Dziennik Gazeta Prawana logo

Kontrowersje wokół decyzji władz Kijowa ws. rosyjskiego dezertera. "Nie, do diabła"

7 września 2023, 10:13
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Maksim Kuzminow
Maksim Kuzminow/PAP Archiwalny
"Kapitan rosyjskich sił powietrznych Maksim Kuzminow, który uciekł z Rosji na Ukrainę śmigłowcem Mi-8, otrzyma w nagrodę 500 tys. dolarów" - zapowiedział przedstawiciel ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR) Andrij Jusow. Część komentatorów na Ukrainie skrytykowała tę decyzję, argumentując, że lepiej byłoby przeznaczyć te pieniądze na potrzeby armii Ukrainy.

Wypłacimy Kuzminowowi to wynagrodzenie w naszej walucie narodowej, hrywnach. Działamy na podstawie prawa - jeszcze w kwietniu 2022 roku prezydent podpisał w tej sprawie stosowną ustawę. Na mocy przyjętych wówczas przepisów rosyjscy wojskowi, którzy przejdą na stronę Ukrainy wraz ze swoim uzbrojeniem, zostaną odpowiednio nagrodzeni - przypomniał Jusow cytowany przez portal Ukrainska Prawda.

Przedstawiciel HUR wezwał innych żołnierzy armii agresora, by poszli w ślady Kuzminowa. Jeśli nie chcecie zostać zbrodniarzami wojennymi, poddajcie się i przejdźcie na stronę Ukrainy. Zachowajcie swoją godność i walczcie z reżimem Putina - zaapelował.

Kontrowersje wokół decyzji władz Kijowa

Decyzja władz w Kijowie nie spodobała się niektórym ukraińskim komentatorom. Superoperacja specjalna. (...) Nie, do diabła. Trzeba poskromić w sobie patriotę i wojownika i przyznać, że lepiej byłoby oddać te pieniądze (naszym żołnierzom) albo emerytom. (...) Nie mam pojęcia, w jaki sposób chcemy zajmować się (operacjami) wywiadowczymi z takimi ludźmi - denerwował się użytkownik Telegrama o pseudonimie Ne Aleksiej. Jego wypowiedź przytoczył w środę lojalny wobec Kijowa doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko .

9 sierpnia Kuzminow wraz z dwoma członkami załogi swojego helikoptera wyleciał z lotniska wojskowego w Kursku w ramach oficjalnie zaplanowanego zadania. Po wylądowaniu w obwodzie charkowskim pilot został przejęty przez ukraińską armię. Kuzminow otrzymał gwarancje bezpieczeństwa, a śmigłowiec trafił do zasobów HUR. Oficer dostał także od władz w Kijowie propozycję pozostania na Ukrainie. Wcześniej do tego kraju przyjechali jego rodzice.

Nikt mnie do niczego nie zmuszał, to była moja własna decyzja. (...) W Rosji miałem wysokie zarobki i perspektywę wcześniejszej emerytury. Zostawiłem tam swój prywatny samolot i dwa mieszkania. Wiele mnie tam trzymało, ale to nie było dla mnie ważne. Ja nie chciałem uczestniczyć w tej zbrodniczej (wojnie) - tłumaczył Kuzminow podczas wtorkowej konferencji prasowej w Kijowie. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj