Tusk powiedział w środę na konferencji prasowej w Warszawie, że jeśli PO wygra wybory, to pierwszymi decyzjami, jakie podejmie rząd, będzie zmiana jego struktury.

Reklama

Szef rządu zapowiedział rozdzielenie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji na MSW i podległą szefowi rządu administrację publiczną. Jak wyjaśnił, MSW będzie odpowiedzialne za działania służb takich jak policja, Straż Graniczna i straż pożarna. Dodał, że resort ten będzie "wiodący" w stanach nadzwyczajnych, takich jak m.in. klęski żywiołowe.

Z kolei administracja publiczna miałaby podlegać bezpośrednio premierowi. Zaznaczył, że prezes Rady Ministrów zarządzając administracją publiczną, w tym korpusem wojewodów, będzie także osobiście odpowiedzialny za proces deregulacji.

Zmiany nie ominą także obecnego resortu infrastruktury. Ma on, według premiera, zostać przekształcony w resort transportu, dla którego priorytetem na kolejne cztery lata będzie rozwój kolei. Ministerstwo Transportu byłoby odpowiedzialne nie tylko za budowę nowych dróg, przebudowę kolei, lotnictwo cywilne i transport morski, ale miałoby także skutecznie dbać, aby "koordynacja między inwestycjami drogowymi i kolejowymi nie doprowadzała do blokad czy zakłóceń w ruchu".

Premier zapowiedział też powstanie ministerstwa cyfryzacji. Jak tłumaczył, "wydzielone z infrastruktury dziedziny telekomunikacyjne i informatyczne zostaną skupione w jednym ręku ministra cyfryzacji, co pozwoli na odchudzenie wszystkich resortów, które dotąd bardzo skutecznie broniły własnej agendy cyfrowej".

Reklama

Tusk dodał, że nie ma wątpliwości, iż ta agenda cyfrowa, żeby przyniosła przełom cyfrowy w Polsce, "nie może być resortowa". "Będzie wymagała koncentracji w jednym ręku wszystkich zadań związanych z cyfryzacją" - wyjaśnił.

Reklama

Premier zapowiedział także połączenie resortów, które obecnie zajmują się energetyką i środowiskiem. Według niego, ma to m.in. zapewnić bezpieczeństwo wydobycia gazu łupkowego w naszym kraju. Podkreślił, że energetyka i środowisko naturalne wymagają wspólnego, jednolitego zarządzania "zarówno ze względu na bardzo ścisły związek dzisiaj między ochroną klimatu, działaniami UE i wyzwaniami energetycznymi, ale także - a może przede wszystkim - ze względu na rzeczywiście wielką szansę, jaką stanowią złoża gazu łupkowego w Polsce".

Jak zaznaczył, działania na rzecz wydobycia gazu łupkowego wymagają zharmonizowania z wymogami środowiskowymi. "Dla nas jest rzeczą kluczową, żeby bezpieczeństwo energetyczne Polski było realizowane tak dynamicznie jak do tej pory i równocześnie w harmonii i równowadze z wymogami środowiskowymi" - powiedział premier. Ocenił, że ten wymóg da Polsce gwarancję, że wydobycie gazu łupkowego w naszym kraju będzie bezpieczne. "Bezpieczne także przed lobbingiem tych, którzy chcieliby utrudnić wydobywanie gazu lukowego" - powiedział Tusk.



Szef rządu zapowiedział ponadto, że jeśli to on po wyborach parlamentarnych będzie tworzył nowy rząd, to powoła Centrum Planowania Strategicznego. Miałoby ono bezpośrednio współpracować z prezesem Rady Ministrów. "Dotychczas współpracujące ze mną i z rządem zespoły, takie jak zespół doradców strategicznych pod nadzorem ministra Michała Boniego, Rada Gospodarcza, której prace prowadził Jan Krzysztof Bielecki i zespół ds. programowania prac rządu (...) utworzą Centrum Planowania Strategicznego" - powiedział Tusk.

Chce też "podniesienia ustawowej rangi Komitetu Stabilności Finansowej, by pracował permanentnie i systematycznie, pod przewodnictwem premiera". Jak dodał, w skład komitetu mieliby wejść m.in. prezes Narodowego Banku Polskiego, minister finansów, szef Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, a także szef Komisji Nadzoru Finansowego.

Tusk mówił też, że jeśli to on będzie nadal premierem, to powstaną dwie nowe instytucje: Rada Ryzyka Finansowego i Sztab Bezpieczeństwa Socjalnego, który będzie pomagał najsłabszym. Jak powiedział, za Radę Ryzyka Finansowego odpowiadać będzie Narodowy Bank Polski. "To będzie krajowy odpowiednik istniejącej Europejskiej Rady Ryzyka Systemowego. Rada będzie także we współpracy z nami oceniać rozmaite ryzyka finansowe, również te średnio- i długookresowe" - powiedział Tusk.

Z kolei Sztab Bezpieczeństwa Socjalnego, którym pokierowałby obecny szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Michał Boni, miałby za zadanie chronić przed skutkami kryzysu najsłabszych obywateli pozbawionych własnych źródeł dochodów.

"Mamy wystarczająco dużo danych, także moje osobiste doświadczenie choćby z ostatnich wyjazdów pokazuje, że zbyt wielu ludzi w Polsce, zbyt wiele grup wypada z tego systemu, który gwarantują ustawy systemu opieki społecznej, pozostając bez środków do życia. W związku z tym trzeba będzie na bieżąco korygować niektóre decyzje, aby w przypadkach krytycznych używać nieistniejących dzisiaj instrumentów na rzecz bezpieczeństwa socjalnego tych grup" - zaznaczył premier.

Zapowiedział też, że jeśli PO wygra wybory, zostanie uruchomiony narodowy program senioralny. Jego liderem ma być minister ds. wykluczonych Bartosz Arłukowicz, który miałby koordynować działania różnych resortów na rzecz seniorów.

Zdaniem premiera, emeryci w Polsce potrzebują znacznie większej aktywności państwa, jeśli chodzi o poziom życia. "Nie tylko jeśli chodzi o poziom świadczeń" - zaznaczył.



Szef rządu zwrócił przy tym uwagę, że "mimo kryzysu, a także wielu różnych podpowiedzi z różnych stron" kierowany przez niego rząd konsekwentnie waloryzował renty i emerytury. "Chcemy utrzymać to działanie. Nie pozwolimy, aby w czasie kryzysu akurat ludzie najstarsi w Polsce ponosili jakiekolwiek dodatkowe ciężary" - podkreślił Tusk.

Tusk oświadczył ponadto, że proponowane przez niego zmiany w strukturze rządu - w razie zwycięstwa PO w wyborach - mają służyć zwiększeniu skuteczności działania gabinetu i odchudzeniu administracji. "To propozycje, których efektem powinno być zwiększenie skuteczności działań, odchudzenie administracji, tam gdzie jest to możliwe, bez mirażów, że dziesiątki tysięcy ludzi zostanie zwolnionych" - mówił.

"Bardzo byśmy chcieli, by rząd działał elastycznie, inteligentnie, bez biurokratycznej rutyny i aby zawsze odnajdował stosowne instrumenty w sytuacjach krytycznych" - powiedział. Jak ocenił, ostatnie cztery lata jego rząd skutecznie chronił Polskę przed kryzysem, "bo starał się działać w ten sposób, podejmując czasami działania ryzykowne".

Na wstępie Tusk zaapelował o udział w wyborach, bo - jak mówił - przyszłość Polski zależy w bardzo dużym stopniu od jakości rządzenia przez następnych kilka lat, m.in. ze względu na "narastającą sytuację kryzysową".