Dziennik Gazeta Prawana logo

"Die Welt": "To, co zrobiono Polsce, potrzebuje własnego miejsca pamięci w Berlinie"

30 października 2020, 12:52
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Niemiecki żołnierz II wojna światowa
<p>Niemiecki żołnierz II wojna światowa</p>/ShutterStock
"Ten pomnik powinien wreszcie powstać" - pisze na łamach dziennika "Die Welt" Thomas Schmid. W piątek Bundestag zdecydował, że w Berlinie powstanie miejsce pamięci ofiar II wojny światowej i niemieckiej okupacji w Polsce. 

Bundestag przyjął wniosek o powstaniu "miejsca pamięci i spotkań w celu oddania sprawiedliwości charakterowi niemiecko-polskiej historii oraz przyczynienia się do pogłębienia szczególnych stosunków dwustronnych".

Wnioskodawcy i lewicowa frakcja parlamentarna głosowali za inicjatywą, prawicowo-populistyczna AfD wstrzymała się od głosu. 

"To, co zrobiono Polsce, potrzebuje własnego miejsca pamięci w Berlinie"

 - pisze publicysta.

Istnieją dwa konkurujące ze sobą pomysły. Jedna z propozycji przewiduje pomnik poświęcony ofiarom wszystkich państw i grup etnicznych, które były prześladowane, torturowane i mordowane przez nazistowskie państwo na wschód od Niemiec. Druga propozycja jest węższa: pomnik należy stworzyć tylko dla polskich ofiar.

 - twierdzi Schmid.

I podkreśla: "Do dziś nie ma chyba w Polsce nikogo, kto mógłby postrzegać Armię Czerwoną jako wyzwoliciela. A kto by się zgodził, aby ofiary polskie i rosyjskie były wspominane jednym tchem i tym samym pomnikiem? To przemawia za oddzielnym pomnikiem poświęconym polskim ofiarom - zarówno żydowskim, jak i nieżydowskim" - pisze "Die Welt".

 - dodaje.

Mówienie o winie Niemców stało się "powszechną walutą", ale nawet 75 lat po upadku nazistowskiego reżimu nadal nie ma rozwiniętej świadomości na temat tego, co Niemcy zrobili Polsce - zauważa publicysta.

10 czerwca 1944 r. pułk SS „Der Fuehrer” otoczył małe miasteczko Oradour-sur-Glane niedaleko Limoges na zachodzie Francji. W kolejnej akcji mordu zginęły 643 osoby - mężczyźni, kobiety, dzieci; przeżyło tylko 32 mieszkańców. Nie tylko we Francji, ale także w Niemczech każda osoba żyjąca współcześnie, mająca jakąś wiedzę historyczną, wie o tej zbrodni.

"Ale dla kogo w Niemczech cokolwiek znaczy nazwisko Heinz Reinefarth"? - pyta publicysta "Die Welt".

- przypomina "Die Welt".

- zauważa Schmid. Zniszczenie Warszawy to w dużej mierze niewidoczny punkt na mapie niemieckiej pamięci.

- podkreśla Schmid.

przypomina Schmid.

W 2007 roku Froben Dietrich Schulz, prezes Niemiecko-Polskiego Towarzystwa Frankonii, wezwał po raz pierwszy do postawienia polskiego pomnika w Berlinie. Nie po to, by dać Polakom pamiątkowy przywilej, ale by oddać sprawiedliwość ich wyjątkowości. przypomina publicysta i twierdzi, że to błędne rozumowanie.

 - mówi Dieter Bingen, były dyrektor Instytutu Niemiecko-Polskiego w Darmstadt, autor książki "Pomyślcie o Polsce".

- podkreśla Schmid.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj