Siemoniak ocenił w czwartek, że błędem jest to, że prezydent Karol Nawrocki mówi inaczej — co w jego ocenie robi tylko dlatego, że mówi tak premier Donald Tusk. Tych znaków zagrożenia, tych sytuacji — które też trafiają do prezydenta — jest bardzo dużo — podkreślił minister Siemoniak. Mówią o tym nasi partnerzy z Zachodu, mówią o tym służby i gołym okiem widać działania Rosji, rosyjskie wypowiedzi, rosyjskie pogróżki też pod adresem Polski, więc ta sytuacja jest absolutnie poważna — wyjaśnił.
Siemoniak: Co jeszcze musi się wydarzyć?
Jeżeli spojrzeć nawet na ostatnie lata: dziesiątki osób zatrzymanych, aresztowanych przez ABW, przez policję w związku z aktami dywersji, wlatujące rakiety, wlatujące drony, morderstwo w Białej Podlaskiej, inne morderstwo, do którego mogło dojść w Warszawie udaremnione dzięki ABW, więc co jeszcze musi się wydarzyć, żeby prezydent uznał, że to zagrożenie nie rośnie — pytał.
Ono rośnie i są rozmaite wskaźniki i wiadomo, z czego to się bierze — jak wygląda przebieg wojny na Ukrainie, co się wydarzyło kilka tygodni temu na Łotwie, jak Niemcy podchodzą — wydawałoby się bezpieczny kraj — po tym, co zdarzyło się na lotnisku w Niemczech — drony. Niemcy z całą pewnością obarczyli Rosję odpowiedzialnością za ten incydent — przypomniał.
RBN z Braunem?
Podkreślił, że z tych przykładów widać, że dzieje się bardzo dużo "i oczywiście jest pytanie o to, czy Rosja będzie eskalowała", ale nikt w tym momencie nie jest w stanie powiedzieć, że nie wzrosło zagrożenie. Ja sądzę, że nikt odpowiedzialny nie jest w stanie tak mówić — dodał.
W jego ocenie udział w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego zwołanej przez prezydenta na 3 listopada Grzegorza Brauna albo jego ludzi spowoduje, że nie będzie można mówić o sprawach objętych tajemnicą. Jego zdaniem RBN "powinna mieć pewien rodzaj unikatowości przekazania pewnych informacji", które służą tylko temu gronu. A z takimi ludźmi, którzy, jak mówię, kompletnie nie gwarantują jakiejś lojalności wobec interesów państwa polskiego, no to nie ma to większego sensu — ocenił Siemoniak.
Warto by było, żeby prezydent zadbał, żeby ta rada miała rzeczywiście sens. Jeśli będą tacy przedstawiciele, to będziemy mówić pewnie to, co w mediach, bo kto chciałby, żeby natychmiast gdzieś to zostało wyniesione, czy mierzyć się z zagrożeniem zdrady tajemnicy — podkreślił.
"Jednoznacznie prorosyjskie ugrupowanie"
Według ministra koordynatora służb specjalnych Braunowcy są jedynym w polskiej polityce jednoznacznie prorosyjskim ugrupowaniem. Nie ukrywają tego, więc rodzi to problem, rodzi to kryzys i dobrze by było, żeby prezydent Nawrocki po prostu pokazał tutaj charakter i pokazał, że dla takich ludzi nie ma miejsca przy jednym stole. Pewnie tego nie zrobi no i będziemy mieli właśnie nie dyskusję o tym, co naprawdę jest ważne — o zagrożeniach dla Polski, rzeczywistych, rosnących — tylko o ludziach Brauna na RBN. Jesteśmy mistrzami w takim wynajdywaniu problemów — zauważył.
Dobrze by było, żeby takie posiedzenie miało sens. Sytuacja jest naprawdę poważna i rząd, premier, rząd, ministrowie chcielibyśmy przekazać poważne informacje — zaznaczył w wywiadzie. Przy Braunowcach to będzie niemożliwe — stwierdził.
Prezydent Nawrocki zwołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego na przyszły wtorek; jak wskazał szef BBN Bartosz Grodecki, dyskusja ma dotyczyć obecnej sytuacji bezpieczeństwa, a także kwestii zbudowania w Polsce stałej bazy wojsk amerykańskich. Rada Bezpieczeństwa Narodowego zgodnie z Konstytucją jest organem doradczym prezydenta w zakresie wewnętrznego i zewnętrznego bezpieczeństwa państwa. Posiedzenia Rady zwołuje prezydent, określając jednocześnie ich tematykę.
W skład RBN wchodzą marszałkowie Sejmu i Senatu, premier, ministrowie: obrony, spraw zagranicznych, spraw wewnętrznych i administracji, koordynator służb specjalnych, przedstawiciele klubów i kół parlamentarnych, szef BBN i szef prezydenckiej kancelarii. Prezydent może zapraszać do udziału w jej pracach b. prezydentów i premierów oraz również inne osoby, których udział jest wskazany ze względu na przedmiot rozpatrywanych spraw.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
