Mieszkaniec jednej z mazowieckich miejscowości zapłaci 1470 złotych kary. Prezes UODO Mirosław Wróblewski ukarał go nie za sam fakt posiadania kamery, lecz za świadome łamanie prawa.
Urząd nakazał mu wyłączenie monitoringu, który obejmował drogę publiczną oraz posesję sąsiadów. Mężczyzna zlekceważył te wytyczne i dalej rejestrował cudzy teren, zamiast dostosować sprzęt do przepisów.
Wpadł przez własną nadgorliwość. Wysyłał nagrania na policję
Właściciel kamery próbował oszukać urząd. W oficjalnych pismach do UODO twierdził stanowczo, że skierował obiektyw wyłącznie na własną działkę. Jednocześnie popełnił poważny błąd: regularnie słał nagrania z tego samego monitoringu na Komendę Powiatową Policji, zgłaszając rzekome wykroczenia drogowe sąsiadów. Policjanci przekazali urzędnikom te dowody, a filmy jasno pokazały, że kamera nadal rejestruje zarówno drogę, jak i dom poszkodowanych ludzi. Dopiero w marcu 2026 roku mężczyzna w końcu wymienił obrotowe urządzenie na zwykłą, stacjonarną kamerę.
Kamery jako narzędzie w sąsiedzkiej wojnie
Prezes UODO zwraca uwagę na poważny problem, który dotyka coraz więcej osób. Właściciele domów nagminnie wykorzystują prywatne kamery nie do ochrony własnego mienia, lecz jako oręż w prywatnych konfliktach z sąsiadami. Urząd przypomina, że administratorzy danych muszą przestrzegać przepisów RODO i zasady rozliczalności. Ignorowanie decyzji organu nadzorczego ściąga na winnych szybkie sankcje finansowe, które mają skutecznie odstraszać innych naruszycieli.
Olga Skórko, dziennikarka, redaktorka, wydawczyni Dziennik.pl. Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Z marką INFOR związana od 2019 r. Pracę rozpoczynała w serwisie Dziennik zajmując się głównie poszukiwaniem i opisywaniem wiadomości z kraju i świata. Wcześniej współpracowała m.in. z Radiem ZET. Aktualnie wydawca serwisu Dziennik.pl.
