"Tradycyjna chlebowość", informacje o tym, że Katowice leżą w "północnym centrum" kraju oraz sugestie, że większość młodych Polaków mówi płynnie po mandaryńsku - takie błędy i kurioza zawierał raport "Polaków portret własny" opublikowany przez think tank Marka Polska. Po wybuchu afery związana z think tankiem dr hab. Barbara Mróz-Gorgoń zrezygnowała z funkcji pełnomocnika rządu ds. promocji marki Polski.
"Wnioski są autorskie, oparte na badaniach"
Teraz udzieliła TVN24 pierwszego wywiadu od tego czasu. Tłumaczyła, że czym innym jest raport "Strategia Marka Polska", a czym innym dokument "Polaków portret własny", z którego pochodziła większość szeroko komentowanych w przestrzeni publicznej cytatów. Jak dodała, "Polaków portret własny" to był tylko "brudnopis", który został "niefortunnie zamieszczony na stronie internetowej". Ten dokument stanowił jeden z materiałów roboczych, brudnopis został pomyłkowo przeze mnie wysłany i zamieszczony na stronach think tanku Marka Polska. Za co przepraszam i żałuję, że nie dopilnowałam - powiedziała.
Podkreśliła że "to absolutnie ludzki błąd. Nie złodziejstwo". W ogóle nie część projektu, za nic tutaj nie zapłacono. To część notatek - dodała.
Broniła raportu "Strategia Marka Polska". Te wnioski są autorskie, oparte na badaniach, które są udokumentowane, są z nich filmy, relacje wideo. Mało tego, ponad 100 osób jest świadkami tego, że te badania się odbywały -mówiła dr Mróz-Gorgoń. Sztuczna inteligencja w tamtym okresie była przeze mnie wykorzystywana do lingwistycznej oprawy, stylistycznego poprawiania. Czasami w innych publikacjach układania na przykład bibliografii - stwierdziła, dopytywana o udział sztucznej inteligencji w pracy nad tym projektem.
Barbara Mróz-Gorgoń o hejcie
Emocjonalnie mówiła także o hejcie, który ją spotkał. Średnio co sześć minut dostawałam w pierwszych dobach bardzo przykre SMS-y czy maile - powiedziała. Spotykały mnie też rzeczy, które wcześniej wydawały mi się niemożliwe. Że ktoś, kogo kompletnie nie znam, jest w stanie podejść do mnie na stacji benzynowej, opluć mnie i nazwać "szmatą". Był to przypadek jednorazowy, przy czym zaowocował tym, że później przez wiele dni, nawet w tygodniach to chyba można policzyć, raczej nie wychodziłam z domu - dodała.
Mówiła także o kosekwencjach afery dla jej życia. Płacę dzisiaj cenę taką, jakiej żaden bandyta w tym kraju nie zapłacił – stwierdziła.
Na koniec powiedziała , że słowo "chlebowość" zostanie "wyryte na jej nagrobku". Chlebowość to coś, co zostanie ze mną nawet żartobliwie powiem, na nagrobku mi wyryją. To jest piękno o Polsce. Chlebowość to jest piękna cecha. To jest cytat z badań. Z Beskidów. To jest opowieść o tym, że jesteśmy gościnni, naturalni. Z tego się nie będę śmiała – podsumowała.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
