Dramat w Warszawie! Dwóch chłopców - dwu- i trzylatek - wypadło z ósmego piętra wieżowca na Targówku. Obaj zginęli na miejscu. Tuż przed śmiercią jedno z dzieci uczepiło się parapetu. Krzyczało. 20-letnia matka była w tym czasie w domu. Miała 0,2 promila w wydychanym powietrzu.
Tragedię widział policjant, który akurat jechał do pracy. Zamarł z przerażenia, gdy zobaczył uczepione parapetu, krzyczące dziecko. Chłopiec rozpaczliwie walczył. Chwilę potem spadł. Na chodniku leżało już ciałko drugiego dziecka.
Jak to możliwe, że matka chłopców niczego nie słyszała, nie zauważyła wdrapujących się na parapet dzieci? Na wyjaśnienia kobiety policja musi jeszcze poczekać. 20-latka jest w szoku. Lekarze podali jej silne środki uspokajające. Wiadomo, że w nocy kobieta piła alkohol. W jej mieszkaniu było więcej osób.
Mundurowi przesłuchują 26-letniego partnera matki. Rozmawiają także ze świadkami zdarzenia i sąsiadami kobiety.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|
