Bundestag przyjął wniosek o powstaniu "miejsca pamięci i spotkań w celu oddania sprawiedliwości charakterowi niemiecko-polskiej historii oraz przyczynienia się do pogłębienia szczególnych stosunków dwustronnych".
Wnioskodawcy i lewicowa frakcja parlamentarna głosowali za inicjatywą, prawicowo-populistyczna AfD wstrzymała się od głosu.
"To, co zrobiono Polsce, potrzebuje własnego miejsca pamięci w Berlinie"
- pisze publicysta.
Istnieją dwa konkurujące ze sobą pomysły. Jedna z propozycji przewiduje pomnik poświęcony ofiarom wszystkich państw i grup etnicznych, które były prześladowane, torturowane i mordowane przez nazistowskie państwo na wschód od Niemiec. Druga propozycja jest węższa: pomnik należy stworzyć tylko dla polskich ofiar.
- twierdzi Schmid.
I podkreśla: "Do dziś nie ma chyba w Polsce nikogo, kto mógłby postrzegać Armię Czerwoną jako wyzwoliciela. A kto by się zgodził, aby ofiary polskie i rosyjskie były wspominane jednym tchem i tym samym pomnikiem? To przemawia za oddzielnym pomnikiem poświęconym polskim ofiarom - zarówno żydowskim, jak i nieżydowskim" - pisze "Die Welt".
- dodaje.
Mówienie o winie Niemców stało się "powszechną walutą", ale nawet 75 lat po upadku nazistowskiego reżimu nadal nie ma rozwiniętej świadomości na temat tego, co Niemcy zrobili Polsce - zauważa publicysta.
10 czerwca 1944 r. pułk SS „Der Fuehrer” otoczył małe miasteczko Oradour-sur-Glane niedaleko Limoges na zachodzie Francji. W kolejnej akcji mordu zginęły 643 osoby - mężczyźni, kobiety, dzieci; przeżyło tylko 32 mieszkańców. Nie tylko we Francji, ale także w Niemczech każda osoba żyjąca współcześnie, mająca jakąś wiedzę historyczną, wie o tej zbrodni.
"Ale dla kogo w Niemczech cokolwiek znaczy nazwisko Heinz Reinefarth"? - pyta publicysta "Die Welt".
- przypomina "Die Welt".
- zauważa Schmid. Zniszczenie Warszawy to w dużej mierze niewidoczny punkt na mapie niemieckiej pamięci.
- podkreśla Schmid.
przypomina Schmid.
W 2007 roku Froben Dietrich Schulz, prezes Niemiecko-Polskiego Towarzystwa Frankonii, wezwał po raz pierwszy do postawienia polskiego pomnika w Berlinie. Nie po to, by dać Polakom pamiątkowy przywilej, ale by oddać sprawiedliwość ich wyjątkowości. przypomina publicysta i twierdzi, że to błędne rozumowanie.
- mówi Dieter Bingen, były dyrektor Instytutu Niemiecko-Polskiego w Darmstadt, autor książki "Pomyślcie o Polsce".
- podkreśla Schmid.