Od pytania o konsekwencje światowego kryzysu finansowego rozpoczęła się debata przedstawicieli PO, SLD, PSL i PJN o gospodarce i finansach publicznych.

Reklama

Leszek Miller (SLD) powiedział, że podziela pogląd premiera Donalda Tuska, iż kryzys nie puka, ale wręcz łomocze do drzwi, ale - jak podkreślił - odpowiedzialnością każdej władzy jest przygotowanie kraju do najgorszego z możliwych wariantów rozwoju sytuacji.

Miller mówił, że należy działać równolegle - jednocześnie racjonalizować finanse publiczne, których sytuacja - jego zdaniem - jest dramatyczna. Dług publiczny wynosi prawie 55 proc. PKB, deficyt 111 mld zł, a to prawie 8 proc PKB, "najwyższy jaki do tej pory miał miejsce" - powiedział b. premier.

Jego zdaniem jednocześnie należy działać na rzecz wzrostu gospodarczego. "Zostawmy swobodę przedsiębiorcom, uwolnijmy ich z pęt i okowów" - mówił Miller. To najlepsze wyjście - dodał - bo Polska, pod względem swobody działalności gospodarczej lokuje się na poziomie krajów afrykańskich.

Minister finansów Jacek Rostowski - występujący w imieniu PO - podkreślał, że rząd przygotował Polskę na drugą falę kryzysu - w strefie euro. "Zagwarantowaliśmy dostęp do elastycznej linii kredytowej MFW - to jest ok. 100 mld zł po dzisiejszym kursie, a PiS i SLD były przeciwne przedłużaniu tej linii w 2010 r." - mówił.

Reklama

"Zgromadziliśmy 50 mld zł na koncie budżetu państwa, nigdy tyle nie było, normalnie to jest ok. 10 mld, zmieniliśmy system OFE, aby Polska nie była narażona na ataki spekulacyjne. (...) Według KE nasz plan tworzy realną perspektywę do obniżenia deficytu poniżej 3 proc. PKB w 2012 r." - mówił Rostowski, dodając, że najbardziej się boi wydarzeń w strefie euro, dlatego też uchwalenie tzw. sześciopaku uważa za wielki sukces polskiej prezydencji w radzie UE.



Paweł Poncyliusz (PJN) powiedział, że Polsce jest potrzebę uwolnienie przedsiębiorczości, a państwo powinno zacząć oszczędzać od siebie. "Problem polega na tym, że dziś nie widać, aby rząd chciał zaczynać oszczędzać od siebie (...) Jeżeli mamy poradzić sobie w kryzysie musimy odzyskać zaufanie obywateli do instytucji państwowych, ale musimy też pokazać jako politycy i ministrowie, że potrafimy oszczędzać, potrafimy lepiej gospodarować tym samym pieniądzem, który dzisiaj w budżecie państwa jest. Nieprawdą jest, że tego pieniądza tak dziś brakuje" - powiedział.

Według Waldemara Pawlaka (PSL) kryzys jak powódź rozwija się po świecie. "Tam gdzie będą słabe wały, tam gdzie będą słabe zabezpieczenia, tam nastąpi zalanie, tam nastąpi katastrofa" - mówił.

Zdaniem Pawlaka z punktu widzenia ludzi bardzo ważne jest zachowanie miejsc pracy oraz tworzenie miejsc pracy. "Dlatego te wszystkie rozwiązania, które wspierają inwestycje, z jednej strony środki europejskie, z drugiej strony strefy ekonomiczne (...) to są te instrumenty, które wspierają rozwój miejsc pracy" - powiedział.

Reklama

Lider PSL dodał, że co prawda nie mamy wpływu na ceny ropy czy walut, ale - jego zdaniem - można zmniejszać bariery administracyjne, koszty regulacyjne.



Polska "najlepsza w czasach kryzysu"? "Jesteśmy na poziomie Pakistanu"

"Faktem jest, że Polska najlepiej poradziła sobie w trudnych czasach. Z jednej strony był to efekt przebojowości Polaków, z drugiej strony też, np. paktu antykryzysowego zawartego na wniosek pracodawców i związków zawodowych - to było kilkanaście rozwiązań ustawowych, które stworzyły dobre warunki do poradzenia sobie z kryzysem" - mówił Pawlak.

