Dwóch rosyjskich ministrów - do spraw sytuacji nadzwyczajnych oraz transportu - jest w drodze do Egiptu po katastrofie Airbusa A321. Władimir Puczkow i Maksim Sokołow razem z szefem Federalnej Agencji Transportu Lotniczego wylecieli do Kairu pierwszym z trzech samolotów, które w związku z rozbiciem się rosyjskiej maszyny mają wysłać do Egiptu Rosjanie.

Na pokładzie samolotu są także między innymi przedstawiciele MAK-a - Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego. Minister do spraw sytuacji nadzwyczajnych Władimir Puczkow ma koordynować pracę ratowników w Egipcie.

Władze w Kairze dopuściły Rosjan do nieograniczonego uczestnictwa w śledztwie mającym wyjaśnić przyczyny katastrofy rosyjskiego samolotu w Egipcie. Rosyjscy specjaliści mają m.in. badać czarne skrzynki rozbitej maszyny. Zgodę na to wyraził egipski prokurator generalny, wcześniej zapewnił o tym Władimira Putina prezydent Egiptu Abd-al Fattah as-Sisi podczas rozmowy telefonicznej.

Zaraz po katastrofie Rosjanie informowali, że prezydent Putin powołał specjalną komisję, która ma zbadać okoliczności tragedii. Podano, że rosyjskie Ministerstwo do spraw Nadzwyczajnych Sytuacji ma wysłać do Egiptu trzy samoloty, którymi na miejsce katastrofy polecą przedstawiciele władz Rosji, ratownicy i prokuratorzy.
Według wstępnych ustaleń, powodem katastrofy samolotu była usterka techniczna. Działająca w Egipcie grupa związana z Państwem Islamskim wydała jednak oświadczenie, w którym twierdzi, że zestrzeliła samolot. W oświadczeniu fanatycy poinformowali, że jest to zemsta za rosyjskie naloty na pozycje bojowników w Syrii. Oświadczenie to znalazło się na kilku powiązanych z islamistami stronach internetowych.

Ambasada Rosji w Kairze poinformowała, że nikt nie przeżył katastrofy samolotu. Na pokładzie maszyny były 224 osoby. Samolot uległ całkowitemu zniszczeniu. Egipskie służby ratownicze odnalazły rejestrator lotu. Szczątki maszyny znaleziono w regionie Hassana na południe od miasta Al-Arisz.