Rozprawa przeciwko Paulinie Smaszcz
Anna Mucha we wtorek, 6 października pojawiła się w sądzie w Warszawie. Aktorka znana z serialu "M jak miłość" była świadkiem w sprawie o zniesławienie Katarzyny Cichopek.
Pozwana to Paulina Smaszcz, była żona Macieja Kurzajewskiego. Dziennikarz jest obecnie mężem Katarzyny Cichopek. Wypowiedzi jego byłej żony miały wpłynąć negatywnie na życie prywatne i zawodowe gwiazdy serialu "M jak miłość".
Anna Mucha była świadkiem
Anna Mucha była świadkiem w sprawie i zeznawała jako pierwsza. Do sali rozpraw weszła o godzinie 9:23, wyszła po godzinie 10:00. Aktorka po złożeniu zeznań, zdecydowała się na wygłoszenie krótkiego aczkolwiek bardzo dobitnego oświadczenia dla mediów.
Z ust Anny Muchy padły naprawdę ostre słowa. Na początku swojej wypowiedzi wyjaśniła, w jakim charakterze pojawiła się w sądzie. Jestem świadkiem Katarzyny Cichopek w sprawie przeciwko pani Pauliny Smaszcz. Między innymi były analizowane wypowiedzi pani Pauliny Smaszcz i to w jaki sposób to się przełożyło na sytuację prywatną, zawodową i odczucia Katarzyny Cichopek - mówiła Anna Mucha.
Wysoki Sąd czy mecenas drugiej strony również analizował to, czy to przekłada się na ilość publikacji. Pozwoliłam sobie zauważyć, że to, że jest duża ilość materiałów na czyjś temat to jeszcze nie znaczy, że to jest coś, czego byśmy sobie życzyli. Madzia z Sosnowca również nie życzyła sobie publikacji na swój temat, a jednak w pewnej chwili była gorącym tematem - powiedziała aktorka i koleżanka Katarzyny Cichopek.
"G*wno w wentylatorze"
Na koniec postanowiła powiedzieć, co sądzi o wypowiedziach Pauliny Smaszcz. Od razu zaznaczyła, że porównanie będzie "tylko obrazowe". Wypowiedzi pani Smaszcz porównałabym tylko obrazowo - chociaż nieco wulgarnie - do tego, że wpadło g*wno do wentylatora i po prostu teraz trzeba sprzątać - stwierdziła Anna Mucha. Czy Paulina Smaszcz odpowie na te słowa? Czas pokaże...
