marii Antoniny i jej wydumanym romansom. Internet jest znakomitą wylęgarnią podobnych fake’ów. Dziś zamiast pornograficznych rycin z królową mielibyśmy pewnie rolki wykonane z pomocą AI. W internecie króluje jednak ostatnio inny fake: obraz lewicowej „Marianny” broniącej swojego luksusowego butiku przed nastolatkami o czarnym kolorze skóry. W rzeczywistości nagranie przedstawia młodą adeptkę aktorstwa (cóż za niezwykły początek kariery!), która przypadkowo znalazła się w tłumie plądrującym lokalny spożywczak i nie należy do żadnej lewicowej organizacji.

PAP: Jakie miejsce w pamięci historycznej Francuzów zajmuje właśnie rewolucja francuska? Jak dzisiaj Francuzi patrzą na to wydarzenie i co ono dla nich znaczy?

M.M.: Rewolucja francuska była zawsze traktowana jako przełomowe wydarzenie w dziejach narodu. Powód do dumy, ale i narodowych sporów. Czy jednak dla najmłodszych protestujących, często o afrykańskich korzeniach, jest rzeczywiście świadomie wybranym modelem do naśladowania?

Dwa lata temu przeprowadzono badanie na grupie młodych Francuzów w wieku 16-24 lat. Okazało się, że aż 46 proc. z nich nie zna nawet rocznej daty wybuchu rewolucji francuskiej. To może potwierdzać tezę o niskim poziomie szkolnictwa, przeciwko któremu protestują sami uczniowie. Ale może też wskazywać na to, że dzieci i wnuki imigrantów nie są zainteresowane francuską historią, bo w istocie nie jest to ich historia. A może to tylko ogólny kryzys wiedzy, który sama obserwuję na polskich uczelniach? W dobie smartfonów i AI znajomość faktów oraz dat wydaje się młodym ludziom zbędna.

Mit założycielski współczesnej Francji

PAP: Ale czy rewolucja francuska jest wobec tego traktowana jako mit założycielski współczesnego społeczeństwa francuskiego? To wydarzenie jest matrycą, źródłem odniesienia?

M.M.: Wystarczy spojrzeć na symbolikę obecnej Republiki Francuskiej. Hymn Francji to Marsylianka, piękna i krwawa pieśń zrodzona w 1792 roku. Flaga Francji ma trzy kolory, które zrosły się ze sobą na zawsze w 1789 roku. Święto narodowe Francuzów przypada 14 lipca – w rocznicę zdobycia Bastylii. Zapisana w konstytucji dewiza Republiki - Wolność, Równość, Braterstwo - w oczywisty sposób nawiązuje do dziedzictwa rewolucji.

Symbolizująca Republikę Marianna powstała z przetworzenia rewolucyjnych posągów Wolności przybranych w czapkę frygijską, którą w Rzymie nosili wyzwoleńcy. W sferze symbolicznej Francja zatrzymała się w epoce rewolucji, to ona jest głównym mitem tego państwa.

PAP: Czy współcześnie protestujący odwołują się do haseł z rewolucji francuskiej?

M.M.: Na zdjęciach z protestów wypatrzyłam hasło „Liberté, Egalité, Frais Differenciés” – „Wolność, Równość, Zróżnicowane Opłaty”. Odnosi się ono do ustawy z 2018 roku wprowadzającej nowe stawki wpisowego na francuskie uniwersytety. Różnią się one znacznie w przypadku obywateli Unii Europejskiej i studentów z krajów pozaeuropejskich. Młodzi uznali tę ustawę za sprzeczną z wartościami republikańskimi, zwłaszcza z zasadą równości w dostępie do edukacji. Ich zdaniem rząd porzucił ideał „braterstwa”, dyskryminując studentów z uboższych części świata.

Ale jest też wiele haseł, których nie mogłaby wymyślić rewolucja francuska. Jednym z najpopularniejszych stało się „W imię Boga, to mrok”. To ponoć początek wiadomości przesłanej na młodzieżowe forum przez policyjnego prowokatora podającego się za młodego Algierczyka. Wiadomość napisana została w języku, którym nie mówi we Francji żaden młody człowiek. Młodzi wzięli więc sobie ten cytat na sztandary z przekory i niechęci wobec policji. Zawiera się w nim cała nasza epoka: potęga ironii, życie w wirtualnym świecie, kryzys prawdy i tożsamości, którą każdy może przybrać sobie dowolnie, a także realne problemy związane z migracją i wielokulturowością.

PAP: Podczas protestów mamy do czynienia z odwoływaniem się do tej bardziej chlubnej tradycji rewolucji francuskiej, niosącej na sztandarach chwalebne idee wolności, równości i braterstwa, czy do tej niszczącej, brutalnej, związanej z Wielkim Terrorem?

M.M.: Szczytnym hasłom rewolucji od początku towarzyszyła przemoc. Pojawiła się jeszcze w latach poprzedzających jej wybuch, gdy podczas zamieszek na tle głodowym mieszkańcy miast plądrowali i niszczyli sklepy. Po krwawym zdobyciu Bastylii przemoc rozlała się na cały kraj. Lato 1789 roku historycy nazywają okresem Wielkiej Trwogi. Na wieść o rzekomym spisku arystokratycznym mającym na celu zagłodzenie ludu oraz nadciągających na francuską prowincję m.in. polskich wojskach (był to oczywisty fake news) wieśniacy zaczęli napadać na zamki swoich panów i palić archiwa zawierające własne zobowiązania feudalne. Często przy okazji ofiarą płomieni padały same zamki.

Gdy 17 października oglądałam rolki z wydarzeń, myślałam nie o Wielkim Terrorze, bo od tego jesteśmy chyba daleko, ale właśnie o Wielkiej Trwodze – niekontrolowanej, rozlanej przemocy, sycącej się plotkami. Spalony doszczętnie ratusz w Limoges byłby takim zamkiem V Republiki, bastionem znienawidzonej władzy. Wieloetniczny tłum, a może raczej motłoch, niszczy symbole republikańskie, które wyrosły z tradycji rewolucji francuskiej. Najlepszym tego przykładem jest wywrócone i uszkodzone popiersie Marianny w zaatakowanym przez demonstrantów merostwie w Marsylii. Albo pomazany pomnik tejże Marianny na Placu Republiki w Paryżu. Uderza się więc dziś w same podstawy francuskiej państwowości i tak jak w czasach, gdy burzono Bastylię, demoluje się stary porządek. Wandalizm to też słowo, które „zawdzięczamy” rewolucji francuskiej.

PAP: A można wskazać – jak w przypadku rewolucji francuskiej – pewnych przywódców, liderów?

M.M.: Protesty są aktywnie wspierane przez kandydata na prezydenta Francji Jean-Luca Mélenchona, lidera skrajnie lewicowej partii Francja Nieujarzmiona (LFI). Co ciekawe, sam Mélenchon nie kryje się ze swoim podziwem dla Robespierre’a, a i jego partia odwołuje się do jego dziedzictwa. W tym roku 28 lipca, w dniu śmierci Nieprzekupnego, w Arras, miejscu jego narodzin, LFI zorganizowała uroczystości ku czci zgilotynowanego przywódcy jakobinów. Spotkało się to z krytyką, bo Robespierre nadal przez większość Francuzów utożsamiany jest z Terrorem - w Paryżu nie doczekał się nawet swojej ulicy ani pomnika. Mélenchon widzi w nim szlachetnego radykała marzącego o Republice Cnoty. Sam przywódca LFI snuje radykalne wizje VI Republiki, w której najwięcej do powiedzenia będzie miał lud.

Zamieszki na skalę europejską

PAP: Czy pani zdaniem to wrzenie, jakie obserwujemy we Francji, może się rozlać na Europę?

M.M.: Już teraz widzimy niebezpieczne zamieszki na placach i ulicach Mediolanu, Bolonii, Turynu, Brescii i Bergamo. Obecna „rewolucja francuska” nie ogranicza się więc tylko do Francji. Ale i ta oryginalna, XVIII-wieczna, nie miała takiego zamiaru. Swoje hasła wypisywała na sztandarach rewolucyjnych armii, które — w teorii przynajmniej — miały nieść wolność zniewolonym narodom Europy. Rewolucja francuska miała więc uniwersalistyczne przesłanie. Po wkroczeniu młodego generała Bonaparte na Półwysep Apeniński w północnych Włoszech utworzona została Republika Cisalpińska ze stolicą w Mediolanie. Była to „siostrzana” republika Republiki Francuskiej, w dużej mierze jej podporządkowana.

Czy dzisiejsze protesty młodych ludzi w północnych Włoszech mają cokolwiek wspólnego z tym historycznym „siostrzeństwem”? Czy może chodzi tu o całkiem inne zagraniczne wpływy? Minister Obrony Włoch mówi o wojnie hybrydowej i obcych inspiracjach wpływających na algorytmy TikToka i YouTube’a, na których zwołują się demonstranci. I nietrudno zgadnąć, że wspominając o zagranicznych wpływach, nie ma na myśli Francji.

PAP: Mamy do czynienia z „nową” rewolucją francuską?

M.M.: W mojej książce „Boskie trele” piszę o rewolucji, która próbuje uchwycić, zrozumieć samą siebie. Ostatecznie wszystkie te wysiłki spełzają na niczym. Rewolucjoniści, starając się przewidzieć najbliższą przyszłość, tworzą wizje, które po latach budzą uśmiech politowania. Dlatego, jako historyk, chciałabym uniknąć odpowiedzi na pytanie, czy mamy do czynienia z przejściowymi niepokojami, które będą stopniowo wygasać, czy z prawdziwą rewolucją, której daty wybuchu będą — z lepszym czy gorszym skutkiem — uczyć się nasze wnuki w szkole.

Rozmawiała Anna Kruszyńska

Kim jest dr hab. Monika Milewska?

Książka Moniki Milewskiej „Boskie trele. Szkice o Oświeceniu i Rewolucji” ukazała się w wydawnictwie słowo/obraz terytoria.

Dr hab. Monika Milewska, prof. Uniwersytetu Gdańskiego, to antropolożka historii, eseistka, poetka, dramatopisarka, bajkopisarka. Obecnie pracuje w Instytucie Antropologii UG. Laureatka licznych stypendiów naukowych i literackich, a także konkursów poetyckich i dramaturgicznych, m.in. Grand Prix XV Festiwalu „Dwa Teatry”. Autorka książek eseistycznych „I rak ryba. Stworzenia polityczne PRL-u”, „Ślepa kuchnia. Jedzenie i ideologia w PRL”, „Bogowie u władzy” oraz „Ocet i łzy. Terror Wielkiej Rewolucji Francuskiej jako doświadczenie traumatyczne”, za którą otrzymała stypendium „Polityki” i nominację do Nagrody Literackiej Nike. Wydała także tomiki wierszy oraz powieść „Latawiec z betonu”. Dwie z jej książek zostały uhonorowane Pomorską Nagrodą Literacką „Wiatr od morza” w kategorii Literacka Książka Roku. Ostatnio ukazał się wybór jej wierszy „Czas zawsze się spieszył”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj