Reklama
Warszawa
Reklama

Powiedzieli w czasie debaty. 10 kandydatów i ich najważniejsze kwestie

5 maja 2015, 23:25
10 spośród 11 kandydatów stawiło się w studiu telewizyjnym, by odpowiedzieć na pytania zadawane przez prowadzącego program Krzysztofa Ziemca. Każdy z kandydatów miał dwie minuty na odpowiedź na pytania w każdej z trzech dziedzin plus czas na wstęp i podsumowanie. Oto, jak odpowiadali poszczególni kandydaci.
10 spośród 11 kandydatów stawiło się w studiu telewizyjnym, by odpowiedzieć na pytania zadawane przez prowadzącego program Krzysztofa Ziemca. Każdy z kandydatów miał dwie minuty na odpowiedź na pytania w każdej z trzech dziedzin plus czas na wstęp i podsumowanie. Oto, jak odpowiadali poszczególni kandydaci. / PAP / Paweł Supernak
Przyszli wszyscy, poza Bronisławem Komorowskim - kandydaci na urząd Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej stawili się w studiu TVP, by odpowiadać na pytania o politykę zagraniczną, zmiany ustrojowe czy propozycje gospodarcze. Oto przegląd najważniejszych kwestii.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję

Reklama
Reklama

Powiązane

Reklama
Reklama
Czy ten artykuł był przydatny?
tak
nie
Dziękujemy za powiadomienie
Jeśli nie znalazłeś odpowiedzi na swoje pytania w tym artykule, powiedz jak możemy to poprawić.
UWAGA: Ten formularz nie służy wysyłaniu zgłoszeń . Wykorzystamy go aby poprawić artykuł.
Jeśli masz dodatkowe pytania prosimy o kontakt

Komentarze(137)

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz -zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
  • do taka prawda
    2015-05-07 11:51:56
    aby dojść do poziomu Dudy to debata musiała być na leżąco.
    0
  • jan
    2015-05-06 14:45:01
    PRZYSŁOWIE: Obiecanki cacanki a głupiemu radość.
    0
  • WAW
    2015-05-06 10:22:23
    GENERALNIE BELKOT, A DUDA I BRAUN NADAJA SIE DO CYRKU ALBO KABARETU, A NIE DO POLITYKI...
    0
  • jorry123
    2015-05-06 18:45:55
    Lemingi mają mózgi sformatowane przez gadzinówkę wybiórczą, gotowi wybierać zdrajców i wrogów Polski, byleby tylko zadowolić adasia szechtera. Co z tego, że Komorowski ma niejasne związki z WSI, a więc organizacją wrogą Polsce i działającą jak zorganizowana grupa przestępcza, lemingi z wypranymi mózgami, jak roboty na komoruska zagłosują. Sytuacja, jak pod koniec XVIII wieku, wówczas również szuje, zdrajcy, sprzedawczyki i targowiczanie mieli przewagę, z królem jegomością na czele, a na dodatek męską kurtyzaną carycy katarzyny, jakby szukać dalej analogii podobnych znalazłoby się więcej.
    0
  • m
    2015-05-06 10:23:24
    W 2010 r. Viktor Orbán przejął kraj na skraju bankructwa.

    MFW chwali premiera za politykę, która miała doprowadzić do gospodarczej ruiny, a okazała się sukcesem.

    [Żydzi chcieli okraść i wziąć pod but Węgry, tak jak Polskę. Orban okraść nie pozwolił. Okazało się – dziwujta się ludziska – że nie okradanie kraju jest lepszą opcją dla węgierskiej gospodarki, niż okradanie! Czyż to nie zaskakujące?
    Admin]
    0
  • ELF
    2015-05-06 10:21:14
    Najlepszy byłby niezyjący Mlaskacz ze swoim grymasem na twarzy zwanym usmiechem.
    Tę paradę klaunów wygrałby w cuglach z tym uśmiechem wiejskiego głupka \\111
    zmlaskacz to był największy dureń w historii Polski
    Brakuje go !!!
    0
  • obudzony
    2015-05-06 07:34:33
    Pinokio przy Palikocie to cienki Bolek
    0
  • CZEKAMY W CELI
    2015-05-06 05:45:45
    NIESIOŁOWSKI JAKO DNO LUDZKIE POWINIEN BYĆ OBJĘTY USTAWĄ O BESTIACH.
    0
  • Bulba
    2015-05-06 09:40:38
    ~danka. Najlepiej wypadł burak Komoruski, któremu należy się prezydencja bez wyborów.
    0
  • JANEK@
    2015-05-06 04:17:52
    Skąd Duda weźmie kasę ? A skąd wziął Orban - Węgry kasę podatek obrotowy od zagranicznych banków , marketów. Biznes nie uciekł kraj sie rozwija najlepiej w Unii.
    Świat wyśmiewał Orbana a teraz on się śmieje.
    Przeczytaj w gogle (Orban miał rację ).
    0
  • KAMERNY
    2015-05-06 05:12:51
    CO tak milczycie wolne macie ile dzisiaj od wpisu placa.
    0
  • Karoline
    2015-05-06 09:41:17
    Prezydent obecnej RP to kosztowny kwiatek na oceanie nędzy.Jak się okazało nawet politykę zagraniczną może uprawiać za przyzwoleniem rządu a i tu
    Duda się wykpił gdy inni byli za votum separatum w sprawie banderowskiej UPAiny. Liczę,że pogoni spod żyrandola kwiat UD i Styropianu-architektów upadku Polski. Albo jego chłopcy ze WSI pogonią.
    0
  • pyra
    2015-05-06 09:44:35
    Dobrze że Go nie było.Bronek pierz PONTON,kierunek BUDA RUSKA (MAZURY) i TAM KURY MACAĆ. Dość tej Twojej lipnej prezydentury.
    0
  • Wiesio13 bicz na PISmatołki
    2015-05-06 07:53:32
    Demagogia i kabaret na czele.Sensowny i autentyczny tylko Palikot.
    Duda różni się od Kukiza i Korwina tylko i aż tym ,że ma poparcie kosciola
    dużej partii i wytyczne prezesa...
    .Powinien wygrać kandydat ,który ochroni nas przed szaleństwem-Polacy głosując o tym zdecydują... i potem zapłacą stosowną cenę ,emeryci i młodzież najwyższą.

    Duda to marionetka msciwego dozywotniego prezesa PIS
    0
  • KTO MA RACJĘ
    2015-05-06 06:12:33
    BRONEK NIE WYSTARTOWAŁ W DEBACIE SKORO TWIERDZI ŻE W POLSCE JEST DOBRZE A 10 - KANDYDATÓW MÓWIŁO ZUPEŁNIE CO INNEGO. A TO CIEKAWE KTO MA RACJĘ.
    0
  • memo
    2015-05-06 08:49:57
    Jeden udaje że jest ponad a w rzeczywistości bał się konfrontacji. Poszedł do Polsatu na miłą pogawędkę.
    0
  • jerzy
    2015-05-06 07:58:35
    Każdy z kandydatów był lepszy od Bula Komorowskiego. I tyle w temacie.
    0
  • obserwator
    2015-05-06 08:50:12
    Każdy z 10 kandydatów ( oprócz PALIKOTA ) jest lepszy od Bronka. Tym, ze zlekceważył Polaków i nie przyszedł do debaty sam się wykluczył z gry. DO II tury przechodzą: DUDA i KUKIZ - z nich Polacy wybiorą PREZYDENTA RP.
    Bronkowi pozostały już tylko kartony i pakowanie się - wystarczy już tej 5-cio letniej ściemy, że POLSKA ma prezydenta!!!
    0
  • Tusku, gdzie jest nasze 200mld z OFE?
    2015-05-06 06:26:01
    Każdy lepszy ( może oprócz Jarubasa) niż Bronek.
    0
  • Norek
    2015-05-06 08:03:27
    Palikot będzie autentyczny jak schowa się w szambie gdzie jest jego naturalne środowisko.
    0
  • Przedwiośnie.
    2015-05-06 08:54:20
    Tchórza mamy za prezydenta.
    Nieobecni nie mają racji.
    DUDA - ma wszystkie cechy PREZYDENTA.
    0
  • hm
    2015-05-06 06:35:02
    Mieli 1 wspólny postulat ---huzia na Bronka,.Zalosna 10-tka dno i wodorosty zamiast krzesla mogliby byc podnózkiem Komorowskiego,który choc asem nie jest.
    0
  • sru
    2015-05-06 06:36:47
    Komorowski w kadencji swej doszedł aż do abnegacji politycznej - o innych nie ma mowy,bo zostałbym skreślony.Teraz chowa si ę nasz priekrasnyj i liczy na jawnych iniejawnych kolesiów,że wygra w 1 rundzie.
    0
  • gość
    2015-05-06 06:48:53
    I taki Brunek-Tchórz przez następne 5 lat ma być zwierzchnikiem Sił Zbrojnych ?... Paszoł do obory wyrzucać gnój spod maciory.
    0
  • Violetta
    2015-05-06 09:48:49
    Pojawienie się Komorowskiego w takim towarzystwie byłoby obrazą urzędu Prezydenta Polski. To widowisko było żenujące, zasmucające poziomem ignorancji, nieuctwa i kłamstwa.
    0
  • TW Wiesio13 bicz na PISmatołki
    2015-05-06 08:55:33
    Rodzinna historia prezydentowej w aktach IPN
    W wywiadzie, który dla „GW” przeprowadziła w marcu tego roku Teresa Torańska, żona ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego wspomniała o swojej rodzinie w kontekście działalności opozycyjnej męża: „Rodzice byli już na emeryturze. Tata chorował. Nie przypominam sobie, żeby ze mną rozmawiali. Prawdopodobnie SB chciało wykorzystać to, że moi rodzice całą młodość byli po tamtej stronie barykady. I wydawało im się, że tą metodą coś wskórają. Ale to im by się nie udało. Rodzice bardzo lubili Bronka (...)”.

    Korzenie warszawsko-krakowskie

    Wolf i Estera Rojer – dziadkowie Anny Komorowskiej ze strony matki – przed wojną mieszkali w Warszawie. 24 stycznia 1929 r. urodziła im się córka – Hana Rojer, matka Anny Komorowskiej.

    „Urodziłam się w Warszawie. Do 1939 roku chodziłam do szkoły powszechnej w Warszawie, przerwałam z powodu wybuchu wojny. Rodzice moi trudnili się rzeźnictwem. Po śmierci rodziców (ojciec zmarł w 1942 w Otwocku) matka za nielegalny handel została rozstrzelana w 1943. Byłam wtedy dzieckiem niemającym i prawie nieznającym nikogo. Zainteresowali się mną znajomi rodziców, którzy zabrali mnie do siebie i wyrobili mi potrzebne dokumenty” – pisała w swoim życiorysie, który złożyła w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, matka obecnej Pierwszej Damy.
    Dzięki wyrobionym podczas okupacji dokumentom Hana Rojer, córka Wolfa i Estery, zmieniła tożsamość: nazywała się Józefa Deptuła i była córką Jana i Stanisławy z domu Rybak. Do momentu wywozu do Niemiec mieszkała w domu Deptułów przy ul. Radzymińskiej na warszawskiej Pradze.
    Wyzwolenie spod okupacji niemieckiej 16-letniej Józefie przynieśli amerykańscy żołnierze. Ona nie chciała zostać na Zachodzie – wróciła do Polski, do Białegostoku, gdzie mieszkała jej kuzynka Anna Wojszelska, działaczka Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, później Polskiej Partii Robotniczej, pracownik Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Szczecinie, która w 1946 r. załatwiła jej pracę w nadzorowanym przez NKWD Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego.
    Z kolei dziadkowie Anny Komorowskiej ze strony ojca – Władysław i Zofia Dziadzia – pochodzili z Krakowa. 18 kwietnia 1925 r. urodził im się syn Jan, ojciec Anny Komorowskiej. Dziadek obecnej Pierwszej Damy pracował jako woźny w PKO. Do wybuchu wojny Jan Dziadzia chodził do krakowskich szkół – w 1939 r. ukończył II klasę gimnazjum.
    „W jesieni 1940 zacząłem uczęszczać do szkoły rzemiosł w Krakowie, jednak po kilku dniach przeniosłem się na kursy przygotowawcze do liceum budowlanego, po ukończeniu kursu odbyłem 2,5-miesięczną praktykę budowlaną w Wydziale Zielnym Zarządu Miejskiego w Krakowie. Do grudnia 1942 byłem uczniem Wyższej Szkoły Budownictwa Wodnego w Krakowie, naukę musiałem przerwać wskutek otrzymania wezwania na roboty w przemyśle niemieckim. Aby pozostać w Krakowie, wstąpiłem do pracy w Centralnym Urzędzie Rolnictwa w Krakowie, gdzie przez parę miesięcy byłem posłańcem, następnie pracowałem w powielarni, od lata 1944 roku jako urzędnik w ekspedycji pocztowej, przepracowałem w tej instytucji dwa lata. Po wyzwoleniu Krakowa od okupanta przygotowywałem się do matury chcąc wstąpić na politechnikę, lecz zostałem w kwietniu 1945 roku zmobilizowany.(...)” – pisał w swoim życiorysie złożonym w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego ojciec Anny Komorowskiej.
    W lipcu 1945 r. został odkomenderowany do II Armii Ludowego Wojska Polskiego, którą dowodził gen. Karol Świerczewski. Jako jeden z bardziej wykształconych żołnierzy (rozpoczęte gimnazjum, znał biegle niemiecki w mowie i w piśmie) został szefem kancelarii Inspektoratu Osadnictwa Wojskowego w Poznaniu. Prowadził kancelarię tajną i ogólną, wydawał skierowania na działki osadnicze na ziemiach odzyskanych. Jego przełożonym byli sowiecki generał Iwan Mierzycan i ppłk Jan Górecki, przedwojenny działacz Komunistycznej Partii Polski.
    Jan Dziadzia, już jako członek Polskiej Partii Robotniczej, skończył służbę wojskową w 1946 r., a dwa lata później napisał podanie o przyjęcie go do pracy w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego.
    W archiwach IPN znajduje się podpisane przez niego zobowiązanie. „Ja Dziadzia Jan współpracownik MBP zobowiązuję się wiernie służyć sprawie wolnej, niepodległej i demokratycznej Polski. Zdecydowanie zwalczać wszystkich wrogów demokracji. Sumiennie wykonywać będę wszystkie obowiązki służbowe. Tajemnicy służbowej dotrzymam i nigdy jej nie zdradzę. W razie rozgłaszania wiadomych mi tajemnic służbowych będę surowo ukarany według prawa, o czym zostałem z góry uprzedzony” – czytamy w dokumencie z 17 marca 1948 r.
    Rok później, 26 lutego 1949 r., Jan Dziadzia złożył ślubowanie, które potwierdzono protokołem: „Ślubuję uroczyście stać na straży wolności, niepodległości i bezpieczeństwa państwa polskiego, dążyć ze wszystkich sił do ugruntowania ładu społecznego opartego na wewnętrznych, gospodarczych i politycznych zasadach ustrojowych Polski Ludowej i z całą stanowczością, nie szczędząc swoich sił, zwalczać jego wrogów (...)” – czytamy w protokole ślubowania, które złożył w IV Departamencie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego m.in. przed płk. Józefem Kratko, byłym członkiem KPP, jednym z najgroźniejszych funkcjonariuszy MBP (w latach 50. był on w II Zarządzie Sztabu Generalnego, a w 1969 r., na skutek antysemickich czystek, wyjechał do Izraela).
    Jan Dziadzia i Józefa Deptuła poznali się na przełomie 1949/1950 i są przykładem tzw. resortowego małżeństwa. I chociaż takie związki były zalecane, to funkcjonariusze MBP na zawarcie małżeństwa musieli uzyskać zgodę przełożonych.

    „W dniu 6 VIII wpłynął do tutejszego wydziału raport porucznika Dziadzia Jan – st. referenta Departamentu IV w sprawie udzielenia zezwolenia na zawarcie związku małżeńskiego z sierż. Deptułą Józefą c. Jana, sekretarką VIII WUBP w Szczecinie. Po przeanalizowaniu akt osobowych ustaliłem:
    Ob. Józefa Deptuła c. Jana ur. 24 I 1929 r. w Warszawie pochodzenie społeczne robotnicze, członek PZPR (PPR), ZMO, ZWM.
    Do 1943 przebywała przy rodzicach, w tymże roku została schwytana i wywieziona na roboty do Niemiec. W Niemczech początkowo pracowała jako pomoc domowa, a następnie w fabryce amunicji. W fabryce istniała organizacja, która miała na celu sabotaże. Do w/w organizacji należała Deptuła Józefa. Po wyzwoleniu przez wojska amerykańskie wróciła do kraju 25 VIII 1945. Po powrocie zamieszkała u kuzynki w Białymstoku i przez w/w kuzynkę dostała się do pracy w aparacie BP w Organach BP od 10 V 1946. Obecnie na stanowisku sekretarki.
    Charakterystyki ma negatywne: Jest bardzo opryskliwa, zajmuje się plotkami i intrygami. O pracę nie dba. Ojciec w/w z zawodu rzeźnik zmarł w 1942 r., matka została rozstrzelana przez okupanta za handel. W/w nazwisko rodowe brzmi Rojer Hana c. Wolfa. Wobec powyższego proponuję udzielić zezwolenia na zawarcie związku małżeńskiego por. Dziadzi Janowi z sierż. Deptułą Józefą. Referent Sekcji 1 Wydz I DEP. Kadr MBP ppor Z. Turowski” – czytamy w dokumencie MBP z 22 sierpnia 1952 r.

    Gdy przełożeni z MBP wyrazili zgodę, Józefę Deptułę przeniesiono służbowo ze Szczecina do Warszawy.
    „W związku z zezwoleniem na zawarcie związku małżeńskiego z pracownikiem Dep. IV MBP Dziadzią Janem, proszę o przeniesienie mnie do Warszawy. Związku nie mogę zawrzeć formalnie ze względu na brak dokumentów legalizacyjnych na obecne nazwisko, które przybrałam podczas okupacji. O zalegalizowanie tego nazwiska ubiegam się przez Wydział Personalny WUBP w Szczecinie. Proszę o traktowanie małżeństwa jako faktyczne, a formalnie zostanie ono zawarte po uzyskaniu niezbędnych dokumentów” – pisała w sierpniu 1952 r. Józefa Deptuła. We wrześniu tego samego roku została przeniesiona do Warszawy, a 13 września 1953 r. dostała dokument o zmianie personaliów: z Hany Rojer c. Wolfa i Estery, w nowym dowodzie osobistym będzie figurowała jako Deptuła Józefa c. Jana i Stanisławy. Jak wynika ze znajdującego się w IPN dokumentu, 21 września 1953 r. w Urzędzie Stanu Cywilnego Warszawa Mokotów Jan Dziadzia i Józefa Deptuła zawarli związek małżeński.
    ...
    0
  • Nina
    2015-05-06 08:08:54
    Jeżeli wierzycie w te obietnice to jesteście FRAJERZY.To nie była dyskusja tylko obiecanki.Dobrze że prezydent nie brał w tym udziału.Żenujące ,że są tacy kandydaci.Wstyd dla Polski ,że musimy z Nich wybrać Prezydenta.Trzeba znów wybrać mniejsze zło.A chciało by się powiedzieć z dumą -oto mój prezydent.
    0
  • Robnad
    2015-05-06 08:55:36
    Prezes i techniczny Duda - smiech
    Jak Duda przejdzie do ofenzywy ???
    SKOKAMI !!
    Jesli na horyzoncie pojawi sie kasa - ginie gdziec honor, ojczyzna ,Bóg.
    0
  • Robnad
    2015-05-06 08:56:24
    Zdesperowany PIS podrabia posty Wiesia13,

    to za to wam Prezes PIS placi ? Nic samemu ?

    Prezesie obetniemy im stawki ! To nieudacznicy i debile !
    Bóg, Honor , Ojczyzna czyli skok PiS-u na SKOK-i !!!

    Duda na prezesa PIS !
    0
  • wojtek
    2015-05-06 10:37:56
    Co to q_wa było - jakiś kabaret?
    Czy oni wiedzą w czym biorą udział, co może prezydent?
    Czy ktoś z nich (no może oprócz Palikota) czytał konstytucję ze zrozumieniem?
    Mamy dużo ciemnego luda, ale mimo wszystko to mniejszość.
    A ta menażeria doprawdy przedziwna, jakby ich wypuścili z psychiatryka.
    Przedstawiali omany swoich , hm "umysłów".
    0
  • Nawigator
    2015-05-06 06:51:15
    Ośmiu lub dziewięciu lepszych od Bulla !!!
    0
  • Wiesio13 bicz na PISmatołki
    2015-05-06 08:58:30
    Jeśli obecny Prezydent stchórzył przed własnym narodem to co dopiero przed innym głowami Państwa. On nigdy nie stanie w obronie swojego kraju, swoich obywateli. W rekach masonerii (WSI) wszech świata trzymany jest Komorowski i zagra tak oni bedą dyrygowac. Chcecie takiego preydenta który jest przeciwko Wam.
    0
  • Robnad
    2015-05-06 08:57:39
    Kaczynski rzeczywiscie jest za stary i pora na emeryture...
    a na dodatek przegrywa wszystko, co tylko da sie przegrac od 9 lat!!! ...
    ... czyli ze jednak powinien zostac i kontynuowac to pasmo sukcesów :-)
    czyli kolejne zwyciestwo moralne.
    0
  • hn
    2015-05-06 09:50:19
    >prosze o opisanie rodowodu p.Ogórek miejsce ur.i pochodzenia dziadków z obydwu stron.Zeby byla jasnosc.
    0
  • Wiesio13 bicz na PISmatołki
    2015-05-06 06:52:44
    Dobrze że Prezydent Komorowski nie wziął udziału w tym cyrku.
    Przynajmniej zachował powagę urzędu. Niech dziesiątka pseudoaktorów zmaga się ze sobą.
    Barbie, Monarchista, Chlor, Swir, cztery pacynki i jacyś bliżej nieznani kolesie. ... ja pie... ale kandydaci na prezydenta najjasnieszej rzeczypospolitej
    0
  • zofia
    2015-05-06 08:15:13
    Komorowski po prostu nie ma nic do powiedzenia, ale powinny być dwie minuty ciszy i kamera na puste miejsce :)
    0
  • Robnad
    2015-05-06 09:02:07
    Zdesperowany PIS podrabia posty Wiesia13,

    to za to wam Prezes PIS placi ? Nic samemu ?

    Prezesie obetniemy im stawki ! To nieudacznicy i debile !
    Bóg, Honor , Ojczyzna czyli skok PiS-u na SKOK-i !!!

    A Duda ? To porazka , plastus !
    0
  • ben
    2015-05-06 10:51:34
    panika u platfusów, BK ma tylko 27 % głosów przy 42% D. .
    0
  • Robnad
    2015-05-06 09:03:35
    PIS juz przegral ! Prezes nie bedzie zadowolony !
    Duda plastuś, obiecuje rozdawać rodzinom po 500 zł na dziecko, ale najpierw musi komuś te 500 zabrać + opłacenie biurokracji.
    Prezes zglupial do reszty z tym technicznym Dudą !
    Nikt tego nie kupi !
    0
  • świstak
    2015-05-06 09:53:20
    No i Komorowski mimo, ze nie brał udziału w debacie został jej zwycięzcą. Żenujący poziom debaty. Teraz rozumiem dlaczego Duda ucieka przed dyskusją z dziennikarzami. Ma wyuczony tekst, który klepie od dawna, który nijak się ma do zadanego pytania.
    0
  • Karol
    2015-05-06 06:58:12
    Jak ja nie mam nic sobie do zarzucenia to nie chowam się i tyle.

    Komorowski dużo ma "za uszami".

    Do 67 roku ja mam pracować - to mi wystarczy!

    Głosuję na Dudę!!!
    0
  • ANNA MOHER
    2015-05-06 09:53:22
    PANIE KUKIZ CZY BYŁ PAN W CZASIE DEBATY TRZEŹWY W JAKI SPOSÓB PAN SIĘ WYPOWIADAŁ TO NA TO WSKAZUJE MOŻE BYŁ PAN NAĆPANY?
    0
  • Wiesio13 bicz na PISmatołki
    2015-05-06 09:07:43
    ~Robnad
    Miller rzeczywiscie jest za stary i pora na emeryture...
    a na dodatek przegrywa wszystko, co tylko da sie przegrac od 9 lat!!! ...
    ... czyli ze jednak powinien zostac i kontynuowac to pasmo sukcesów :-)
    czyli kolejne zwyciestwo moralne.
    0
  • luiza
    2015-05-06 08:17:18
    DUDA TO PISowski PACHOLEK A RESZTA TO SMIECIE TYLKO KOMOROWSKI JEST PRAWDZIWY PREZYDENT...
    0
  • zxc
    2015-05-06 08:18:22
    Ten Braun to jakiś ksiądz czy zakonnik. Mówi jak ksiądz i to zarówno jeśli chodzi o treść jak i sposób.

    Nie oglądałem całej debaty ale z kilku kandydatów można by zebrać niezłe propozycje:
    - samofinansowanie partii, bo posłowie zarabiają dużo, a inni członkowie partii mają etaty w państwowych spółkach
    - liczba posłów proporcjonalna do frekwencji
    - likwidacja senatu
    - wypowiedzenie konkordatu
    0
  • ~Mark Twain
    2015-05-06 09:54:10
    Kukiz KOMPROMITACJA i takie coś kandyduje
    0
  • ~Polak
    2015-05-06 09:56:08
    Duda jesteś marionetką w rękach DEBILA to co przedstawiłeś wo o pomstę do nieba ty nie potrafisz się wypowiadać
    0
  • Jan Stańczyk
    2015-05-06 11:32:05
    Jak było do przewidzenia debatę opluli szambowi dziennikarze z Wyborczej i tzw . pożyteczni idioci !
    0
  • drg
    2015-05-06 08:17:57
    Duda i Kukiz druga tura! Palikot na Oddział Zamknięty !!!
    0
  • Wiesio13 bicz na PISmatołki
    2015-05-06 09:10:24
    Powiem Wam jedno. Uczelnie ztrudniajace emeryta Niesiołowskiego powinny natychmiast go zwolnić. To człowiek psychiczne chory i niezrównazonych odruchach. on może skrzywdzić studentów nie tylko pod wzgledem psychicznym ale i fizycznym. ten człowiek jest bardzo niebezpiczny. Nic dziwnego, ze poziom nauki w szkołach wyzszych obnizył się do poziomu zerowego jesli mamy takich wykładowców.
    0
  • obserwer
    2015-05-06 09:20:47
    Prezydent wolał wziąć udział w ustawce zamiast w debacie - uzgodnione pytania wykute odpowiedzi!
    0
  • Janis
    2015-05-06 09:59:44
    Burzyć, rozwalać, a potem od nowa budować - prawica.
    Dawać, rozdzielać, finansować, a potem szybko zbankrutować - Duda, a skąd weźmiesz cash.
    Głupie niespójnie logicznie hasła, jakaś partyjnokracja (Kukiz), zamykanie do więzień z Bogiem na ustach. (Panie Braun a poza tym wszystko O.K. A co mówi lekarz.
    Już lepiej Ogórek wypadła. Chyba dłużej od Dudy wkuwała tekst na pamięć.
    Generalnie było to bardzo przykre widowisko.
    Bezpośrednim wygranym debaty był Palikot. Najbardziej mądra, odważna i spójna postawa.
    Drugim wygranym był Komorowski. Doskonale wiedział z jakimi pajacami będzie miał do czynienia. A myślałem, że mu odwagi zabrakło. Cóż, z głupim się nie dyskutuje, lecz ustępuje i nie dopuszcza do władzy.
    0
  • obywatel
    2015-05-06 09:13:53
    Jaka jest mądrość człowieka który zrezygnował brania w tak żenującej i bezowocnej debacie oprócz jednej osoby bezpartyjnej nikt nie wie jaką rolę spełnia prezydent jakie ma prawa
    0
  • ~zaskoczony
    2015-05-06 09:59:47
    Dobrze że nie było Komorowskiego jest człowiekiem o znacznie wyższej klasie niż ten motłoch
    0
  • Qwerty
    2015-05-06 07:13:55
    Duda wspaniale! Rzeczowo, bardzo mądrze, w sposób stonowany, odpowiedzialny... Takiego prezydenta popieram!!!
    0
  • PiS be with you
    2015-05-06 09:14:31
    PZPR kat Kryze- obecnie w PIS
    Jaroslaw nas kocha !

    Generalnie, to wg Szczerbusia kazde wybory, których nie wygrywa PiS, to wybory slaszowane,
    a osoby glosujace na inne partie niz PiS, to zwykli falszerze.
    0
  • Wiesio13 bicz na PISmatołki
    2015-05-06 10:05:55
    Pietrzak wyliczał wpadki Komorowskiego:

    Dla kogoś innego to może być mało ważne, ale dwa lata temu urządził święto flagi w kolorze różowym… Ugodził w miękkie podbrzusze ludzi, którym to przeszkadza. Naraził mi się. Drugi taki incydent bardzo istotny był taki, gdy na początku kadencji z ambasadorem rosyjskim chciał utworzyć pomnik najeźdźców, Armii Czerwonej. Zamurowało mnie - jak to jest możliwe, by jakiś Polak wpadł na pomysł stawiania pomnika najeźdźcom, gdy nie ma pomnika wygranych w bitwie warszawskiej
    0
  • Waldek
    2015-05-06 10:11:04
    Patrzcie jaka to manipulacja:
    TVP skompromitowała debatę ( bo gdzie 2 minuty na politykę zagraniczną) a wcześnie wystąpił Komorowski gdzie miał czasu do woli.

    Od rana dzisiaj wszyscy (ich media) twierdzą że skompromitowany do cna Palikot gadał najlepiej. Ten co z penisem biegał!!

    Ta mafia jest dobrze przygotowana!
    0
  • dziadek
    2015-05-06 07:20:36
    "Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia, nie obleka tego faktu w słowa".
    J. Tuwim
    0
  • Wiesio13 bicz na PISmatołki
    2015-05-06 08:24:12
    Rodzinna historia prezydentowej w aktach IPN
    W wywiadzie, który dla „GW” przeprowadziła w marcu tego roku Teresa Torańska, żona ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego wspomniała o swojej rodzinie w kontekście działalności opozycyjnej męża: „Rodzice byli już na emeryturze. Tata chorował. Nie przypominam sobie, żeby ze mną rozmawiali. Prawdopodobnie SB chciało wykorzystać to, że moi rodzice całą młodość byli po tamtej stronie barykady. I wydawało im się, że tą metodą coś wskórają. Ale to im by się nie udało. Rodzice bardzo lubili Bronka (...)”.

    Korzenie warszawsko-krakowskie

    Wolf i Estera Rojer – dziadkowie Anny Komorowskiej ze strony matki – przed wojną mieszkali w Warszawie. 24 stycznia 1929 r. urodziła im się córka – Hana Rojer, matka Anny Komorowskiej.

    „Urodziłam się w Warszawie. Do 1939 roku chodziłam do szkoły powszechnej w Warszawie, przerwałam z powodu wybuchu wojny. Rodzice moi trudnili się rzeźnictwem. Po śmierci rodziców (ojciec zmarł w 1942 w Otwocku) matka za nielegalny handel została rozstrzelana w 1943. Byłam wtedy dzieckiem niemającym i prawie nieznającym nikogo. Zainteresowali się mną znajomi rodziców, którzy zabrali mnie do siebie i wyrobili mi potrzebne dokumenty” – pisała w swoim życiorysie, który złożyła w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, matka obecnej Pierwszej Damy.
    Dzięki wyrobionym podczas okupacji dokumentom Hana Rojer, córka Wolfa i Estery, zmieniła tożsamość: nazywała się Józefa Deptuła i była córką Jana i Stanisławy z domu Rybak. Do momentu wywozu do Niemiec mieszkała w domu Deptułów przy ul. Radzymińskiej na warszawskiej Pradze.
    Wyzwolenie spod okupacji niemieckiej 16-letniej Józefie przynieśli amerykańscy żołnierze. Ona nie chciała zostać na Zachodzie – wróciła do Polski, do Białegostoku, gdzie mieszkała jej kuzynka Anna Wojszelska, działaczka Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, później Polskiej Partii Robotniczej, pracownik Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Szczecinie, która w 1946 r. załatwiła jej pracę w nadzorowanym przez NKWD Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego.
    Z kolei dziadkowie Anny Komorowskiej ze strony ojca – Władysław i Zofia Dziadzia – pochodzili z Krakowa. 18 kwietnia 1925 r. urodził im się syn Jan, ojciec Anny Komorowskiej. Dziadek obecnej Pierwszej Damy pracował jako woźny w PKO. Do wybuchu wojny Jan Dziadzia chodził do krakowskich szkół – w 1939 r. ukończył II klasę gimnazjum.
    „W jesieni 1940 zacząłem uczęszczać do szkoły rzemiosł w Krakowie, jednak po kilku dniach przeniosłem się na kursy przygotowawcze do liceum budowlanego, po ukończeniu kursu odbyłem 2,5-miesięczną praktykę budowlaną w Wydziale Zielnym Zarządu Miejskiego w Krakowie. Do grudnia 1942 byłem uczniem Wyższej Szkoły Budownictwa Wodnego w Krakowie, naukę musiałem przerwać wskutek otrzymania wezwania na roboty w przemyśle niemieckim. Aby pozostać w Krakowie, wstąpiłem do pracy w Centralnym Urzędzie Rolnictwa w Krakowie, gdzie przez parę miesięcy byłem posłańcem, następnie pracowałem w powielarni, od lata 1944 roku jako urzędnik w ekspedycji pocztowej, przepracowałem w tej instytucji dwa lata. Po wyzwoleniu Krakowa od okupanta przygotowywałem się do matury chcąc wstąpić na politechnikę, lecz zostałem w kwietniu 1945 roku zmobilizowany.(...)” – pisał w swoim życiorysie złożonym w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego ojciec Anny Komorowskiej.
    W lipcu 1945 r. został odkomenderowany do II Armii Ludowego Wojska Polskiego, którą dowodził gen. Karol Świerczewski. Jako jeden z bardziej wykształconych żołnierzy (rozpoczęte gimnazjum, znał biegle niemiecki w mowie i w piśmie) został szefem kancelarii Inspektoratu Osadnictwa Wojskowego w Poznaniu. Prowadził kancelarię tajną i ogólną, wydawał skierowania na działki osadnicze na ziemiach odzyskanych. Jego przełożonym byli sowiecki generał Iwan Mierzycan i ppłk Jan Górecki, przedwojenny działacz Komunistycznej Partii Polski.
    Jan Dziadzia, już jako członek Polskiej Partii Robotniczej, skończył służbę wojskową w 1946 r., a dwa lata później napisał podanie o przyjęcie go do pracy w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego.
    W archiwach IPN znajduje się podpisane przez niego zobowiązanie. „Ja Dziadzia Jan współpracownik MBP zobowiązuję się wiernie służyć sprawie wolnej, niepodległej i demokratycznej Polski. Zdecydowanie zwalczać wszystkich wrogów demokracji. Sumiennie wykonywać będę wszystkie obowiązki służbowe. Tajemnicy służbowej dotrzymam i nigdy jej nie zdradzę. W razie rozgłaszania wiadomych mi tajemnic służbowych będę surowo ukarany według prawa, o czym zostałem z góry uprzedzony” – czytamy w dokumencie z 17 marca 1948 r.
    Rok później, 26 lutego 1949 r., Jan Dziadzia złożył ślubowanie, które potwierdzono protokołem: „Ślubuję uroczyście stać na straży wolności, niepodległości i bezpieczeństwa państwa polskiego, dążyć ze wszystkich sił do ugruntowania ładu społecznego opartego na wewnętrznych, gospodarczych i politycznych zasadach ustrojowych Polski Ludowej i z całą stanowczością, nie szczędząc swoich sił, zwalczać jego wrogów (...)” – czytamy w protokole ślubowania, które złożył w IV Departamencie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego m.in. przed płk. Józefem Kratko, byłym członkiem KPP, jednym z najgroźniejszych funkcjonariuszy MBP (w latach 50. był on w II Zarządzie Sztabu Generalnego, a w 1969 r., na skutek antysemickich czystek, wyjechał do Izraela).
    Jan Dziadzia i Józefa Deptuła poznali się na przełomie 1949/1950 i są przykładem tzw. resortowego małżeństwa. I chociaż takie związki były zalecane, to funkcjonariusze MBP na zawarcie małżeństwa musieli uzyskać zgodę przełożonych.

    „W dniu 6 VIII wpłynął do tutejszego wydziału raport porucznika Dziadzia Jan – st. referenta Departamentu IV w sprawie udzielenia zezwolenia na zawarcie związku małżeńskiego z sierż. Deptułą Józefą c. Jana, sekretarką VIII WUBP w Szczecinie. Po przeanalizowaniu akt osobowych ustaliłem:
    Ob. Józefa Deptuła c. Jana ur. 24 I 1929 r. w Warszawie pochodzenie społeczne robotnicze, członek PZPR (PPR), ZMO, ZWM.
    Do 1943 przebywała przy rodzicach, w tymże roku została schwytana i wywieziona na roboty do Niemiec. W Niemczech początkowo pracowała jako pomoc domowa, a następnie w fabryce amunicji. W fabryce istniała organizacja, która miała na celu sabotaże. Do w/w organizacji należała Deptuła Józefa. Po wyzwoleniu przez wojska amerykańskie wróciła do kraju 25 VIII 1945. Po powrocie zamieszkała u kuzynki w Białymstoku i przez w/w kuzynkę dostała się do pracy w aparacie BP w Organach BP od 10 V 1946. Obecnie na stanowisku sekretarki.
    Charakterystyki ma negatywne: Jest bardzo opryskliwa, zajmuje się plotkami i intrygami. O pracę nie dba. Ojciec w/w z zawodu rzeźnik zmarł w 1942 r., matka została rozstrzelana przez okupanta za handel. W/w nazwisko rodowe brzmi Rojer Hana c. Wolfa. Wobec powyższego proponuję udzielić zezwolenia na zawarcie związku małżeńskiego por. Dziadzi Janowi z sierż. Deptułą Józefą. Referent Sekcji 1 Wydz I DEP. Kadr MBP ppor Z. Turowski” – czytamy w dokumencie MBP z 22 sierpnia 1952 r.

    Gdy przełożeni z MBP wyrazili zgodę, Józefę Deptułę przeniesiono służbowo ze Szczecina do Warszawy.
    „W związku z zezwoleniem na zawarcie związku małżeńskiego z pracownikiem Dep. IV MBP Dziadzią Janem, proszę o przeniesienie mnie do Warszawy. Związku nie mogę zawrzeć formalnie ze względu na brak dokumentów legalizacyjnych na obecne nazwisko, które przybrałam podczas okupacji. O zalegalizowanie tego nazwiska ubiegam się przez Wydział Personalny WUBP w Szczecinie. Proszę o traktowanie małżeństwa jako faktyczne, a formalnie zostanie ono zawarte po uzyskaniu niezbędnych dokumentów” – pisała w sierpniu 1952 r. Józefa Deptuła. We wrześniu tego samego roku została przeniesiona do Warszawy, a 13 września 1953 r. dostała dokument o zmianie personaliów: z Hany Rojer c. Wolfa i Estery, w nowym dowodzie osobistym będzie figurowała jako Deptuła Józefa c. Jana i Stanisławy. Jak wynika ze znajdującego się w IPN dokumentu, 21 września
    1953 r. w Urzędzie Stanu Cywilnego Warszawa Mokotów Jan Dziadzia i Józefa Deptuła zawarli związek małżeński.
    0
  • Wiesio13 bicz na PISmatołki
    2015-05-06 08:24:35
    Dziewczyna z Mokotowa
    Obecna Pierwsza Dama urodziła się 11 maja 1953 r. jako Anna Dziadzia. W 1954 r. jej ojciec złożył wniosek o zmianę nazwiska – od 8 lipca 1954 r. Jan, Józefa i Anna noszą nazwisko Dembowscy. Do zmiany nazwiska przyczyniła się najprawdopodobniej sytuacja rodzinna ojca Anny Komorowskiej, o czym może świadczyć dokument znajdujący się w jego aktach.
    „Warszawa dnia 4.4. 1953
    Do Dyrektora Departamentu Kadr MBP w miejscu
    Raport
    por. Dziadzia Jan Słuchacz OSP MBPP

    Melduję, że ojciec mój Władysław Dziadzia zam. w Krakowie w ub. roku wiosną powiedział mi, że zamierza studiować biblię – wówczas w trakcie rozmowy dał się przekonać o niesłuszności tego i sprawa na tym utknęła. Latem oświadczył zdecydowanie, że postanawia wstąpić do sekty – rozmowa nasza doszła do ostrego postawienia sprawy i dałem ojcu do wyboru – albo zrezygnuje z sekty, albo my zerwiemy ze sobą kontakt – tutaj ojciec zawahał się i przyrzekł dać mi odpowiedź listownie. O powyższym wiedzieli tow. płk Kratko i tow. Jankiewicz sekretarz POP.

    Wobec milczenia ze strony ojca jesienią wysłałem do niego list, dopytując o decyzję. W m-cu grudniu ub.r. otrzymałem odpowiedź, że ojciec nie rezygnuje z wstąpienia do sekty. Od tego czasu kontakt z ojcem zerwałem” – czytamy w tajnym raporcie Jana Dziadzi. Po zerwaniu kontaktów z ojcem Jana Dziadzię z Krakowem już nic nie łączyło – matka Zofia zmarła w 1944 r.
    Lata dzieciństwa Anny Komorowskiej i jej młodszej siostry Elżbiety to jednocześnie lata największej kariery jej rodziców. Po śmierci Stalina Jan i Józefa Dembowscy zostali w resorcie spraw wewnętrznych. W 1954 r. Jan pracuje w Departamencie IV (zajmującym się ochroną gospodarki), natomiast Józefa pełni funkcję kierownika kancelarii Wydziału Ogólnego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego Miasta Stołecznego Warszawy. Dwa lata później Józefa Dembowska pracowała już w wydziale ewidencji operacyjnej Wydziału „C” Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej. W tym samym roku ojciec Anny Komorowskiej skończył kurs aktywu kierowniczego MBP i na własną prośbę został skierowany do pracy operacyjnej. „Politycznie wyrobiony. Przyczynił się do rozpracowania kilku spraw” – czytamy w opinii służbowej Jana Dembowskiego.
    Na początku 1959 r., tuż przed rozpoczęciem nauki w szkole podstawowej Ani Dembowskiej, jej ojciec został skierowany do biura ministra spraw wewnętrznych. Kilka miesięcy później otrzymał stanowisko w związanym ze Służbą Bezpieczeństwa Biurze „T” MSW, czyli techniki operacyjnej.
    Karierę w MSW w tym czasie robi również Józefa Deptuła. W 1962 r. z dobrym wynikiem ukończyła kurs specjalistyczny Biura „C” Służby Bezpieczeństwa MSW. Bierze aktywny udział w życiu społecznym i partyjnym, w 1966 r. została delegowana do Biura „C” MSW do Grupy specjalnej, gdzie jest jedną z wyróżniających się pracowników. Rodzice Anny Komorowskiej są cenieni przez przełożonych z MSW: wielokrotnie nagradzani różnymi odznaczeniami, dostają kolejne podwyżki.
    Sytuacja drastycznie zmieniła się na początku 1968 r. Do MSW zaczęły napływać ohydne antysemickie donosy, najpierw na Józefę Deptułę, a później na Jana Dembowskiego. Ostatecznie, jak niemal wszyscy funkcjonariusze MSW, których dotknęła czystka antysemicka, zostali zwolnieni. W lutym 1968 r. z KSMO musiała odejść Józefa Dembowska. Dostała wprawdzie pełne uposażenie emerytalne, ale to była mała pociecha dla 39-letniej emerytki. W kwietniu z MSW na takich samych warunkach i z takich samych powodów w stopniu podpułkownika został zwolniony z MSW ojciec Anny Komorowskiej.
    W 1969 r. Anna Dembowska była już uczennicą renomowanego liceum im. Tadeusza Rejtana na Mokotowie i należała do legendarnej drużyny harcerskiej im. Romualda Traugutta „Czarnej Jedynki”. Podczas jednego z rajdów harcerskich poznała harcerza Bronisława Komorowskiego, za którego wyszła za mąż w 1977 r. „(…) Byłam na piątym roku. Pobraliśmy się u św. Antoniego na Senatorskiej. Przed ślubem na całe wakacje pojechaliśmy do pracy do Austrii. Tam wpadliśmy na pomysł ślubu w Jerozolimie, to było nasze marzenie. W końcu zwyciężył rozsądek – doszliśmy do wniosku, że pieniądze przeznaczymy na mieszkanie” – mówiła o ślubie z Bronisławem Komorowskim Pierwsza Dama w „Twoim Stylu”. Kilka lat wcześniej wyjechała na stałe do Wielkiej Brytanii Elżbieta Dembowska, siostra Anny Komorowskiej.

    Życie w PRL

    W końcu lat 70. do mieszkania Anny i Bronisława Komorowskich przy ul. Bruna w trakcie drukowania podziemnego „Głosu” przyszli funkcjonariusze SB na rewizję. W wywiadach dla „GW” i dla „Twojego Stylu” Anna Komorowska opowiadała, że byli przesłuchiwani w osobnych pomieszczeniach i dopiero po kilku godzinach wprowadzono ją do pokoju, w którym był Bronisław Komorowski.
    „Kiedy przyszłam, zapytał: a może państwo głodni? Pewnie że głodni, nawet śniadania nie jedliśmy. To niech pan da pieniądze, coś wam kupię w bufecie. Wraca: dwie szklanki herbaty, chleb i ozory w galarecie. Bronkowi aż oczy się zaiskrzyły: mięsko, nieźle” – mówiła Anna Komorowska w wywiadzie dla „GW”.
    W grudniu 1981 r. Bronisław Komorowski został internowany. W tym czasie umiera Jan Dembowski, ojciec Anny Komorowskiej.
    Po czterech miesiącach pobytu w obozie w Jaworzu w kwietniu 1982 r. Bronisław Komorowski został wypuszczony na przepustkę w związku ze śmiercią dziadka. Podanie o przepustkę do Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej przyniosła Anna Komorowska – rodzice Bronisława Komorowskiego byli w tym czasie za granicą.
    Ostatecznie Bronisław Komorowski został zwolniony z internowania. „Wózek z dzieckiem, zawsze było jakieś w wózku, kartki do portfela i po zakupy. Każdy produkt trzeba było wystać, przynieść. Gotowałam co drugi dzień, na przemian – zupę na dwa dni, drugie na dwa dni. Marysia była alergiczką, piekłam jej chleb, zdobywałam koninę, musiała mieć swoją kuchnię. Jakoś przeżyliśmy. Nie wspominam tego jako koszmar. (…)” – mówiła o codziennym życiu w latach 80. Anna Komorowska.

    Dokumenty Służby Bezpieczeństwa na temat Anny i Bronisława Komorowskich kończą się w 1984 r. W ankiecie dotyczącej Anny i Bronisława Komorowskich pod adresem rodziców obecnej Pierwszej Damy widnieje zapis: „telefon ściśle zastrzeżony”. W jednym z dokumentów z tego okresu znajduje się informacja, że Józefa Dembowska, matka Anny Komorowskiej, jest członkiem komisji historycznej przy Radzie Warszawy Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej. Według dokumentów IPN, w tym czasie w ZG ZSMP w Biurze Zagranicznym pracowała siostra Bronisława Komorowskiego, Halina.
    Matka Anny Komorowskiej w 1982 r. dostała paszport na wyjazd do córki do Anglii. Z dokumentów wynika, że wcześniej odwiedziła Czechosłowację, NRD, ZSRR. Do końca istnienia PZPR była w partii.
    W latach 80. obecny prezydent pracował jako nauczyciel historii w niższym seminarium franciszkanów w Niepokalanowie. Anna Komorowska w tym czasie zajmowała się dziećmi i domem. W 1988 r. teściowa obecnego prezydenta złożyła podanie o wydanie paszportu na wyjazd do Izraela. W tym czasie trwała już gorączka strajków. Rok później odbył się „okrągły stół”, a jesienią 1989 r. Bronisław Komorowski trafił do rządu Tadeusza Mazowieckiego. W 1990 r. był już w Unii Demokratycznej, z której listy w 1991 r. dostał się do Sejmu. Od tego momentu nie rozstaje się z polityką – jest kolejno członkiem Unii Demokratycznej, Unii Wolności, Stronnictwo Konserwatywno-Ludowego, Platformy Obywatelskiej. Anna Komorowska nigdy nie była w żadnej partii.
    ..
    0
  • ~tiko
    2015-05-06 10:00:55
    Kukiz kompromitacja!!!
    0
  • Wiesio13 bicz na PISmatołki
    2015-05-06 08:24:51
    Dziewczyna z Mokotowa
    Obecna Pierwsza Dama urodziła się 11 maja 1953 r. jako Anna Dziadzia. W 1954 r. jej ojciec złożył wniosek o zmianę nazwiska – od 8 lipca 1954 r. Jan, Józefa i Anna noszą nazwisko Dembowscy. Do zmiany nazwiska przyczyniła się najprawdopodobniej sytuacja rodzinna ojca Anny Komorowskiej, o czym może świadczyć dokument znajdujący się w jego aktach.
    „Warszawa dnia 4.4. 1953
    Do Dyrektora Departamentu Kadr MBP w miejscu
    Raport
    por. Dziadzia Jan Słuchacz OSP MBPP

    Melduję, że ojciec mój Władysław Dziadzia zam. w Krakowie w ub. roku wiosną powiedział mi, że zamierza studiować biblię – wówczas w trakcie rozmowy dał się przekonać o niesłuszności tego i sprawa na tym utknęła. Latem oświadczył zdecydowanie, że postanawia wstąpić do sekty – rozmowa nasza doszła do ostrego postawienia sprawy i dałem ojcu do wyboru – albo zrezygnuje z sekty, albo my zerwiemy ze sobą kontakt – tutaj ojciec zawahał się i przyrzekł dać mi odpowiedź listownie. O powyższym wiedzieli tow. płk Kratko i tow. Jankiewicz sekretarz POP.

    Wobec milczenia ze strony ojca jesienią wysłałem do niego list, dopytując o decyzję. W m-cu grudniu ub.r. otrzymałem odpowiedź, że ojciec nie rezygnuje z wstąpienia do sekty. Od tego czasu kontakt z ojcem zerwałem” – czytamy w tajnym raporcie Jana Dziadzi. Po zerwaniu kontaktów z ojcem Jana Dziadzię z Krakowem już nic nie łączyło – matka Zofia zmarła w 1944 r.
    Lata dzieciństwa Anny Komorowskiej i jej młodszej siostry Elżbiety to jednocześnie lata największej kariery jej rodziców. Po śmierci Stalina Jan i Józefa Dembowscy zostali w resorcie spraw wewnętrznych. W 1954 r. Jan pracuje w Departamencie IV (zajmującym się ochroną gospodarki), natomiast Józefa pełni funkcję kierownika kancelarii Wydziału Ogólnego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego Miasta Stołecznego Warszawy. Dwa lata później Józefa Dembowska pracowała już w wydziale ewidencji operacyjnej Wydziału „C” Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej. W tym samym roku ojciec Anny Komorowskiej skończył kurs aktywu kierowniczego MBP i na własną prośbę został skierowany do pracy operacyjnej. „Politycznie wyrobiony. Przyczynił się do rozpracowania kilku spraw” – czytamy w opinii służbowej Jana Dembowskiego.
    Na początku 1959 r., tuż przed rozpoczęciem nauki w szkole podstawowej Ani Dembowskiej, jej ojciec został skierowany do biura ministra spraw wewnętrznych. Kilka miesięcy później otrzymał stanowisko w związanym ze Służbą Bezpieczeństwa Biurze „T” MSW, czyli techniki operacyjnej.
    Karierę w MSW w tym czasie robi również Józefa Deptuła. W 1962 r. z dobrym wynikiem ukończyła kurs specjalistyczny Biura „C” Służby Bezpieczeństwa MSW. Bierze aktywny udział w życiu społecznym i partyjnym, w 1966 r. została delegowana do Biura „C” MSW do Grupy specjalnej, gdzie jest jedną z wyróżniających się pracowników. Rodzice Anny Komorowskiej są cenieni przez przełożonych z MSW: wielokrotnie nagradzani różnymi odznaczeniami, dostają kolejne podwyżki.
    Sytuacja drastycznie zmieniła się na początku 1968 r. Do MSW zaczęły napływać ohydne antysemickie donosy, najpierw na Józefę Deptułę, a później na Jana Dembowskiego. Ostatecznie, jak niemal wszyscy funkcjonariusze MSW, których dotknęła czystka antysemicka, zostali zwolnieni. W lutym 1968 r. z KSMO musiała odejść Józefa Dembowska. Dostała wprawdzie pełne uposażenie emerytalne, ale to była mała pociecha dla 39-letniej emerytki. W kwietniu z MSW na takich samych warunkach i z takich samych powodów w stopniu podpułkownika został zwolniony z MSW ojciec Anny Komorowskiej.
    W 1969 r. Anna Dembowska była już uczennicą renomowanego liceum im. Tadeusza Rejtana na Mokotowie i należała do legendarnej drużyny harcerskiej im. Romualda Traugutta „Czarnej Jedynki”. Podczas jednego z rajdów harcerskich poznała harcerza Bronisława Komorowskiego, za którego wyszła za mąż w 1977 r. „(…) Byłam na piątym roku. Pobraliśmy się u św. Antoniego na Senatorskiej. Przed ślubem na całe wakacje pojechaliśmy do pracy do Austrii. Tam wpadliśmy na pomysł ślubu w Jerozolimie, to było nasze marzenie. W końcu zwyciężył rozsądek – doszliśmy do wniosku, że pieniądze przeznaczymy na mieszkanie” – mówiła o ślubie z Bronisławem Komorowskim Pierwsza Dama w „Twoim Stylu”. Kilka lat wcześniej wyjechała na stałe do Wielkiej Brytanii Elżbieta Dembowska, siostra Anny Komorowskiej.

