Poznaliśmy się pod koniec lat 70' na koncercie, który zorganizowałem w swoim prywatnym mieszkaniu na warszawskim Ursynowie. Byli tam i Kaczmarski i Gintrowski. Powstały z tego kasety, które krążyły po kraju. Miałem wtedy duże mieszkanie, przyszło wielu gości. Na tych kasetach słychać zapowiedzi Jacka Kaczmarskiego i Przemka Gintrowskiego. Zaprzyjaźniliśmy się.

Przygotowując film "Dziecinne pytania" zaproponowałem Kaczmarskiemu i Gintrowskiemu udział podwójny. Nie tylko, jako kompozytorów, ale także, jako aktorów. W filmie są retrospekcje dotyczące marca 68'. Oni zagrali studentów, którzy strajkują na Politechnice Warszawskiej.

Bardzo się polubiliśmy. Chodziłem na ich koncerty. Poznałem Zbyszka Łapińskiego, który grał z nimi na fortepianie. To wspaniałe trio idealnie ze sobą pracowało.

Przemek napisał muzykę do mojego filmu "Matka królów". To jest niesamowita muzyka. Z jednej strony jest wątek sakralny, a z drugiej strony polityczny. Te dwa motywy ze sobą walczą, tak jak walczy polityka z normalnym życiem. Ten film opowiada o dwóch światach, a muzyka idealnie do niego pasuje.

Widziałem się z Przemkiem jeszcze w czerwcu, gdy zakładaliśmy się, kto zostanie mistrzem Europy, bo Przemek interesował się piłką nożną. Rozmawialiśmy wtedy w naszym sklepiku osiedlowym, ponieważ byliśmy sąsiadami.

Gdy dowiedziałem się wczoraj, że Przemek odszedł, przeżyłem wielki szok. Ta wiadomość zastała mnie na festiwalu aktorstwa filmowego, gdzie pokazywałem "Matkę królów". Wczoraj słuchałem jego muzyki, prezentując ten film, nie wiedząc, że odchodzi.

To wielki dramat. To był wyjątkowo utalentowany człowiek, odważny. Jego interpretacje poezji Herberta są najlepsze, jakie słyszałem. Wielka strata.