Autorka raportu, profesor Alexis Jay, tak opisywała przejścia dziewcząt z Rotherham: Były gwałcone przez wielu sprawców, handlowano nimi w innych miastach na północy Anglii, porywano je, bito i zastraszano.

Przez lata lokalny samorząd, służby socjalne i policja robiły wszystko, aby nie dostrzegać problemu. Władze oddaliły skargę pewnej 12-latki jako bezpodstawną uznając, że wyraziła zgodę na seks. Matce innej tłumaczono w biurze opieki socjalnej, że nie rozumie, iż jej córka po porostu dojrzewa

Kiedy podczas nocnego nalotu na prywatny lokal policja natrafiła na dwie pijane 11-latki w towarzystwie kilku dorosłych muzułmanów, aresztowała nie ich, lecz dziewczęta.

Skandal w Rotherham ujawnił dwa problemy, z którymi boryka się teraz brytyjska opinia publiczna. Pierwszy to obawy miejscowych władz, że interwencja zostanie poczytana za rasizm i zburzy misterną konstrukcję wielokulturowego społeczeństwa.

Obawy okazały się płonne, bo sprawa wzbudziła teraz takie samo oburzenie w środowiskach muzułmańskich, jak w całym brytyjskim społeczeństwie. Drugi problem to opór winnych zaniedbań przed przyjęciem na siebie odpowiedziialności. Do tej pory ze stanowiska ustąpił tylko jeden przedstawiciel władz - lider samorządu miejskiego Rotheram.