    Życie w PRL

    W końcu lat 70. do mieszkania Anny i Bronisława Komorowskich przy ul. Bruna w trakcie drukowania podziemnego „Głosu” przyszli funkcjonariusze SB na rewizję. W wywiadach dla „GW” i dla „Twojego Stylu” Anna Komorowska opowiadała, że byli przesłuchiwani w osobnych pomieszczeniach i dopiero po kilku godzinach wprowadzono ją do pokoju, w którym był Bronisław Komorowski.
    „Kiedy przyszłam, zapytał: a może państwo głodni? Pewnie że głodni, nawet śniadania nie jedliśmy. To niech pan da pieniądze, coś wam kupię w bufecie. Wraca: dwie szklanki herbaty, chleb i ozory w galarecie. Bronkowi aż oczy się zaiskrzyły: mięsko, nieźle” – mówiła Anna Komorowska w wywiadzie dla „GW”.
    W grudniu 1981 r. Bronisław Komorowski został internowany. W tym czasie umiera Jan Dembowski, ojciec Anny Komorowskiej.
    Po czterech miesiącach pobytu w obozie w Jaworzu w kwietniu 1982 r. Bronisław Komorowski został wypuszczony na przepustkę w związku ze śmiercią dziadka. Podanie o przepustkę do Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej przyniosła Anna Komorowska – rodzice Bronisława Komorowskiego byli w tym czasie za granicą.
    Ostatecznie Bronisław Komorowski został zwolniony z internowania. „Wózek z dzieckiem, zawsze było jakieś w wózku, kartki do portfela i po zakupy. Każdy produkt trzeba było wystać, przynieść. Gotowałam co drugi dzień, na przemian – zupę na dwa dni, drugie na dwa dni. Marysia była alergiczką, piekłam jej chleb, zdobywałam koninę, musiała mieć swoją kuchnię. Jakoś przeżyliśmy. Nie wspominam tego jako koszmar. (…)” – mówiła o codziennym życiu w latach 80. Anna Komorowska.

    Dokumenty Służby Bezpieczeństwa na temat Anny i Bronisława Komorowskich kończą się w 1984 r. W ankiecie dotyczącej Anny i Bronisława Komorowskich pod adresem rodziców obecnej Pierwszej Damy widnieje zapis: „telefon ściśle zastrzeżony”. W jednym z dokumentów z tego okresu znajduje się informacja, że Józefa Dembowska, matka Anny Komorowskiej, jest członkiem komisji historycznej przy Radzie Warszawy Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej. Według dokumentów IPN, w tym czasie w ZG ZSMP w Biurze Zagranicznym pracowała siostra Bronisława Komorowskiego, Halina.
    Matka Anny Komorowskiej w 1982 r. dostała paszport na wyjazd do córki do Anglii. Z dokumentów wynika, że wcześniej odwiedziła Czechosłowację, NRD, ZSRR. Do końca istnienia PZPR była w partii.
    W latach 80. obecny prezydent pracował jako nauczyciel historii w niższym seminarium franciszkanów w Niepokalanowie. Anna Komorowska w tym czasie zajmowała się dziećmi i domem. W 1988 r. teściowa obecnego prezydenta złożyła podanie o wydanie paszportu na wyjazd do Izraela. W tym czasie trwała już gorączka strajków. Rok później odbył się „okrągły stół”, a jesienią 1989 r. Bronisław Komorowski trafił do rządu Tadeusza Mazowieckiego. W 1990 r. był już w Unii Demokratycznej, z której listy w 1991 r. dostał się do Sejmu. Od tego momentu nie rozstaje się z polityką – jest kolejno członkiem Unii Demokratycznej, Unii Wolności, Stronnictwo Konserwatywno-Ludowego, Platformy Obywatelskiej. Anna Komorowska nigdy nie była w żadnej partii.

    ,,
    0
  • heliot
    2015-05-06 07:22:09
    P.Komorowski stchórzył i pokazał gdzie ma wyborców!!! a od dziś wszyscy funkcjonariusze krytykują dziesięciu kandydatów,zaś cisza o obecnym prezydencie...wiadomo tamten miał wszystko wyuczone i przyjazne media jak powiedział 5 lat temu p. Wajda!!!
    0
  • stop_ukladom
    2015-05-06 08:28:52
    moj glos na Kukiza. czerwona kartka dla Bronka. do drugiej tury przejdzie Duda i Komorowski oddam niewazny glos
    0
  • Wiesio13 bicz na PISmatołki
    2015-05-06 08:26:36
    Rodzinna historia prezydentowej w aktach IPN
    W wywiadzie, który dla „GW” przeprowadziła w marcu tego roku Teresa Torańska, żona ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego wspomniała o swojej rodzinie w kontekście działalności opozycyjnej męża: „Rodzice byli już na emeryturze. Tata chorował. Nie przypominam sobie, żeby ze mną rozmawiali. Prawdopodobnie SB chciało wykorzystać to, że moi rodzice całą młodość byli po tamtej stronie barykady. I wydawało im się, że tą metodą coś wskórają. Ale to im by się nie udało. Rodzice bardzo lubili Bronka (...)”.

    Korzenie warszawsko-krakowskie

    Wolf i Estera Rojer – dziadkowie Anny Komorowskiej ze strony matki – przed wojną mieszkali w Warszawie. 24 stycznia 1929 r. urodziła im się córka – Hana Rojer, matka Anny Komorowskiej.

    „Urodziłam się w Warszawie. Do 1939 roku chodziłam do szkoły powszechnej w Warszawie, przerwałam z powodu wybuchu wojny. Rodzice moi trudnili się rzeźnictwem. Po śmierci rodziców (ojciec zmarł w 1942 w Otwocku) matka za nielegalny handel została rozstrzelana w 1943. Byłam wtedy dzieckiem niemającym i prawie nieznającym nikogo. Zainteresowali się mną znajomi rodziców, którzy zabrali mnie do siebie i wyrobili mi potrzebne dokumenty” – pisała w swoim życiorysie, który złożyła w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, matka obecnej Pierwszej Damy.
    Dzięki wyrobionym podczas okupacji dokumentom Hana Rojer, córka Wolfa i Estery, zmieniła tożsamość: nazywała się Józefa Deptuła i była córką Jana i Stanisławy z domu Rybak. Do momentu wywozu do Niemiec mieszkała w domu Deptułów przy ul. Radzymińskiej na warszawskiej Pradze.
    Wyzwolenie spod okupacji niemieckiej 16-letniej Józefie przynieśli amerykańscy żołnierze. Ona nie chciała zostać na Zachodzie – wróciła do Polski, do Białegostoku, gdzie mieszkała jej kuzynka Anna Wojszelska, działaczka Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, później Polskiej Partii Robotniczej, pracownik Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Szczecinie, która w 1946 r. załatwiła jej pracę w nadzorowanym przez NKWD Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego.
    Z kolei dziadkowie Anny Komorowskiej ze strony ojca – Władysław i Zofia Dziadzia – pochodzili z Krakowa. 18 kwietnia 1925 r. urodził im się syn Jan, ojciec Anny Komorowskiej. Dziadek obecnej Pierwszej Damy pracował jako woźny w PKO. Do wybuchu wojny Jan Dziadzia chodził do krakowskich szkół – w 1939 r. ukończył II klasę gimnazjum.
    „W jesieni 1940 zacząłem uczęszczać do szkoły rzemiosł w Krakowie, jednak po kilku dniach przeniosłem się na kursy przygotowawcze do liceum budowlanego, po ukończeniu kursu odbyłem 2,5-miesięczną praktykę budowlaną w Wydziale Zielnym Zarządu Miejskiego w Krakowie. Do grudnia 1942 byłem uczniem Wyższej Szkoły Budownictwa Wodnego w Krakowie, naukę musiałem przerwać wskutek otrzymania wezwania na roboty w przemyśle niemieckim. Aby pozostać w Krakowie, wstąpiłem do pracy w Centralnym Urzędzie Rolnictwa w Krakowie, gdzie przez parę miesięcy byłem posłańcem, następnie pracowałem w powielarni, od lata 1944 roku jako urzędnik w ekspedycji pocztowej, przepracowałem w tej instytucji dwa lata. Po wyzwoleniu Krakowa od okupanta przygotowywałem się do matury chcąc wstąpić na politechnikę, lecz zostałem w kwietniu 1945 roku zmobilizowany.(...)” – pisał w swoim życiorysie złożonym w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego ojciec Anny Komorowskiej.
    W lipcu 1945 r. został odkomenderowany do II Armii Ludowego Wojska Polskiego, którą dowodził gen. Karol Świerczewski. Jako jeden z bardziej wykształconych żołnierzy (rozpoczęte gimnazjum, znał biegle niemiecki w mowie i w piśmie) został szefem kancelarii Inspektoratu Osadnictwa Wojskowego w Poznaniu. Prowadził kancelarię tajną i ogólną, wydawał skierowania na działki osadnicze na ziemiach odzyskanych. Jego przełożonym byli sowiecki generał Iwan Mierzycan i ppłk Jan Górecki, przedwojenny działacz Komunistycznej Partii Polski.
    Jan Dziadzia, już jako członek Polskiej Partii Robotniczej, skończył służbę wojskową w 1946 r., a dwa lata później napisał podanie o przyjęcie go do pracy w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego.
    W archiwach IPN znajduje się podpisane przez niego zobowiązanie. „Ja Dziadzia Jan współpracownik MBP zobowiązuję się wiernie służyć sprawie wolnej, niepodległej i demokratycznej Polski. Zdecydowanie zwalczać wszystkich wrogów demokracji. Sumiennie wykonywać będę wszystkie obowiązki służbowe. Tajemnicy służbowej dotrzymam i nigdy jej nie zdradzę. W razie rozgłaszania wiadomych mi tajemnic służbowych będę surowo ukarany według prawa, o czym zostałem z góry uprzedzony” – czytamy w dokumencie z 17 marca 1948 r.
    Rok później, 26 lutego 1949 r., Jan Dziadzia złożył ślubowanie, które potwierdzono protokołem: „Ślubuję uroczyście stać na straży wolności, niepodległości i bezpieczeństwa państwa polskiego, dążyć ze wszystkich sił do ugruntowania ładu społecznego opartego na wewnętrznych, gospodarczych i politycznych zasadach ustrojowych Polski Ludowej i z całą stanowczością, nie szczędząc swoich sił, zwalczać jego wrogów (...)” – czytamy w protokole ślubowania, które złożył w IV Departamencie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego m.in. przed płk. Józefem Kratko, byłym członkiem KPP, jednym z najgroźniejszych funkcjonariuszy MBP (w latach 50. był on w II Zarządzie Sztabu Generalnego, a w 1969 r., na skutek antysemickich czystek, wyjechał do Izraela).
    Jan Dziadzia i Józefa Deptuła poznali się na przełomie 1949/1950 i są przykładem tzw. resortowego małżeństwa. I chociaż takie związki były zalecane, to funkcjonariusze MBP na zawarcie małżeństwa musieli uzyskać zgodę przełożonych.

    „W dniu 6 VIII wpłynął do tutejszego wydziału raport porucznika Dziadzia Jan – st. referenta Departamentu IV w sprawie udzielenia zezwolenia na zawarcie związku małżeńskiego z sierż. Deptułą Józefą c. Jana, sekretarką VIII WUBP w Szczecinie. Po przeanalizowaniu akt osobowych ustaliłem:
    Ob. Józefa Deptuła c. Jana ur. 24 I 1929 r. w Warszawie pochodzenie społeczne robotnicze, członek PZPR (PPR), ZMO, ZWM.
    Do 1943 przebywała przy rodzicach, w tymże roku została schwytana i wywieziona na roboty do Niemiec. W Niemczech początkowo pracowała jako pomoc domowa, a następnie w fabryce amunicji. W fabryce istniała organizacja, która miała na celu sabotaże. Do w/w organizacji należała Deptuła Józefa. Po wyzwoleniu przez wojska amerykańskie wróciła do kraju 25 VIII 1945. Po powrocie zamieszkała u kuzynki w Białymstoku i przez w/w kuzynkę dostała się do pracy w aparacie BP w Organach BP od 10 V 1946. Obecnie na stanowisku sekretarki.
    Charakterystyki ma negatywne: Jest bardzo opryskliwa, zajmuje się plotkami i intrygami. O pracę nie dba. Ojciec w/w z zawodu rzeźnik zmarł w 1942 r., matka została rozstrzelana przez okupanta za handel. W/w nazwisko rodowe brzmi Rojer Hana c. Wolfa. Wobec powyższego proponuję udzielić zezwolenia na zawarcie związku małżeńskiego por. Dziadzi Janowi z sierż. Deptułą Józefą. Referent Sekcji 1 Wydz I DEP. Kadr MBP ppor Z. Turowski” – czytamy w dokumencie MBP z 22 sierpnia 1952 r.

    Gdy przełożeni z MBP wyrazili zgodę, Józefę Deptułę przeniesiono służbowo ze Szczecina do Warszawy.
    „W związku z zezwoleniem na zawarcie związku małżeńskiego z pracownikiem Dep. IV MBP Dziadzią Janem, proszę o przeniesienie mnie do Warszawy. Związku nie mogę zawrzeć formalnie ze względu na brak dokumentów legalizacyjnych na obecne nazwisko, które przybrałam podczas okupacji. O zalegalizowanie tego nazwiska ubiegam się przez Wydział Personalny WUBP w Szczecinie. Proszę o traktowanie małżeństwa jako faktyczne, a formalnie zostanie ono zawarte po uzyskaniu niezbędnych dokumentów” – pisała w sierpniu 1952 r. Józefa Deptuła. We wrześniu tego samego roku została przeniesiona do Warszawy, a 13 września 1953 r. dostała dokument o zmianie personaliów: z Hany Rojer c. Wolfa i Estery, w nowym dowodzie osobistym będzie figurowała jako Deptuła Józefa c. Jana i Stanisławy. Jak wynika ze znajdującego się w IPN dokumentu, 21 września 1953 r. w Urzędzie Stanu Cywilnego Warszawa Mokotów Jan Dziadzia i Józefa Deptuła zawarli związek małżeński.


    ..
    0
  • Wiesio13 bicz na PISmatołki
    2015-05-06 08:26:19
    Rodzinna historia prezydentowej w aktach IPN
    W wywiadzie, który dla „GW” przeprowadziła w marcu tego roku Teresa Torańska, żona ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego wspomniała o swojej rodzinie w kontekście działalności opozycyjnej męża: „Rodzice byli już na emeryturze. Tata chorował. Nie przypominam sobie, żeby ze mną rozmawiali. Prawdopodobnie SB chciało wykorzystać to, że moi rodzice całą młodość byli po tamtej stronie barykady. I wydawało im się, że tą metodą coś wskórają. Ale to im by się nie udało. Rodzice bardzo lubili Bronka (...)”.

    Korzenie warszawsko-krakowskie

    Wolf i Estera Rojer – dziadkowie Anny Komorowskiej ze strony matki – przed wojną mieszkali w Warszawie. 24 stycznia 1929 r. urodziła im się córka – Hana Rojer, matka Anny Komorowskiej.

    „Urodziłam się w Warszawie. Do 1939 roku chodziłam do szkoły powszechnej w Warszawie, przerwałam z powodu wybuchu wojny. Rodzice moi trudnili się rzeźnictwem. Po śmierci rodziców (ojciec zmarł w 1942 w Otwocku) matka za nielegalny handel została rozstrzelana w 1943. Byłam wtedy dzieckiem niemającym i prawie nieznającym nikogo. Zainteresowali się mną znajomi rodziców, którzy zabrali mnie do siebie i wyrobili mi potrzebne dokumenty” – pisała w swoim życiorysie, który złożyła w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, matka obecnej Pierwszej Damy.
    Dzięki wyrobionym podczas okupacji dokumentom Hana Rojer, córka Wolfa i Estery, zmieniła tożsamość: nazywała się Józefa Deptuła i była córką Jana i Stanisławy z domu Rybak. Do momentu wywozu do Niemiec mieszkała w domu Deptułów przy ul. Radzymińskiej na warszawskiej Pradze.
    Wyzwolenie spod okupacji niemieckiej 16-letniej Józefie przynieśli amerykańscy żołnierze. Ona nie chciała zostać na Zachodzie – wróciła do Polski, do Białegostoku, gdzie mieszkała jej kuzynka Anna Wojszelska, działaczka Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, później Polskiej Partii Robotniczej, pracownik Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Szczecinie, która w 1946 r. załatwiła jej pracę w nadzorowanym przez NKWD Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego.
    Z kolei dziadkowie Anny Komorowskiej ze strony ojca – Władysław i Zofia Dziadzia – pochodzili z Krakowa. 18 kwietnia 1925 r. urodził im się syn Jan, ojciec Anny Komorowskiej. Dziadek obecnej Pierwszej Damy pracował jako woźny w PKO. Do wybuchu wojny Jan Dziadzia chodził do krakowskich szkół – w 1939 r. ukończył II klasę gimnazjum.
    „W jesieni 1940 zacząłem uczęszczać do szkoły rzemiosł w Krakowie, jednak po kilku dniach przeniosłem się na kursy przygotowawcze do liceum budowlanego, po ukończeniu kursu odbyłem 2,5-miesięczną praktykę budowlaną w Wydziale Zielnym Zarządu Miejskiego w Krakowie. Do grudnia 1942 byłem uczniem Wyższej Szkoły Budownictwa Wodnego w Krakowie, naukę musiałem przerwać wskutek otrzymania wezwania na roboty w przemyśle niemieckim. Aby pozostać w Krakowie, wstąpiłem do pracy w Centralnym Urzędzie Rolnictwa w Krakowie, gdzie przez parę miesięcy byłem posłańcem, następnie pracowałem w powielarni, od lata 1944 roku jako urzędnik w ekspedycji pocztowej, przepracowałem w tej instytucji dwa lata. Po wyzwoleniu Krakowa od okupanta przygotowywałem się do matury chcąc wstąpić na politechnikę, lecz zostałem w kwietniu 1945 roku zmobilizowany.(...)” – pisał w swoim życiorysie złożonym w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego ojciec Anny Komorowskiej.
    W lipcu 1945 r. został odkomenderowany do II Armii Ludowego Wojska Polskiego, którą dowodził gen. Karol Świerczewski. Jako jeden z bardziej wykształconych żołnierzy (rozpoczęte gimnazjum, znał biegle niemiecki w mowie i w piśmie) został szefem kancelarii Inspektoratu Osadnictwa Wojskowego w Poznaniu. Prowadził kancelarię tajną i ogólną, wydawał skierowania na działki osadnicze na ziemiach odzyskanych. Jego przełożonym byli sowiecki generał Iwan Mierzycan i ppłk Jan Górecki, przedwojenny działacz Komunistycznej Partii Polski.
    Jan Dziadzia, już jako członek Polskiej Partii Robotniczej, skończył służbę wojskową w 1946 r., a dwa lata później napisał podanie o przyjęcie go do pracy w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego.
    W archiwach IPN znajduje się podpisane przez niego zobowiązanie. „Ja Dziadzia Jan współpracownik MBP zobowiązuję się wiernie służyć sprawie wolnej, niepodległej i demokratycznej Polski. Zdecydowanie zwalczać wszystkich wrogów demokracji. Sumiennie wykonywać będę wszystkie obowiązki służbowe. Tajemnicy służbowej dotrzymam i nigdy jej nie zdradzę. W razie rozgłaszania wiadomych mi tajemnic służbowych będę surowo ukarany według prawa, o czym zostałem z góry uprzedzony” – czytamy w dokumencie z 17 marca 1948 r.
    Rok później, 26 lutego 1949 r., Jan Dziadzia złożył ślubowanie, które potwierdzono protokołem: „Ślubuję uroczyście stać na straży wolności, niepodległości i bezpieczeństwa państwa polskiego, dążyć ze wszystkich sił do ugruntowania ładu społecznego opartego na wewnętrznych, gospodarczych i politycznych zasadach ustrojowych Polski Ludowej i z całą stanowczością, nie szczędząc swoich sił, zwalczać jego wrogów (...)” – czytamy w protokole ślubowania, które złożył w IV Departamencie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego m.in. przed płk. Józefem Kratko, byłym członkiem KPP, jednym z najgroźniejszych funkcjonariuszy MBP (w latach 50. był on w II Zarządzie Sztabu Generalnego, a w 1969 r., na skutek antysemickich czystek, wyjechał do Izraela).
    Jan Dziadzia i Józefa Deptuła poznali się na przełomie 1949/1950 i są przykładem tzw. resortowego małżeństwa. I chociaż takie związki były zalecane, to funkcjonariusze MBP na zawarcie małżeństwa musieli uzyskać zgodę przełożonych.

    „W dniu 6 VIII wpłynął do tutejszego wydziału raport porucznika Dziadzia Jan – st. referenta Departamentu IV w sprawie udzielenia zezwolenia na zawarcie związku małżeńskiego z sierż. Deptułą Józefą c. Jana, sekretarką VIII WUBP w Szczecinie. Po przeanalizowaniu akt osobowych ustaliłem:
    Ob. Józefa Deptuła c. Jana ur. 24 I 1929 r. w Warszawie pochodzenie społeczne robotnicze, członek PZPR (PPR), ZMO, ZWM.
    Do 1943 przebywała przy rodzicach, w tymże roku została schwytana i wywieziona na roboty do Niemiec. W Niemczech początkowo pracowała jako pomoc domowa, a następnie w fabryce amunicji. W fabryce istniała organizacja, która miała na celu sabotaże. Do w/w organizacji należała Deptuła Józefa. Po wyzwoleniu przez wojska amerykańskie wróciła do kraju 25 VIII 1945. Po powrocie zamieszkała u kuzynki w Białymstoku i przez w/w kuzynkę dostała się do pracy w aparacie BP w Organach BP od 10 V 1946. Obecnie na stanowisku sekretarki.
    Charakterystyki ma negatywne: Jest bardzo opryskliwa, zajmuje się plotkami i intrygami. O pracę nie dba. Ojciec w/w z zawodu rzeźnik zmarł w 1942 r., matka została rozstrzelana przez okupanta za handel. W/w nazwisko rodowe brzmi Rojer Hana c. Wolfa. Wobec powyższego proponuję udzielić zezwolenia na zawarcie związku małżeńskiego por. Dziadzi Janowi z sierż. Deptułą Józefą. Referent Sekcji 1 Wydz I DEP. Kadr MBP ppor Z. Turowski” – czytamy w dokumencie MBP z 22 sierpnia 1952 r.

    Gdy przełożeni z MBP wyrazili zgodę, Józefę Deptułę przeniesiono służbowo ze Szczecina do Warszawy.
    „W związku z zezwoleniem na zawarcie związku małżeńskiego z pracownikiem Dep. IV MBP Dziadzią Janem, proszę o przeniesienie mnie do Warszawy. Związku nie mogę zawrzeć formalnie ze względu na brak dokumentów legalizacyjnych na obecne nazwisko, które przybrałam podczas okupacji. O zalegalizowanie tego nazwiska ubiegam się przez Wydział Personalny WUBP w Szczecinie. Proszę o traktowanie małżeństwa jako faktyczne, a formalnie zostanie ono zawarte po uzyskaniu niezbędnych dokumentów” – pisała w sierpniu 1952 r. Józefa Deptuła. We wrześniu tego samego roku została przeniesiona do Warszawy, a 13 września 1953 r. dostała dokument o zmianie personaliów: z Hany Rojer c. Wolfa i Estery, w nowym dowodzie osobistym będzie figurowała jako Deptuła Józefa c. Jana i Stanisławy. Jak wynika ze znajdującego się w IPN dokumentu, 21 września 1953 r. w Urzędzie Stanu Cywilnego Warszawa Mokotów Jan Dziadzia i Józefa Deptuła zawarli związek małżeński.

    ..
    0
  • Wiesio13 bicz na PISmatołki
    2015-05-06 08:30:58
    POPIERAM:

    Dofinansowania Państwowego Instututu Sztuki Filmowej dla filmów:
    Pokłosie: 3,5 mln. zł
    Ida: 3,0 mln. zł
    Instytucji:
    Muzeum Historii Żydów Polskich - jednorazowo 180 mln. plus coroczne koszty.

    BRAWO TAK DALEJ
    0
  • Ircia.
    2015-05-06 10:04:33
    Komor miał nosa, że nie stawił się na debatę. Tym ruchem zapewnił sobie prezydenturę już 10 maja. Wszyscy kandydaci fatalnie wypadli, Duda z Kukizem najgorzej.
    0
  • Karol
    2015-05-06 10:05:03
    Prezydent twierdzi że podwyższenie kwoty wolnej od podatku to szaleństwo... ja kur... prowadze dzialalność i mam najgorzej w Europie bo nas łupią wszyscy. To jest skur

    W innych krajach mozna tylko jak zwykle u nas NIE_!!

    Ja płace podatki a duże firmy, które jeżdżą po naszych drogach nie płacą!!

    W dupie mam taką władzę! Skopromitowany Komorowski i całą ta banda z PO i PSL!

    Głosuję na Dudę i tyle!
    0
  • Widz
    2015-05-06 07:34:30
    Wnuk Mośka ma społeczeństwo w d.u.p.i.e i olał powagę debaty Najlepiej zaprezentował się Marian Kowalski,Duda Ogórek i Kukiś
    0
  • 11
    2015-05-06 09:24:38
    Ta zgaduj zgadula czyli parada kłamców i blagierow to kolejny dowód,ze \polska to dziki kraj ;niestety nalezymy do kregu kultury azjatyckiej.
    Europa śmieje się z nas !!!
    0
  • Wiesio13 bicz na PISmatołki
    2015-05-06 09:38:18
    Poziom zerowy a niektórzy kwalifikują się do leczenia np. Braun czy Korwin
    Sami widzimy kto ce dostać się do koryta . Tak macie rację - WARIACI .

