Dziennik.pl logo

Dwaj znani chirurdzy ratowali policjantów zanim przybyła karetka. Wstrząsające szczegóły tragedii w Krakowie

9 minut temu
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Kraków, strzelanina
Dwaj chirurdzy chirurdzy ratowali policjantów zanim przybyła karetka. Wstrząsające szczegóły tragedii w Krakowie/X.com
Jak ustaliły media, w restauracji w pobliżu miejsca ujęcia sprawcy zamachu, obiad jadło dwóch znanych krakowskich chirurgów: prof. dr hab. Michał Pędziwiatr i dr Mateusz Wierdak. Lekarze od razu ruszyli na pomoc.

Medycy najpierw ocenili stan rannych. Przy udzielaniu pomocy nie kieruje się tym kto jest sprawcą, a kto ze służb. Dwóch policjantów było przytomnych, w powierzchownym kontakcie z postrzałami w klatkę piersiową. Sprawca też był przytomny, mówił co go boli, miał rany postrzałowe brzucha, uda, klatki piersiowej -powiedział "Gazecie Krakowskiej" prof. Pędziwiatr.

"Tato, tam strzelają do ludzi a oni padają na ziemię”

Jak relacjonował prof. Pędziwiatr, wcześniej lekarze byli na obiedzie w restauracji, tuż przy skrzyżowaniu Dietla i Stradomskiej. Ja z żoną i czwórką dzieci. Mateusz ze swoją żoną i trójką dzieci. Wyszliśmy na zewnątrz. Już się żegnaliśmy. Nagle mój syn krzyczy "Tato, tam strzelają do ludzi a oni padają na ziemię”. Schroniliśmy się w aptece, byliśmy świadkami wymiany ognia między policjantami i zamachowcem. Gdy strzały ucichły razem z Mateuszem pobiegliśmy do rannych - opowiadał Michał Pędziwiatr.

Okazuje się, że lekarze zajmując się rannym, nie słyszeli jeszcze o zamachu. Na widok człowieka w wojskowym mundurze i policjantów w mundurach zastanawiali się, gdzie są ci bandyci co do nich strzelali.

"To bzdura, że nie było dodatkowych sił na miejscu"

Sprostowali także pojawiające się informacje, że brakowało policjantów i służb ratunkowych na miejscy ujcie sprawcy. Od razu pojawiła się duża liczba policjantów, strażników miejskich, to było naprawdę szybko. To bzdura, że nie było dodatkowych sił na miejscu. Zaczęli wygradzać teren, opanowywać sytuację, pomagać nam i innym osobom zajmującym się rannymi - mówił prof. Michał Pędziwiatr w "Gazecie Krakowskiej".

Jak relacjonował, jego kolega zajął się policjantem, zdjął swój płaszcz, którym go przykrył, bo był mocno wychłodzony. Inni policjanci dali nam opatrunki podręczne, bo najważniejsze było opanowanie krwotoku. Ciężko było poszkodowanych uwolnić z tych ich z kamizelek ze sprzętem, były bardzo opięte. Ja zająłem się pozostałą dwójką rannych, ale to nie było tak, że byliśmy tam we dwójkę sami do pomocy. Był policjant z przeszkoleniem medycznym, który zresztą nas rozpoznał jako chirurgów. Była jeszcze lekarka. Wszyscy wspólnie działaliśmy - mówi Michał Pędziwiatr.

Jak ujawnił sprawca zamachu trafił do Szpitala Uniwersyteckiego. Podkreślił, że wielu lekarzy przyjechało do krakowskich szpitali mimo, że mieli wolne.

"Gdyby ten policjant nie powstrzymał zamachowca... "

Prof. jest pełen uznania dla policjantów. Gdyby ten policjant nie powstrzymał zamachowca... Po drugiej stronie skrzyżowania stały nasze rodziny i wiele innych osób. I strach myśleć co by było gdyby obok nich przejechał strzelając przez okno i dalej kontynuował ten rajd. My zrobiliśmy z Mateuszem swoje, ci policjanci to bohaterowie - powiedział chirurg.

Stan sprawcy sobotniego ataku na Rynku Głównym w Krakowie określany jest jako krytyczny. Był kilkukrotnie operowany w nocy. Stan obu policjantów ciąż jest ciężki. Jeden z nich został już wybudzony, natomiast drugi pozostaje w stanie śpiączki. Pozostali pokrzywdzeni to 11 Polaków oraz 5 obcokrajowców. Wśród nich w 14 przypadkach stan jest już określany jako stabilny, a w jednym – ciężki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Agnieszka Maj
Agnieszka Maj

Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraDwaj znani chirurdzy ratowali policjantów zanim przybyła karetka. Wstrząsające szczegóły tragedii w Krakowie »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj