Były słowa o konieczności budzenia Polaków i wyrazy wdzięczności, że w ciągu kilku miesięcy udało się zrobić tak dużo. Kandydat na prezydenta Grzegorz Braun na konwencji wyborczej w Warszawie dziękował swoim sympatykom i nie wykluczył, że po wyborach prezydenckich nadal będzie mniej lub bardziej aktywnie działał w polityce.

Kandydat zachęcał wyborców, by rozpoczęli akcję budzenia śpiących rycerzy, czyli przekonywania Polaków do ich wizji Polski. Jest to o tyle istotne, że w przyszłym roku - jak przypomniał Braun - przypada 1050. rocznica chrztu naszego kraju. Zdaniem Brauna, bez takiej organicznej pracy przyszli posłowie z jego opcji politycznej pogubią się, bo nie będą mieli odpowiedniej "bazy" w postaci obudzonych, uświadomionych wyborców.

Grzegorz Braun zaznaczył, że dla niego źródłem dumy jest już to, że popiera go tak wiele osób oraz to, że na jego konwencji głos zabrali znakomici goście. Nieśmiało mówił też o swoich powyborczych planach. Braun nie wykluczył założenia partii politycznej, ale zaapelował też do swoich sympatyków, by nie podchodzili zbyt idealistycznie do tego rozwiązania. Kandydat wskazywał, że od przywilejów partyjnych ważniejsza jest niezależność od -jak mówił- kartelu politycznego, który obecnie mamy w Polsce. Taki krok nie może oznaczać podłączenia się do 'kurka' tego systemu - podkreślił.

Grzegorz Braun przypominał też najważniejsze hasła ze swojego programu wyborczego: Kościół, szkoła, strzelnica oraz wiara, rodzina i własność. W konwencji w Centralnej Bibliotece Rolniczej na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie uczestniczyło kilkaset osób.

ZOBACZ TAKŻE: Niesiołowski: Braun, Kukiz, Korwin? To koszmar, patologia>>>