Radni Nowego Sącza chcą przegonić samochody nauki jazdy z miejskich ulic. Twierdzą, że L-ki powodują korki w godzinach szczytu. Rajców popierają zwłaszcza taksówkarze - pisze DZIENNIK.
"Gdyby chociaż jeździli pojedynczo, dałoby się wytrzymać, ale przeważnie wlecze się 5 czy nawet 6 L-ek, jedna za drugą. Korkują miasto na amen!"
- ubolewa Tadeusz Janowiec z Radio Taxi Bis. Wtóruje mu kierowca Skody z 12-letnim stażem: "Niech ich diabli! Są nieobliczalni na drodze, a do tego bezczelni, gdy im się zwróci uwagę,
że źle jeżdżą. Jakby zjedli już wszystkie rozumy" - pomstuje.
I dlatego radni Nowego Sącza postanowili walczyć z autami nauki jazdy. Chcą im ograniczyć prawo do ruchu po mieście między godziną 7 i 9 rano oraz między 14.30 i 17. Radny Robert Sobol podkreśla, że L-ki są uciążliwe nie tylko dla doświadczonych kierowców. "Mieszkańcy też psioczą, gdy autobusami MPK jadą do pracy. Nie mogą zdążyć przez tłok wywołany wolną jazdą kursantów" - tłumaczy. Z tego samego powodu aut z niebieską tabliczką wolałby nie widzieć na ulicach Leopold Cisoń, dyrektor sądeckiego MPK.
Problem w tym, że w Samym Nowym Sączu jest około 50 szkół nauki jazdy. Na ulice wyjeżdża równocześnie nawet 130 - 150 samochodów, bo do miejscowych kursantów dochodzą przyjezdni z okolic. Zdarzają się nawet przybysze z Krakowa. Powód: kurs prawa jazdy w Sączu kosztuje taniej. A w stolicy Małopolski trudniej zdać egzamin praktyczny, bo ruch większy i trzeba uważać na tramwaje. "Zdawałam w Krakowie i nie udało się. Tu jest dużo łatwiej" - tłumaczy kursantka Agata Nuszkewicz.
I dlatego radni Nowego Sącza postanowili walczyć z autami nauki jazdy. Chcą im ograniczyć prawo do ruchu po mieście między godziną 7 i 9 rano oraz między 14.30 i 17. Radny Robert Sobol podkreśla, że L-ki są uciążliwe nie tylko dla doświadczonych kierowców. "Mieszkańcy też psioczą, gdy autobusami MPK jadą do pracy. Nie mogą zdążyć przez tłok wywołany wolną jazdą kursantów" - tłumaczy. Z tego samego powodu aut z niebieską tabliczką wolałby nie widzieć na ulicach Leopold Cisoń, dyrektor sądeckiego MPK.
Problem w tym, że w Samym Nowym Sączu jest około 50 szkół nauki jazdy. Na ulice wyjeżdża równocześnie nawet 130 - 150 samochodów, bo do miejscowych kursantów dochodzą przyjezdni z okolic. Zdarzają się nawet przybysze z Krakowa. Powód: kurs prawa jazdy w Sączu kosztuje taniej. A w stolicy Małopolski trudniej zdać egzamin praktyczny, bo ruch większy i trzeba uważać na tramwaje. "Zdawałam w Krakowie i nie udało się. Tu jest dużo łatwiej" - tłumaczy kursantka Agata Nuszkewicz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|