"Jeśli chodzi o przejście suchą nogą przez falę kryzysu, to akurat rząd PO i PSL jest ostatnim, który powinien wypinać pierś za to, co się działo w tym czasie. Jeśli cokolwiek miało efekt, to m.in. to, że zaczęły działać zmiany w rozliczeniach z ZUS-em i podatkowych, które były przygotowane w latach 2005-07" - odpowiedział mu Poncyliusz. Jego zdaniem za rządów PO i PSL problemem stały się tzw. umowy śmieciowe, które były receptą firm na ratowanie się przed kryzysem.

Jego zdaniem przez ostanie 20 lat Polska dopracowała się takiej struktury kodeksu pracy, która hamuje polską przedsiębiorczość. "Która nie pozwala albo nie zachęca przedsiębiorcy do zatrudniania kolejnych osób" - powiedział poseł PJN. Według niego umowy śmieciowe mają swoje wady z punktu widzenia wiarygodności kredytowej.

"Dlatego PJN proponuje, aby Bank Gospodarstwa Krajowego był gwarantem wobec banków, które zastanawiają się, czy udzielić kredytu młodym ludziom, którzy chcą kupić mieszkanie, założyć rodzinę i jeszcze mieć dzieci" - powiedział Poncyljusz.

Dodał, że jego klub nie jest za pozbyciem się umów śmieciowych, ale ich odpowiednią zmianą. "Dziwię się tym politykom, którzy mówią dzisiaj, skończymy z tymi umowami śmieciowymi" - powiedział Poncyljusz.

Z kolei Leszek Miller (SLD) podkreślił, że obecnie w rankingu Banku Światowego Polska jest na 70 miejsce na świecie, jego zdaniem "na poziomie Pakistanu". Jednak Jacek Rostowski (PO) przypomniał, że w czasie obecnych rządów, Polska przesunęła się sześć miejsc do przodu.

Miller odniósł się także do zarzutów, że za jego rządów Polska zajmowała gorsze miejsce w rankingu krajów dotkniętych problemem korupcji. "Oskarżenia o to, że za naszych rządów wzrosła korupcja, brzmi cokolwiek śmiesznie. Mój rząd ani na stacjach benzynowych, ani na cmentarzu nie negocjował żadnych ustaw - ani na temat hazardu, ani na żaden inny" - zaznaczył Miller.



Rostowski: Nie chcemy podnosić podatków, ale...

Nie chcemy podnosić podatków i teraz nie ma takiej potrzeby, ale sytuacja jest niebezpieczna i musimy reagować elastycznie - powiedział minister finansów Jacek Rostowski.

"Absolutnie nie przewidujemy podniesienia jakiegokolwiek podatku, ale sytuacja jest niebezpieczna. Musimy umieć reagować elastycznie w zależności od sytuacji w najbardziej adekwatny sposób" - stwierdził Rostowski. "W ostateczności, jeśli będzie trzeba, zrobimy to co konieczne z wielkim bólem. Ale teraz takiej potrzeby nie ma, mamy takie oszczędności, że powinniśmy móc nawet w sytuacji kryzysowej doprowadzić do likwidacji nadmiernego deficytu bez podwyżki podatków" - oświadczył Rostowski.

Przypomniał, że w 2009 r. rząd, zamiast podnieść podatki, wprowadził wielki pakiet oszczędnościowy, a wtedy SLD i PiS były przeciw takiemu rozwiązaniu.

Z kolei Leszek Miller mówił, że osobiście sprzeciwi się ewentualnej podwyżce podatków, choć nie wie, jak zachowa się SLD. Miller stwierdził jednak, że gdyby podwyżka okazała się konieczna, należałoby rozważyć wprowadzenie czterech lub pięciu progów podatkowych zamiast obecnych dwóch. Być może należałoby obniżyć najniższą stawkę z 19 do 18 proc, wprowadzić kolejne na poziomie np. 20 lub 22 proc. przy najwyższej 32 proc. - stwierdził b. premier.

Minister gospodarki Waldemar Pawlak pytany o konflikt z ministrem finansów Jackiem Rostowskim, powiedział, że koalicja jest jak firma. "Mamy uzupełniające się role. Ja jestem dyrektorem od inwestycji, badań i rozwoju, minister Rostowski jest dyrektorem finansowym" - powiedział.

"Ja zajmuję się promowaniem wsparcia i rozwoju. Zwracam uwagę na potrzeby zainwestowania środków, np. z funduszy pracy" - powiedział Pawlak.



Miller pyta: Gdzie się podział podatek 3x15?

Wprowadzając pakiet oszczędnościowy, uratowaliśmy Polskę przed losem Grecji, który groziłby nam, gdybyśmy poszli drogą proponowaną przez PiS i SLD, aby jeszcze bardziej się zadłużyć - przekonywał Jacek Rostowski.

Minister finansów odpowiadał na pytanie Leszka Millera (SLD). "Wtedy, kiedy my próbowaliśmy wprowadzić jedyny kompleksowy system reformy finansów publicznych zwany planem Hausnera, to PO powiedziała, że jest zbyt radykalny i zaproponowała takie rozwiązanie 3x15. Wtedy PO na czele z obecnym premierem Tuskiem, mówiła, że to jest koncepcja, która powoduje, że cała Polska będzie specjalną strefą ekonomiczną i że zbudujemy szybko konkurencyjną gospodarkę. Dlaczego nie wprowadzacie 3x15?" - pytał Miller.

Rostowski podkreślił, że od momentu, kiedy w 2008 r. upadł bank Lehman Brothers, trzeba było ratować polską gospodarkę, wprowadzając pakiet oszczędnościowy. Przypomniał, że przeciwko temu głosowały i PiS, z Pawłem Poncyljuszem (obecnie PJN), oraz SLD. "Obie te partie sugerowały, że trzeba więcej się zadłużać, żeby ratować gospodarkę. Myśmy nie poszli w tym kierunku. Idąc raczej pakietem oszczędnościowym niż stymulacyjnym, uratowaliśmy Polskę przed losem Grecji, który by nam groził, gdybyśmy poszli drogą, którą proponowały PiS i SLD, aby jeszcze bardziej się zadłużyć" - mówił Rostowski.

Podkreślił, że dzięki tym działaniom jest o milion miejsc pracy więcej niż w momencie, gdy obecny rząd obejmował władzę. "Prawie połowa wszystkich dodatkowych miejsc pracy stworzonych w Europie, powstała w Polsce" - dodał.

Zaznaczył, że walka z kryzysem była rzeczą najważniejszą w tym czasie. "Myśmy to zrobili i to skutecznie" - podkreślił.

Paweł Poncyljusz (PJN) zarzucił Rostowskiemu, że jego pakiet oszczędnościowy polegał na tym, że "kolanem przepchnięto" długi budżetu państwa do funduszy, które są poza budżetem państwa. "M.in. krajowy fundusz drogowy wtedy właśnie został zadłużony na kolejne 10 mld zł. Nie opowiadajmy sobie, że to były jakieś czarodziejskie sztuczki, które naprawdę zmieniały kondycję finansów publicznych. W tym momencie zaczęło się narastanie długu publicznego" - zaznaczył.



Becikowe tylko dla najbiedniejszych? "To szokujące"

Leszek Miller uważa, że becikowe powinno być ograniczone do najbardziej potrzebujących rodzin. Paweł Poncyljusz odpowiadał ministrowi finansów Jackowi Rostowskiemu, dlaczego głosował przeciw emeryturom pomostowym.

Jacek Rostowski pytał Leszka Millera, dlaczego SLD chce pozbawić osoby zarabiające 1657 zł na rękę dostępu do becikowego i ulgi prorodzinnej, bo - jak mówił - jest to dla niego szokujące. Zdaniem Rostowskiego do tego będzie prowadzić proponowana przez SLD zmiana.

Były premier powiedział, że obecny system jest głęboko niesprawiedliwy i dziwi się, że PO głosowało za rozwiązaniem, w którym becikowe otrzymują zarówno rodziny, które go nie potrzebują, bo ich sytuacja życiowa jest bardzo dobra, oraz te, dla których jest to "skarb zesłany z nieba".

Zdaniem Millera, sprawiedliwie, to nie znaczy równo. "Każdy system, który przekazuje nasze pieniądze z podatków do osób potrzebujących musi być tak skonstruowany, żeby te środki trafiały do tych rodzin, które je naprawdę potrzebują" - mówił.

Dodał, że becikowe powinni dostawać tylko ci, którzy są w trudnej sytuacji. "Polska nie jest bogatym krajem i nie jest potęgą, choć niektórym się to śni. Polska jest w kryzysie, tym bardziej odpowiedzialność władz państwa, musi być taka, że każda złotówka przekazywana z budżetu takim, czy innym środowiskom musi być precyzyjnie kierowana" - wyjaśnił.