O CO CHODZI W ANKIECIE PREZYDENCKIEJ? CZYTAJ WIĘCEJ >>>

1.    Jaka jest Pani/Pana wizja realizowania spoczywającego na Prezydencie RP zadania "czuwania nad przestrzeganiem Konstytucji (art. 126 ust. 2 Konstytucji RP)? W jaki sposób zamierza Pani/Pan wykorzystywać przysługujące dla realizacji tego zadania kompetencje - w szczególności prawo do inicjowania kontroli konstytucyjności ustaw i umów międzynarodowych przed ich podpisaniem i ratyfikacją? Czy dopuszcza Pani/Pan podpisanie ustawy pomimo istnienia wątpliwości co do jej zgodności z Konstytucją bez wcześniejszego odesłania jej do TK? Czy widzi Pani/Pan potrzebę złożenia projektów ustaw w celu pełniejszej realizacji norm konstytucyjnych - a jeżeli tak to jakie byłyby projekty ?

Odpowiedź udzielona przez Pawła Tanajno:

Prezydent będzie przede wszystkim słuchał obywateli i w najistotniejszych sprawach inicjował za zgodą Senatu RP referenda. W kwestii przestrzegania Konstytucji musi realizować uprawnienia ustawodawcze, które doprowadzą do respektowania wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Będę odsyłał do TK przede wszystkim te projekty, które wskażą obywatele np. przez internetową platformę, uzasadniając wątpliwości dotyczące ich konstytucyjności, sam oczywiście również będę prowadził taką analizę. Nie dopuszczam podpisania ustawy bez kontroli jeśli obywatele wskazują ją jako niezgodną z Ustawą Zasadniczą - uważam, że Prezydent nie powinien być przedłużeniem większości sejmowej.

Nasz komentarz:

Paweł Tanajno deklaruje model prezydentury otwartej. Chciałby wykonywać kompetencje głowy państwa w dialogu i pod kontrolą obywatelską. Niewątpliwie pomysł, aby obywatele mogli zgłaszać swe zastrzeżenia w przedmiocie konstytucyjności ustawy, bezpośrednio do prezydenta i przez dedykowaną temu platformę internetową, jest ciekawy i zasługuje na aprobatę, gdyż niezależnie już od ochrony praw i wolności gwarantowanych postanowieniami ustawy zasadniczej, może przyczynić się do wzrostu "świadomości konstytucyjnej" społeczeństwa. Na aprobatę zasługuje jednoznaczne wykluczenie przez kandydata, stosowanej dość często w ostatnim okresie, praktyki podpisania wątpliwej konstytucyjnie ustawy, bez uprzedniego odesłania jej do Trybunału Konstytucyjnego.

Kandydat nie sprecyzował jednak, choćby przykładowo, w jakich to "najważniejszych kwestiach" zamierza się odwoływać do instytucji referendum. Czy ma na myśli sprawy drażliwe społecznie, np. kwestię in vitro, czy też miałaby to być stała praktyka urzędu prezydenckiego w sprawach o mniejszym potencjale politycznym? Nie wskazał także, a braki w tym zakresie są dostrzegalne, czy zamierza złożyć projekt ustawy w celu pełniejszej realizacji norm konstytucyjnych, dotyczących wykonywania wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Paweł Tanajno podkreślił wprawdzie konieczność realizowania wyroków TK, jednakże nie wskazał jednoznacznie, czy będzie w tym celu korzystał także z inicjatywy ustawodawczej, czy zamierza ograniczyć się do inspirowania innych podmiotów wyposażonych w takie prawo. Co cieszy, kandydat dostrzega istniejące w tej sferze potrzeby i to już samo w sobie bardzo dobrze świadczy o jego dobrej percepcji powinności urzędu prezydenckiego.

2.    W jakich przypadkach zamierza Pani/Pan korzystać z tzw. prawa weta ustawodawczego. Czy Pani/Pana zdaniem Prezydentowi RP winna przysługiwać kompetencja do złożenia tzw. weta cząstkowego - dotyczącego nie całej ustawy, lecz jedynie wybranych jej postanowień?

Odpowiedź udzielona przez Pawła Tanajno:

Analogicznie co wyżej - gdy każą mi to obywatele. Weto może być silnym instrumentem jedynie w rękach bezpartyjnego i pozasejmowego Prezydenta.

Popieram umożliwienie złożenia weta cząstkowego.

