W sobotę, na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, podczas jednego z paneli dziennikarz Ronen Bergman, zwracając się do szefa polskiego rządu ws. nowelizacji ustawy o IPN, przedstawił historię swojej urodzonej w Polsce matki, która przeżyła Holokaust, ale wielu członków jej rodziny zginęło, ponieważ zostali zadenuncjowani na Gestapo przez Polaków. Następnie oświadczył: "Gdybym opowiedział jej historię w Polsce, byłbym uznany za przestępcę? Co wy próbujecie zrobić? Dolewacie oliwy do ognia".

Według Bergmana matka miała przed wojną otrzymać nagrodę za dobrą znajomość języka polskiego od ministra edukacji. I tę nieścisłość w wystąpieniu izraelskiego dziennikarza wyłapali internauci.

Zapytała też o to, na Twitterze, Magdalena Ogórek.

Kwestia stała się jeszcze bardziej interesująca gdy zaczęto udostępniać artykuł Bergmana z kwietnia ubiegłego roku w którym pisał: "My mother had to bury her father in the snow, quietly, so the Nazis don't find them. She was five years old at the time". (Moja matka musiała pochować swojego ojca w śniegu, po cichutku, by naziści ich nie nakryli. Miała wtedy 5 lat) - pisał wtedy na łamach ynetnews.com.

Więc z jednej strony matka Bergmana przed wojną została odznaczona, a z drugiej strony w trakcie wojny miała… pięć lat.

W końcu do całej sprawy odniósł się też sam zainteresowany i opublikował na Twitterze link do swojego najnowszego tekstu na stronach ynetnews.com. Wyjaśnia w nim, między innymi, że matka nagrodę za dobra znajomość języka polskiego otrzymała w przedszkolu.

While in kindergarten, she had already received a special prize from the Polish education minister for "good Polish", but that’s usually where the story ended.
 (Ronen Bergman)