Zarząd Szczecina z Jurczykiem na czele 13 lat temu zerwał umowę na sprzedaż gruntu z niemiecką firmą Euroinvest Saller. Decyzja władz miasta oznaczała wypłatę firmie blisko 10 mln zł odszkodowania.

Reklama

We wtorek sędzia Sądu Okręgowego w Szczecinie Grzegorz Kasicki zamknął przewód sądowy, strony wygłosiły mowy końcowe, w piątek ogłoszony zostanie wyrok.

Prokurator chce również kary roku i sześciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat dla pięciu innych członków ówczesnego zarządu miasta. Wszyscy oskarżeni nie przyznają się do winy.

We wtorek Jurczyk tłumaczył przed sądem, że nie mógł sprzedać terenów Niemcom za 13 mln zł, gdy pojawiła się okazja sprzedaży ich za 14,5 mln polskiej firmie ze Szczecina. Mówił, że wyborcy nie wybaczyliby mu tego.

Sprawa zaczęła się jesienią 1998 r., kiedy to władze Szczecina ogłosiły przetarg w formie rokowań na sprzedaż pięciohektarowej działki. Jednym z warunków postawionych przez miasto było wpłacenie zaliczki w wysokości 5 mln zł. Firma Euroinvest Saller wpłaciła ją, a po uzgodnieniu protokołu, który mówił o sprzedaży działki za 13 mln zł, zaliczka została przekształcona w zadatek. W listopadzie 1998 spółka wpłaciła brakującą kwotę.

Pod koniec 1998 r. zarząd miasta unieważnił przetarg, argumentując m.in., że niemiecka firma jako spółka z obcym kapitałem nie ma zgody resortu spraw wewnętrznych na zakup ziemi w Polsce. Jednak wówczas, zgodnie ze stanowiskiem MSWiA, cudzoziemiec przystępujący do przetargu nie musiał jej mieć.

W sprawie zarządu miasta zapadły już dwa wyroki; rozpatrywano ją dwukrotnie przed sądem okręgowym i raz przed rejonowym. W lipcu 2007 r. szczeciński sąd rejonowy skazał Jurczyka i Wieczorka na kary po dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat oraz grzywny. Sąd nakazał także, by razem spłacili 5 mln zł gminie, która poniosła straty.

W grudniu 2009 r. szczeciński sąd okręgowy uniewinnił Jurczyka i innych członków ówczesnego zarządu miasta. Od wyroku odwołała się prokuratura, która zarzuciła sądowi niższej instancji błędną ocenę dowodów.

Reklama

Sąd apelacyjny w czerwcu 2010 r. uchylił wyrok sądu okręgowego. Tym samym sąd uwzględnił apelację prokuratora od wyroku sądu poprzedniej instancji. Wiosną bieżącego roku przed sądem okręgowym proces ruszył kolejny raz.