Nasz komentarz:

Niewątpliwie atrakcyjna wyborczo wizja prezydenta "słuchającego obywateli" może być dobrym środkiem pozyskiwania poparcia głosujących. Wybory to jednak nie wszystko. Kandydatowi, po dokonanej elekcji, przyjdzie się zmierzyć z twardą polityczną rzeczywistością, w ramach której stanie się on obiektem próśb i ataków ze strony różnych środowisk społecznych, gospodarczych i politycznych. Wtedy też, co przykre, ale jednak prawdziwe, nie będzie on miał możliwości słuchania "głosu ludu", bo i za pomocą jakich instrumentów ten głos chciałby reprezentatywnie pozyskiwać, a będzie musiał ważyć częstokroć sprzeczne interesy, jakie pojawiają się na scenie politycznej. Co więcej, mandat prezydenta ma charakter wolny i nie jest on związany instrukcjami wyborców. Aktualne jest zatem pytanie, czy ze względu na uwarunkowania praktyczne (rzeczywistość polityczną) oraz kwestie prawne (mandat niezwiązany) istotnie winien on korzystać z weta, gdy "zobowiążą" go do tego obywatele, czy też jednak, nie ignorując ich głosu, powinien decydować na podstawie własnej wiedzy i sumienia? Warto również postawić kolejne pytanie, czy przy utrzymaniu systemu powszechnych wyborów prezydenckich jest możliwe, aby prezydent był istotnie całkowicie bezpartyjny i pozasejmowy (w sensie braku nawet "ideowych" powiązań z jakimkolwiek ugrupowaniem reprezentowanym w Sejmie)? W naszej ocenie, odpowiadając na wyżej postawione pytanie, kandydat chciał chyba pokokietować przyszłych wyborców, aniżeli uchylić rąbka tajemnicy w sferze prawnych uwarunkowań wykonywania przez siebie urzędu prezydenckiego.

3.    Czy Pani/Pana zdaniem zakres aktów urzędowych Prezydenta RP podlegających wymogowi kontrasygnaty winien być zmieniony? Czy instytucja kontrasygnaty wymaga Pani/Pana zdaniem innych zmian, a jeżeli tak to jakich? Czy Pani/Pana zdaniem dopuszczalne jest wydawanie bez kontrasygnaty aktów urzędowych  Prezydenta nie ujętych w katalogu tzw. prerogatyw (art. 144 ust. 3 Konstytucji) - a jeżeli tak to jakich i czym uzasadnia Pani/Pan takie stanowisko?

Odpowiedź udzielona przez Pawła Tanajno:

W systemie JOW na bazie głosu przechodniego, do którego dążymy, trudno by władzę wykonawczą wybierał rozdrobniony parlament - dlatego ogólnie popieram wzmocnienie roli Prezydenta posiadającego silne kompetencje jako wykonawcy woli obywateli - nie uważam by kontrasygnata była konieczna w jakichkolwiek kwestiach w momencie przyjęcia modelu prezydenckiego.

Nasz komentarz:

Niewątpliwie, skoro kandydat dąży do wprowadzenia w RP systemu prezydenckiego, tzn. takiego w którym całość władzy wykonawczej spoczywa w rekach głowy państwa i nie istnieje drugi człon egzekutywy w postaci rządu, to oczywiście kontrasygnata nie ma racji bytu. Może ona bowiem funkcjonować jedynie w systemie rządów, gdzie władza wykonawcza jest dwuczłonowa. Tutaj punkt dla kandydata za dobre rozeznanie zasad prezydenckiego systemu ustrojowego.

4.    Czy Pani/Pana zdaniem zakres konstytucyjnych kompetencji Prezydenta w zakresie polityki zagranicznej oraz polityki obronnej i bezpieczeństwa winien zostać zmieniony, a jeżeli tak to w jaki sposób?

Odpowiedź udzielona przez Pawła Tanajno:

Odpowiedź nasuwa się po poprzedniej - rozszerzony skoro model prezydencki.

Nasz komentarz:

Odpowiedź kandydata nie wymaga szczegółowego komentarza, gdyż jak się wydaje swe poglądy w tej sferze wyłożył on już odpowiadając na poprzednie pytanie.

5.    Któremu organowi Pani/Pana zdaniem winno być powierzone zadanie prowadzenia polityki wewnętrznej i zagranicznej RP. Czy powinna to być jak dotychczas Rada Ministrów, czy też należy zadanie to przekazać Prezydentowi RP?

Odpowiedź udzielona przez Pawła Tanajno:

Odpowiedź nasuwa się po poprzedniej - Prezydentowi skoro model prezydencki, ale tylko pod nadzorem obywateli.

Nasz Komentarz:

Odpowiedź kandydata nie wymaga szczegółowego komentarza, gdyż jak się wydaje swe poglądy w tej sferze już wyłożył, odpowiadając na poprzednie pytanie.

Wskazać, jednak należy, że nie wyjaśnił on, na czym polegać ma ów "nadzór obywateli" nad prezydentem, w szczególności jakimi środkami prawymi ma być realizowany (czy np. dopuszczalne będzie na odwołanie prezydenta z urzędu przed upływem kadencji w drodze głosowania powszechnego?). Poza tym cechą ustrojów prezydenckich jest zasadniczo polityczna nieodpowiedzialność głowy państwa, poza przypadkiem ubiegania się o reelekcję. Nie sposób ustrzec się wrażenia, że kandydat, mając zapewne dobre intencje związane z możliwe szerokim uwzględnianiem woli suwerena w procesie sprawowania władzy delegowanej, nie bierze pod uwagę aspektu praktycznego, wynikającego z uwarunkowań dyskursu politycznego. Przecież jedna społecznie niepopularna decyzja, a takich władze podejmują wiele, mogłaby zdmuchnąć piastuna urzędu prezydenckiego z zajmowanego stanowiska. To wszystko zaś zapewne skutkowałoby destabilizacją państwa. Wydaje się, że Paweł Tanajno w sposób niedostateczny waży wartości życia publicznego, nie uwzględnia bowiem ewidentnych korzyści, jakie wynikają z mandatu niezwiązanego.   

6.    Czy Pani/Pana zdaniem Prezydent RP ma prawo odmówić powołania kandydata na sędziego wskazanego we wniosku Krajowej Rady Sądownictwa?

Odpowiedź udzielona przez Pawła Tanajno:

Nie, wydaje się to naruszać zasadę nie nawet trójpodziału, ale separacji władz do której dążymy (na kształt USA).

Nasz komentarz:

Kandydat nie popiera interpretacji art. 179 Konstytucji zastosowanej przez ś.p. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który w 2008 r. odmówił powołania kandydatów na urząd sędziowski, zaproponowanych przez Krajową Radę Sądownictwa.

Pytanie jednak, czy separacja władz na wzór USA jest tutaj dobrym przykładem. Zważyć bowiem należy, że Prezydent USA nominuje wszystkich sędziów federalnych, tj. sędziów sądów federalnych i Sądu Najwyższego, przy uzyskaniu konfirmacji udzielonej przez Senat USA. Istotne jest jednak to, że kandydaci muszą mieć pełne poparcie polityczne, zarówno samego prezydenta, jak również cieszyć się zaufaniem większości senackiej. Wybór taki jest zatem dużo bardziej "polityczny", aniżeli w uwarunkowaniach europejskich, w tym polskich. W wyborze takim, jaki ma miejsce w USA, poglądy sędziów, ich afiliacja filozoficzna oraz ideologiczna, mają częstokroć znaczenie równoważne z niewątpliwymi kompetencjami merytorycznymi, jakimi się cechują - widać to zresztą bardzo jaskrawie na forum Sądu Najwyższego USA.

7.    Jak Pani/Pan ocenia stosowanie przez dotychczasowych Prezydentów RP prawa łaski i czy uważa Pani/Pan, że powinny w tej sferze nastąpić jakieś zmiany?

Odpowiedź udzielona przez Pawła Tanajno:

Mizernie. Służy ochronie wybrańców, a nie rzeczywiście pokrzywdzonych. Aczkolwiek w pełnej separacji władz wydaje się, że prawo łaski nie powinno istnieć. Nie wydaje się też zgodne z naszym progresywnym modelem prezydentury - czerpie z konserwatywnych, tradycyjnych uprawnień monarchy.

Nasz komentarz:

Wydaje się, że Paweł Tanajno udzielił na nasze pytanie odpowiedzi o charakterze publicystycznym, a takowej - co przyznajemy - nie oczekiwaliśmy. Twierdząc, że łaska jest nadużywana, nie wskazał przykładów nieprawidłowego jego stosowania, choć takowe w przeszłości miały miejsce. Niewątpliwie wskazanie na konserwatywne (monarchiczne) źródła tej kompetencji jest słuszne, jednak za nietrafny należy uznać wniosek, że jest ona sprzeczna z systemem separacji władz. Dysponuje nią przecież także Prezydent USA, jak również gubernatorzy poszczególnych stanów tego państwa. Pozostaje pytanie, retorycznie adresowane do kandydata, co w sytuacji, gdy kara, która była sprawiedliwa w momencie wydawania wyroku, takową przestała być, chociażby ze względu na szczególne uwarunkowania np. życiowe lub zdrowotne skazanego? Czy w takich przypadkach miałby cierpieć karę nadmierną, w jego konkretnym przypadku nieludzką i nieadekwatną?

