W środę Andżelika Borys, prezes Związku Polaków na Białorusi została skazana na 15 dni aresztu za organizację "nielegalnej imprezy masowej". Za taką władze uznały tradycyjny doroczny jarmark Grodzieńskie Kaziuki. W czwartek szef KPRM poinformował na Twitterze, że nad ranem w Grodnie zatrzymany został członek zarządu Związku Polaków na Białorusi Andrzej Poczobut.

Reklama

Dworczyk, pytany w TVN24, jakie zarzuty stawiane są Poczobutowi, zaznaczył, że nie ma jeszcze oficjalnych informacji, ale z tego, co mówią jego przyjaciele, którzy mieli krótki kontakt z żoną, ma rzekomo mieć postawione zarzuty dotyczące wzniecania waśni pomiędzy narodowościami". "To poważny zarzut, zagrożony wysoką karą pozbawienia wolności, ale musimy czekać na oficjalne informacje - powtórzył.

Dodał, że Poczobut jest od lat bardzo zaangażowany w działania na rzecz mniejszości polskiej. Był już wielokrotnie zatrzymywany, przesłuchiwany, kilkakrotnie był w areszcie ze względu na swoją działalność, ale jest to człowiek niezwykle prawy i pryncypialny i też bardzo odważny. Natomiast ten sposób działania i zarzuty – jeśli się potwierdzą - ewidentnie są dowodem na to, że chodzi o bardzo silne zastraszenie działaczy Związku Polaków na Białorusi, mniejszości polskiej - zwrócił uwagę szef KPRM.

Reklama

Jaką pomoc zaoferuje Polska?

Dopytywany, na jaką pomoc mogą liczyć Polacy na Białorusi, Dworczyk na pierwszym miejscu wymienił pomoc konsularną - "na tyle, na ile władze białoruskie będą na to pozwalały". "Przypomnijmy, że nasi rodacy są jednak obywatelami Białorusi i konsul ma zupełnie inne możliwości działania wobec obywatela RP a wobec obywatela Białorusi. Natomiast wszelką pomoc, która będą mogły polskie służby konsularne i dyplomatyczne udzielić, to taka pomoc zostanie udzielona. Jesteśmy zdeterminowani, by sprawę represji wobec Polaków na Białorusi poruszać na forum międzynarodowym. Po prostu nie możemy się zgodzić na to, co się dzieje z naszymi rodakami za wschodnią granicą" - podkreślił. (PAP)