Liczenie głosów po wtorkowych wyborach parlamentarnych w Izraelu zakończy się prawdopodobnie w czwartek, ale ostateczny podział mandatów wciąż pozostaje niewiadomą. Może go zmienić około 650 tys. głosów oddanych w tzw. podwójnych kopertach, które są liczone osobno.
Netanjahu pewny zwycięstwa
"Likud jest największą partią w Izraelu - podkreślił Netanjahu na wiecu powyborczym. Dodał, że czeka na "prawdziwe wyniki wyborów", a jego prawicowy blok zdobył "zdecydowaną większość" wśród wyborców żydowskich i "„wszystkich, którzy popierają państwo". "Izrael stoi przed wyjątkową szansą historyczną – wraz z naszym partnerem, prezydentem (USA Donaldem) Trumpem - by raz na zawsze usunąć egzystencjalne zagrożenie, jakim jest Iran. Nie możemy jednak pozwolić, by ukryte motywy odciągnęły nas od tej świętej misji" - powiedział.
Kiedy oficjalne wyniki wyborów w Izraelu
Według sondaży exit poll po wtorkowych wyborach parlamentarnych żaden z dwóch głównych bloków - Netanjahu i jego przeciwników - nie zdobył większości potrzebnej do utworzenia rządu. Jak podał dziennik "Globes", Centralna Komisja Wyborcza spodziewa się, że ostateczne, zweryfikowane wyniki będą gotowe w czwartek 29 października po południu. Możliwe też, że wyniki będą znane dopiero w piatek. Powodem przedłużającego się liczenia są tzw. podwójne koperty, umożliwiające głosowanie poza lokalem przypisanym do miejsca zamieszkania. To około 650 tys. głosów. Korzystają z nich przede wszystkim żołnierze i rezerwiści, ale również m.in. pacjenci i personel szpitali, więźniowie, dyplomaci za granicą i marynarze.
Gadi Ajzenkot wzywa Netanjahu do odejścia
Po przeliczeniu ponad 50 proc. głosów blok Netanjahu może liczyć na 55 miejsc, opozycja – na 50, a partie arabskie – na 15 - przekazał portal Times of Israel, podkreślając, że wyniki będą się zmieniać w miarę postępu liczenia głosów. Wcześniejsze sondaże exit poll dawały obu głównym blokom po ok. 50 mandatów. Zarówno według exit poll jak i cząstkowych wyników Likud zdobył największe poparcie jako pojedyncza partia. Wcześniej lider izraelskiej opozycji Gadi Ajzenkot wezwał premiera Benjamina Netanjahu do odejścia z polityki, oceniając, że wyborcy opowiedzieli się za zmianą władzy.
Możliwy impas rządowy w Izraelu
Choć przewidywane wyniki oznaczałyby porażkę dla Netanjahu i jego koalicji nacjonalistyczno-religijnej, impas może spowodować, że obecny premier pozostanie na stanowisku na czas negocjacji koalicyjnych lub nawet do czasu przeprowadzenia kolejnych wyborów - podkreśliła agencja Reutera. Wtorkowe głosowanie było pierwszymi wyborami od ataku pod przywództwem Hamasu z 7 października 2023 r. i wynikających z niego wojen w Gazie, Libanie i Iranie. Partie arabskie spoza dwóch głównych bloków mogłyby utrzymać równowagę sił. Jednak Ajzenkot przywódca opozycji i były szef armii, sugerował, że nie utworzy z nimi rządu, co komplikuje mu drogę do władzy. Jak podała izraelska centralna komisja wyborcza, frekwencja wyniosła 77,7 proc. – był to najwyższy wynik od ponad dwóch dekad, o około 7 punktów procentowych wyższy niż w 2022 roku.
Mogą być konieczne kolejne wybory w Izraelu
Ostateczne wyniki mają zostać ogłoszone w czwartek lub piątek - zaznaczył Reuters. Ze względu na rozdrobnienie izraelskiego systemu politycznego, mniejsze ugrupowania mogą odegrać kluczową rolę w negocjacjach koalicyjnych – procesie, który po poprzednich wyborach trwał niekiedy tygodniami, a nawet miesiącami. Jeśli żadnemu z bloków nie uda się sformułować rządu, konieczne może okazać się przeprowadzenie kolejnych wyborów. Ajzenkot sprzeciwił się takiemu rozwiązaniu, wskazując na wysoką frekwencję wyborczą.
Beata Zatońska, dziennikarka, autorka książek, miłośniczka i znawczyni Włoch oraz filmoznawczyni. Współautorka bloga italianki.pl oraz m.in. książki "Zmontowani". W Dziennik.pl zajmuje się tematyką show-biznesową oraz lifestylową.