8.    Czy Pani/Pana zdaniem w Konstytucji RP winna znaleźć się regulacja dotycząca statusu ustrojowego Prokuratury?

Odpowiedź udzielona przez Pawła Tanajno:

Tak.

Nasz komentarz:

Kandydat widać jest człowiekiem zdecydowanym - tak, bo tak!

9.    Czy Pani/Pana zdaniem w Konstytucji RP winien być dodany rozdział dotyczący uczestnictwa RP w Unii Europejskiej?

Odpowiedź udzielona przez Pawła Tanajno:

Tak. Kolizje norm polskiego prawa konstytucyjnego z ustrojem UE prowadzą do dużej niestabilności prawa.

Nasz komentarz:

Paweł Tanajno nie wskazał, czy zamierza podjąć inicjatywę odnośnie wprowadzenia w Konstytucji RP rozdziału dotyczącego uczestnictwa Polski w Unii Europejskiej, tak jak to uczynił w 2011 r. Prezydent Bronisław Komorowski, który jednak nie ponowił jej, gdy nie doszła ona do skutku z uwagi na koniec kadencji Sejmu i zasadę dyskontynuacji. Paweł Tanajno nie sprecyzował także, na czym dokładnie polegają niestabilności w prawie, mające  wynikać z kolizji "norm polskiego prawa konstytucyjnego z ustrojem UE". My tak ujętej niestabilności w systemie prawnym nie dostrzegamy. Jeżeli o problemach interpretacyjnych i walidacyjnych można mówić, to w relacji prawo krajowe - prawo unijne, a nie na styku ustroju państwa polskiego i ustroju Unii Europejskiej. Zdaje się, że kandydat pomylił obydwie płaszczyzny prawne, które do przyjętego problemu, ujętego w ramy zadanego pytania, zdają się do siebie nie przystawać.     

10.    Czy Pani/Pana zdaniem Senat powinien zostać zlikwidowany?

Odpowiedź udzielona przez Pawła Tanajno:

Tak lub w przypadku federalizacji do której zmierzamy zastąpiony izbą regionów / samorządów.

Nasz komentarz:

Niewątpliwie w przypadku przekształcenia Rzeczpospolitej w państwo federalne zaproponowana reforma Senatu jest logiczna, gdyż w takich państwach drugie izby parlamentu pełnią zazwyczaj rolę reprezentantów interesów poszczególnych podmiotów federacji (USA, RFN). Zupełnie inną kwestią jest to, czy ewolucja ustroju Polski w stronę federalizmu jest możliwa i pożądana, szczególnie ze względu na uwarunkowania historyczne.

11.    Czy Pani/Pana zdaniem obecny system wyborczy do Sejmu i Senatu wymaga zmian, a jeżeli tak to jakich. Czy w razie wyboru na urząd Prezydenta RP wystąpi Pani/ Pan z inicjatyw dokonania takich zmian.

Odpowiedź udzielona przez Pawła Tanajno:

Sejm - JOW głos przechodni wielokrotny (Alternative Vote). Liczne technikalia takie jak publiczne liczenie głosów, zlikwidowanie ciszy wyborczej itd. Senat - reprezentacja regionów lub wcale.

Nasz komentarz:

System pojedynczego głosu przechodniego (w którym wyborca dysponuje jednym głosem porządkowym, w ramach którego tworzy swoisty  indywidualny ranking kandydatów) jest stosowany m.in. w Irlandii i na Nowej Zelandii. Pytanie jednak, czy taki przeszczep z owych "zielonych wysp" do Polski zakończyłby się powodzeniem? Nie sposób bez "przetestowania" ocenić, jak jego transpozycja na nasz rodzimy grunt przełożyłaby się dziś na kształt polskiej sceny politycznej.  Niewątpliwie "ciszy wyborczej" nie należy traktować jako jakiegoś dogmatu w demokracji (nie ma jej np. w USA). Co do postulatu publicznego liczenia głosów, jak to ma miejsce np. w Wielkiej Brytanii, to nie trudno wskazać argument przemawiający za tym, że takie rozwiązanie skuteczniej będzie sprzyjać ochronie prawidłowości procesu wyborczego, aniżeli instytucja mężów zaufania. Pozwoliłoby to też trochę ostudzić temperaturę sporu politycznego w Polsce, który ostatnio w tej sferze przybrał na sile.

CZYTAJ TAKŻE ODPOWIEDZI PAWŁA KUKIZA I KOMENTARZE DO NICH >>>