    Komorowski mia nosa aby w tę hucpę się nie bawić .Ale z Dudą przed II turą wygra w cuglach , Duda to tępak słuchający tylko Kaczyńskiego , nie potrafiący samodzielnie myśleć, zresztą tak jak cały PiS - tragedia .
    0
  • Przykro mi, ale...
    2015-05-06 09:39:00
    Tchórza mamy za prezydenta.
    0
  • TFUsk
    2015-05-06 10:08:35
    A i tak wszystkie prawdziwe lemingi zagłosują na STAREGO PIERDOŁĘ !!!
    0
  • łowca PIS debili
    2015-05-06 08:29:36
    po wysłuchaniu tych jedenastu pajaców utwierdziłem się w przekonaniu, że

    10.05.2015 r zagłosuję na P. Prezydenta Komorowskiego wybierając mniejsze zło
    0
  • Kryska
    2015-05-06 10:07:36
    Komorowski podpisał prace do 67 roku życia.
    Kobiety mają pracować dłużej o 7 lat!
    Za to nie będę na niego głosować. Wybieram Dudę!!
    0
  • vh
    2015-05-06 10:07:57
    Coraz bardziej lubie Kukiza - wypadl naturalnie - widac ze nie jest jeszcze zepsutym zwierzeciem politycznym.
    0
  • Wiesio13 bicz na PISmatołki
    2015-05-06 08:30:56
    Biedny kraj w którym są tacy mydłkowaci i żałośni kandydaci na prezydenta.
    Komorowski w Polsacie to gigant,
    to co było TVP to cyrk z pajacami .
    0
  • dentysta
    2015-05-06 07:45:14
    Duda podobnie jak prezes w czasie usmiechu zamyka ´´szpare oralna´´ nie pokazujac uzebienia.
    0
  • bonzo
    2015-05-06 09:27:47
    re Robnad
    To nie Kaczyński przegrywa wszystko od dziewięciu lat tylko Polska przegrywa , POd rządami tej pełowskiej bandy złodziei , łapówkarzy i nieudaczników . Ty też przegrywasz , tylko że antypisowski obłęd jaki cię opętał, nie POzwala ci tego dostrzec.
    0
  • jeden stchórzył, polazł do Polsatu
    2015-05-06 08:33:36
    inni walczyli - z czasem i formułą.
    Duda najlepszy,
    0
  • warszawiak
    2015-05-06 08:33:36
    Kandydaci powinni jeszcze powiedzieć skąd wezmą pieniądze na realizacje swoich obietnic. Np Duda naobiecywał za 250 mld zł !
    Oczywiście obiecac można również gwiazdkę z nieba - katolickiego szczególnie
    0
  • danka
    2015-05-06 09:30:23
    Nie mozna bylo zniesc belkotu bula w polsacie .A program POwinien miec tytul jeden na trzech .To komorowski zadawal pytania dziennikarzom ,przerywal im zadawanie niewygodnych pytan ,klepal byle co nie na temat. Gugala malo nie zamienil sie w bryle lodu slyszac jak jego pupil klepie bzdety nie zwiazane z zadanym pytaniem .Na pytanie o emigracje odpowiedz brzmiala ze emigracja zmniejszyla sie 8 -10 krotnie ! Czy on wie co mowi czy nalecz dal mu zla sciage na to pytanie .Co mowi komorowskiego sumienie do ktorego sie tak odwolywal ,na temat matek niepelnosprawnych dzieci ,ktorym obniza sie lub pozbawia dodatki na te dzieci ,ogranicza sie finansowanie leczenia z POwodu braku pieniedzy a finansuje sie in vitro .Czy to sumienie jest w zgodzie z krzywda ludzi biednych niepelnosprawnych ,czy to sumienie jest w porzadku gdy ludzie zweracaja sie do komorowskiego o ulaskawienie osob niewinnie skazanych odsiadujacych kilkuletnie wyroki -czy to jest sprawiedliwe i w imie narodowej zgody ktora glosi komorowski? ? ?Jaka to jest zgoda z piescia uniesiona odgrazajac sie w obstawie policji ,gdzie zostaje przewrocony na ziemie czlowiek ktory wyrazal swoje niezadowolenie ,ktoremu zatyka policja reka usta/ TO JEST ZGODA NARODOWA? Ja dziekuje za taka zgode ,gdzie ludzie niewinni sa skazywani prawomocnymi wyrokami a zlodzieje ,aferzysci ,przestepcy chodza w chwale i zajmuja wazne panstwowe stanowiska ,ktorych prawo nie dotyczy ,kwitnie kolesiostwo ,rozkradanie panstwa ,bezprawie .Komorowski sam sobie pisze sukces i gotowy jest frunac do nieba z samouwielbienia .Mozna zrozumiec jego krotkowzrocznosc bo nosi okulary ale krotkowzrocznosc umyslu ktora nie rozroznia zlego od dobrego nie widzi tylko bardzo zly czlowiek nie nadajacy sie na glowe panstwa .to tylko w skrocie ocena komorowskiego .
    0
  • zxc
    2015-05-06 08:36:17
    Bravik płakał, że za mało Dudy w TV, a co ma powiedzieć reszta tych kandydatów.
    O niektórych dopiero po tej debacie się dowiedziałem.

    Kiedy Kukiz założy garnitur? Trochę szacunku do wyborców. To nie impreza przy grillu.
    0
  • Robnad
    2015-05-06 08:39:11
    Palikot wypadł najlepiej - zresztą nie ma w tym nic dziwnego, bo to facet o tak wysokim poziomie intelektualnym, że zachodzę w głowę czego on, z takimi pieniędzmi, szuka w polityce.
    Po co mu to.

    Bede głosować na Komorowskiego
    0
  • debata
    2015-05-06 09:32:56
    Brak Komorowswkiego w debacie to szczyt arogancji, braku szacunku dla kontrkandydatow jak i wyborcow. To, ze zwyciezy w II turze to w zasadzie jest przesadzone. To zwykly cynizm. Oby sie nie pomylil. Brak go w debacie moze mu splatac figla. Zobaczymy jak rozdziela sie gloy. Wg "komorowski" stracil swoj wizrerunek i twarz. Zadufany w sobie i w swoich osiagnieciach o ktorych tak sie chwalil. A w sumie jest na uslugach biznesu, PO, politykow. Nie zawetowal ustawy o podwyzszeniu wieku emerytalnego, nie poprawil polityki prorodzinnej i wielu spraw zwiazanych z funkcjonowaniem Panstwa. Plaszy sie przed USA i tanczy na ich nute. Nie dba o interes publiczny, bezrobocie, cholduje uklady, afery i wszelkie zlo jakie jest w tym Kraju
    0
  • Robnad
    2015-05-06 08:40:21
    Zdesperowany PIS podrabia posty Wiesia13,

    to za to wam Prezes PIS placi ? Nic samemu ?

    Prezesie obetniemy im stawki ! To nieudacznicy i debile !
    Bóg, Honor , Ojczyzna czyli skok PiS-u na SKOK-i !!!
    0
  • Ala
    2015-05-06 09:34:45
    Duda pokazał, ze jest w stanie zmierzyć się z kandydatami i zachował skromność w odróżnieniu od pana prezydenta Komorowskiego.
    0
  • TW Wiesio13 bicz na PISmatołki
    2015-05-06 10:12:36
    Rodzinna historia prezydentowej w aktach IPN
    Pierwsza Dama RP Anna Komorowska do dziś nie doczekała się poważnej biografii, chociaż jej historia jest fascynująca. Jej rodzice to funkcjonariusze Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, a później MSW, zwolnieni w 1968 r. na fali haniebnych antysemickich czystek, do końca byli działaczami PZPR. Ona sama była harcerką „Czarnej Jedynki” i wyszła za mąż za działacza opozycji Bronisława Komorowskiego, silnie wówczas związanego z Kościołem katolickim.

    Korzenie warszawsko-krakowskie

    Wolf i Estera Rojer – dziadkowie Anny Komorowskiej ze strony matki – przed wojną mieszkali w Warszawie. 24 stycznia 1929 r. urodziła im się córka – Hana Rojer, matka Anny Komorowskiej.

    „Urodziłam się w Warszawie. Do 1939 roku chodziłam do szkoły powszechnej w Warszawie, przerwałam z powodu wybuchu wojny. Rodzice moi trudnili się rzeźnictwem. Po śmierci rodziców (ojciec zmarł w 1942 w Otwocku) matka za nielegalny handel została rozstrzelana w 1943. Byłam wtedy dzieckiem niemającym i prawie nieznającym nikogo. Zainteresowali się mną znajomi rodziców, którzy zabrali mnie do siebie i wyrobili mi potrzebne dokumenty” – pisała w swoim życiorysie, który złożyła w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, matka obecnej Pierwszej Damy.

    Dzięki wyrobionym podczas okupacji dokumentom Hana Rojer, córka Wolfa i Estery, zmieniła tożsamość: nazywała się Józefa Deptuła i była córką Jana i Stanisławy z domu Rybak. Do momentu wywozu do Niemiec mieszkała w domu Deptułów przy ul. Radzymińskiej na warszawskiej Pradze.
    Wyzwolenie spod okupacji niemieckiej 16-letniej Józefie przynieśli amerykańscy żołnierze. Ona nie chciała zostać na Zachodzie – wróciła do Polski, do Białegostoku, gdzie mieszkała jej kuzynka Anna Wojszelska, działaczka Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, później Polskiej Partii Robotniczej, pracownik Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Szczecinie, która w 1946 r. załatwiła jej pracę w nadzorowanym przez NKWD Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego.

    Z kolei dziadkowie Anny Komorowskiej ze strony ojca – Władysław i Zofia Dziadzia – pochodzili z Krakowa. 18 kwietnia 1925 r. urodził im się syn Jan, ojciec Anny Komorowskiej. Dziadek obecnej Pierwszej Damy pracował jako woźny w PKO. Do wybuchu wojny Jan Dziadzia chodził do krakowskich szkół – w 1939 r. ukończył II klasę gimnazjum.

    „W jesieni 1940 zacząłem uczęszczać do szkoły rzemiosł w Krakowie, jednak po kilku dniach przeniosłem się na kursy przygotowawcze do liceum budowlanego, po ukończeniu kursu odbyłem 2,5-miesięczną praktykę budowlaną w Wydziale Zielnym Zarządu Miejskiego w Krakowie. Do grudnia 1942 byłem uczniem Wyższej Szkoły Budownictwa Wodnego w Krakowie, naukę musiałem przerwać wskutek otrzymania wezwania na roboty w przemyśle niemieckim. Aby pozostać w Krakowie, wstąpiłem do pracy w Centralnym Urzędzie Rolnictwa w Krakowie, gdzie przez parę miesięcy byłem posłańcem, następnie pracowałem w powielarni, od lata 1944 roku jako urzędnik w ekspedycji pocztowej, przepracowałem w tej instytucji dwa lata. Po wyzwoleniu Krakowa od okupanta przygotowywałem się do matury chcąc wstąpić na politechnikę, lecz zostałem w kwietniu 1945 roku zmobilizowany.(...)” – pisał w swoim życiorysie złożonym w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego ojciec Anny Komorowskiej.

    W lipcu 1945 r. został odkomenderowany do II Armii Ludowego Wojska Polskiego, którą dowodził gen. Karol Świerczewski. Jako jeden z bardziej wykształconych żołnierzy (rozpoczęte gimnazjum, znał biegle niemiecki w mowie i w piśmie) został szefem kancelarii Inspektoratu Osadnictwa Wojskowego w Poznaniu. Prowadził kancelarię tajną i ogólną, wydawał skierowania na działki osadnicze na ziemiach odzyskanych. Jego przełożonym byli sowiecki generał Iwan Mierzycan i ppłk Jan Górecki, przedwojenny działacz Komunistycznej Partii Polski.

    Jan Dziadzia, już jako członek Polskiej Partii Robotniczej, skończył służbę wojskową w 1946 r., a dwa lata później napisał podanie o przyjęcie go do pracy w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego.

    W archiwach IPN znajduje się podpisane przez niego zobowiązanie. „Ja Dziadzia Jan współpracownik MBP zobowiązuję się wiernie służyć sprawie wolnej, niepodległej i demokratycznej Polski. Zdecydowanie zwalczać wszystkich wrogów demokracji. Sumiennie wykonywać będę wszystkie obowiązki służbowe. Tajemnicy służbowej dotrzymam i nigdy jej nie zdradzę. W razie rozgłaszania wiadomych mi tajemnic służbowych będę surowo ukarany według prawa, o czym zostałem z góry uprzedzony” – czytamy w dokumencie z 17 marca 1948 r.

    Rok później, 26 lutego 1949 r., Jan Dziadzia złożył ślubowanie, które potwierdzono protokołem: „Ślubuję uroczyście stać na straży wolności, niepodległości i bezpieczeństwa państwa polskiego, dążyć ze wszystkich sił do ugruntowania ładu społecznego opartego na wewnętrznych, gospodarczych i politycznych zasadach ustrojowych Polski Ludowej i z całą stanowczością, nie szczędząc swoich sił, zwalczać jego wrogów (...)” – czytamy w protokole ślubowania, które złożył w IV Departamencie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego m.in. przed płk. Józefem Kratko, byłym członkiem KPP, jednym z najgroźniejszych funkcjonariuszy MBP (w latach 50. był on w II Zarządzie Sztabu Generalnego, a w 1969 r., na skutek antysemickich czystek, wyjechał do Izraela).
    Jan Dziadzia i Józefa Deptuła poznali się na przełomie 1949/1950 i są przykładem tzw. resortowego małżeństwa. I chociaż takie związki były zalecane, to funkcjonariusze MBP na zawarcie małżeństwa musieli uzyskać zgodę przełożonych.

    „W dniu 6 VIII wpłynął do tutejszego wydziału raport porucznika Dziadzia Jan – st. referenta Departamentu IV w sprawie udzielenia zezwolenia na zawarcie związku małżeńskiego z sierż. Deptułą Józefą c. Jana, sekretarką VIII WUBP w Szczecinie. Po przeanalizowaniu akt osobowych ustaliłem:
    Ob. Józefa Deptuła c. Jana ur. 24 I 1929 r. w Warszawie pochodzenie społeczne robotnicze, członek PZPR (PPR), ZMO, ZWM.

    Do 1943 przebywała przy rodzicach, w tymże roku została schwytana i wywieziona na roboty do Niemiec. W Niemczech początkowo pracowała jako pomoc domowa, a następnie w fabryce amunicji. W fabryce istniała organizacja, która miała na celu sabotaże. Do w/w organizacji należała Deptuła Józefa. Po wyzwoleniu przez wojska amerykańskie wróciła do kraju 25 VIII 1945. Po powrocie zamieszkała u kuzynki w Białymstoku i przez w/w kuzynkę dostała się do pracy w aparacie BP w Organach BP od 10 V 1946. Obecnie na stanowisku sekretarki.

    Charakterystyki ma negatywne: Jest bardzo opryskliwa, zajmuje się plotkami i intrygami. O pracę nie dba. Ojciec w/w z zawodu rzeźnik zmarł w 1942 r., matka została rozstrzelana przez okupanta za handel. W/w nazwisko rodowe brzmi Rojer Hana c. Wolfa. Wobec powyższego proponuję udzielić zezwolenia na zawarcie związku małżeńskiego por. Dziadzi Janowi z sierż. Deptułą Józefą. Referent Sekcji 1 Wydz I DEP. Kadr MBP ppor Z. Turowski” – czytamy w dokumencie MBP z 22 sierpnia 1952 r.

    Gdy przełożeni z MBP wyrazili zgodę, Józefę Deptułę przeniesiono służbowo ze Szczecina do Warszawy.

    „W związku z zezwoleniem na zawarcie związku małżeńskiego z pracownikiem Dep. IV MBP Dziadzią Janem, proszę o przeniesienie mnie do Warszawy. Związku nie mogę zawrzeć formalnie ze względu na brak dokumentów legalizacyjnych na obecne nazwisko, które przybrałam podczas okupacji. O zalegalizowanie tego nazwiska ubiegam się przez Wydział Personalny WUBP w Szczecinie. Proszę o traktowanie małżeństwa jako faktyczne, a formalnie zostanie ono zawarte po uzyskaniu niezbędnych dokumentów” – pisała w sierpniu 1952 r. Józefa Deptuła. We wrześniu tego samego roku została przeniesiona do Warszawy, a 13 września 1953 r. dostała dokument o zmianie personaliów: z Hany Rojer c. Wolfa i Estery, w nowym dowodzie osobistym będzie figurowała jako Deptuła Józefa c. Jana i Stanisławy. Jak wynika ze znajdującego się w IPN dokumentu, 21 września 1953 r. w Urzędzie Stanu Cywilnego Warszawa Mokotów Jan Dziadzia i Józefa Deptuła zawarli związek małżeński.
    0
  • xx
    2015-05-06 10:36:34
    Komorowski weźmie udział w debacie przed II turą ? A skąd ta pewność, że się do niej dostanie ?
    0
  • Tofik
    2015-05-06 08:40:52
    Jojo z PIS mowi gdy wygramy
    do wiezienia pójdzie kazdy...Zupelnie jak za Stalina...( prezesa )

    Gdy PIS i Jarczyslaw Fspanialy-Zbaw przejma wladze ,
    zapanuje powszechne szczescie i mannna spadnie z nieba
    0
  • TW Wiesio13 bicz na PISmatołki
    2015-05-06 10:12:59
    Rodzinna historia prezydentowej w aktach IPN
    Pierwsza Dama RP Anna Komorowska do dziś nie doczekała się poważnej biografii, chociaż jej historia jest fascynująca. Jej rodzice to funkcjonariusze Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, a później MSW, zwolnieni w 1968 r. na fali haniebnych antysemickich czystek, do końca byli działaczami PZPR. Ona sama była harcerką „Czarnej Jedynki” i wyszła za mąż za działacza opozycji Bronisława Komorowskiego, silnie wówczas związanego z Kościołem katolickim.

    Korzenie warszawsko-krakowskie

    Wolf i Estera Rojer – dziadkowie Anny Komorowskiej ze strony matki – przed wojną mieszkali w Warszawie. 24 stycznia 1929 r. urodziła im się córka – Hana Rojer, matka Anny Komorowskiej.

    „Urodziłam się w Warszawie. Do 1939 roku chodziłam do szkoły powszechnej w Warszawie, przerwałam z powodu wybuchu wojny. Rodzice moi trudnili się rzeźnictwem. Po śmierci rodziców (ojciec zmarł w 1942 w Otwocku) matka za nielegalny handel została rozstrzelana w 1943. Byłam wtedy dzieckiem niemającym i prawie nieznającym nikogo. Zainteresowali się mną znajomi rodziców, którzy zabrali mnie do siebie i wyrobili mi potrzebne dokumenty” – pisała w swoim życiorysie, który złożyła w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, matka obecnej Pierwszej Damy.

    Dzięki wyrobionym podczas okupacji dokumentom Hana Rojer, córka Wolfa i Estery, zmieniła tożsamość: nazywała się Józefa Deptuła i była córką Jana i Stanisławy z domu Rybak. Do momentu wywozu do Niemiec mieszkała w domu Deptułów przy ul. Radzymińskiej na warszawskiej Pradze.
    Wyzwolenie spod okupacji niemieckiej 16-letniej Józefie przynieśli amerykańscy żołnierze. Ona nie chciała zostać na Zachodzie – wróciła do Polski, do Białegostoku, gdzie mieszkała jej kuzynka Anna Wojszelska, działaczka Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, później Polskiej Partii Robotniczej, pracownik Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Szczecinie, która w 1946 r. załatwiła jej pracę w nadzorowanym przez NKWD Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego.

    Z kolei dziadkowie Anny Komorowskiej ze strony ojca – Władysław i Zofia Dziadzia – pochodzili z Krakowa. 18 kwietnia 1925 r. urodził im się syn Jan, ojciec Anny Komorowskiej. Dziadek obecnej Pierwszej Damy pracował jako woźny w PKO. Do wybuchu wojny Jan Dziadzia chodził do krakowskich szkół – w 1939 r. ukończył II klasę gimnazjum.

    „W jesieni 1940 zacząłem uczęszczać do szkoły rzemiosł w Krakowie, jednak po kilku dniach przeniosłem się na kursy przygotowawcze do liceum budowlanego, po ukończeniu kursu odbyłem 2,5-miesięczną praktykę budowlaną w Wydziale Zielnym Zarządu Miejskiego w Krakowie. Do grudnia 1942 byłem uczniem Wyższej Szkoły Budownictwa Wodnego w Krakowie, naukę musiałem przerwać wskutek otrzymania wezwania na roboty w przemyśle niemieckim. Aby pozostać w Krakowie, wstąpiłem do pracy w Centralnym Urzędzie Rolnictwa w Krakowie, gdzie przez parę miesięcy byłem posłańcem, następnie pracowałem w powielarni, od lata 1944 roku jako urzędnik w ekspedycji pocztowej, przepracowałem w tej instytucji dwa lata. Po wyzwoleniu Krakowa od okupanta przygotowywałem się do matury chcąc wstąpić na politechnikę, lecz zostałem w kwietniu 1945 roku zmobilizowany.(...)” – pisał w swoim życiorysie złożonym w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego ojciec Anny Komorowskiej.

    W lipcu 1945 r. został odkomenderowany do II Armii Ludowego Wojska Polskiego, którą dowodził gen. Karol Świerczewski. Jako jeden z bardziej wykształconych żołnierzy (rozpoczęte gimnazjum, znał biegle niemiecki w mowie i w piśmie) został szefem kancelarii Inspektoratu Osadnictwa Wojskowego w Poznaniu. Prowadził kancelarię tajną i ogólną, wydawał skierowania na działki osadnicze na ziemiach odzyskanych. Jego przełożonym byli sowiecki generał Iwan Mierzycan i ppłk Jan Górecki, przedwojenny działacz Komunistycznej Partii Polski.

    Jan Dziadzia, już jako członek Polskiej Partii Robotniczej, skończył służbę wojskową w 1946 r., a dwa lata później napisał podanie o przyjęcie go do pracy w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego.

    W archiwach IPN znajduje się podpisane przez niego zobowiązanie. „Ja Dziadzia Jan współpracownik MBP zobowiązuję się wiernie służyć sprawie wolnej, niepodległej i demokratycznej Polski. Zdecydowanie zwalczać wszystkich wrogów demokracji. Sumiennie wykonywać będę wszystkie obowiązki służbowe. Tajemnicy służbowej dotrzymam i nigdy jej nie zdradzę. W razie rozgłaszania wiadomych mi tajemnic służbowych będę surowo ukarany według prawa, o czym zostałem z góry uprzedzony” – czytamy w dokumencie z 17 marca 1948 r.

    Rok później, 26 lutego 1949 r., Jan Dziadzia złożył ślubowanie, które potwierdzono protokołem: „Ślubuję uroczyście stać na straży wolności, niepodległości i bezpieczeństwa państwa polskiego, dążyć ze wszystkich sił do ugruntowania ładu społecznego opartego na wewnętrznych, gospodarczych i politycznych zasadach ustrojowych Polski Ludowej i z całą stanowczością, nie szczędząc swoich sił, zwalczać jego wrogów (...)” – czytamy w protokole ślubowania, które złożył w IV Departamencie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego m.in. przed płk. Józefem Kratko, byłym członkiem KPP, jednym z najgroźniejszych funkcjonariuszy MBP (w latach 50. był on w II Zarządzie Sztabu Generalnego, a w 1969 r., na skutek antysemickich czystek, wyjechał do Izraela).
    Jan Dziadzia i Józefa Deptuła poznali się na przełomie 1949/1950 i są przykładem tzw. resortowego małżeństwa. I chociaż takie związki były zalecane, to funkcjonariusze MBP na zawarcie małżeństwa musieli uzyskać zgodę przełożonych.

    „W dniu 6 VIII wpłynął do tutejszego wydziału raport porucznika Dziadzia Jan – st. referenta Departamentu IV w sprawie udzielenia zezwolenia na zawarcie związku małżeńskiego z sierż. Deptułą Józefą c. Jana, sekretarką VIII WUBP w Szczecinie. Po przeanalizowaniu akt osobowych ustaliłem:
    Ob. Józefa Deptuła c. Jana ur. 24 I 1929 r. w Warszawie pochodzenie społeczne robotnicze, członek PZPR (PPR), ZMO, ZWM.

    Do 1943 przebywała przy rodzicach, w tymże roku została schwytana i wywieziona na roboty do Niemiec. W Niemczech początkowo pracowała jako pomoc domowa, a następnie w fabryce amunicji. W fabryce istniała organizacja, która miała na celu sabotaże. Do w/w organizacji należała Deptuła Józefa. Po wyzwoleniu przez wojska amerykańskie wróciła do kraju 25 VIII 1945. Po powrocie zamieszkała u kuzynki w Białymstoku i przez w/w kuzynkę dostała się do pracy w aparacie BP w Organach BP od 10 V 1946. Obecnie na stanowisku sekretarki.

    Charakterystyki ma negatywne: Jest bardzo opryskliwa, zajmuje się plotkami i intrygami. O pracę nie dba. Ojciec w/w z zawodu rzeźnik zmarł w 1942 r., matka została rozstrzelana przez okupanta za handel. W/w nazwisko rodowe brzmi Rojer Hana c. Wolfa. Wobec powyższego proponuję udzielić zezwolenia na zawarcie związku małżeńskiego por. Dziadzi Janowi z sierż. Deptułą Józefą. Referent Sekcji 1 Wydz I DEP. Kadr MBP ppor Z. Turowski” – czytamy w dokumencie MBP z 22 sierpnia 1952 r.

    Gdy przełożeni z MBP wyrazili zgodę, Józefę Deptułę przeniesiono służbowo ze Szczecina do Warszawy.

    „W związku z zezwoleniem na zawarcie związku małżeńskiego z pracownikiem Dep. IV MBP Dziadzią Janem, proszę o przeniesienie mnie do Warszawy. Związku nie mogę zawrzeć formalnie ze względu na brak dokumentów legalizacyjnych na obecne nazwisko, które przybrałam podczas okupacji. O zalegalizowanie tego nazwiska ubiegam się przez Wydział Personalny WUBP w Szczecinie. Proszę o traktowanie małżeństwa jako faktyczne, a formalnie zostanie ono zawarte po uzyskaniu niezbędnych dokumentów” – pisała w sierpniu 1952 r. Józefa Deptuła. We wrześniu tego samego roku została przeniesiona do Warszawy, a 13 września 1953 r. dostała dokument o zmianie personaliów: z Hany Rojer c. Wolfa i Estery, w nowym dowodzie osobistym będzie figurowała jako Deptuła Józefa c. Jana i Stanisławy. Jak wynika ze znajdującego się w IPN dokumentu, 21 września 1953 r. w Urzędzie Stanu Cywilnego Warszawa Mokotów Jan Dziadzia i Józefa Deptuła zawarli związek małżeński.
    ...
    0
  • Tomasz
    2015-05-06 10:36:37
    Komorowski ma gdzieś wszystkich obywateli... drze się na wiecach, powołuje aby wybory rozegrały się w I turze a on nawet nie łaskaw, jak wszyscy kandydaci wziąć udział w debacie gdzie wszystko jest na równych zasadach!
    0
  • Wiesio13 bicz na PISmatołki
    2015-05-06 07:47:21
    Duda jak marionetka.
    Jakis cymbał z jego sztabu wyborczego kazał mu cały czas ruszać dłońmi. Wygladalo to jakby ktos niezależnie od woli Dudy pociągał za sznurki. A do tego ta kamienna twarz i udzielanie tych samych wykutych tępo odpowiedzi bez względu czego dotyczyło pytanie. Kandydat Duda wypadł jak bezwolna marionetka o charyzmie budyniu.
    0
  • POmatolskie scierwa
    2015-05-06 01:54:56
    Janis i Robnat dwa brazowe nosy PO lizaniu fekali POmatolskich
    0
  • ============
    2015-05-06 09:00:50
    O czym mówili kandydaci na urząd prezydenta RP...?

    Czy można jeszcze brać na POważnie o czym mówili?

    Komorowski mówił, że sprawa Olewnika musi być wyjaśniona i co? Tusk mówił o obniżeniu podatków i co? VAT 23% na większości artykułów ba! Nawet i VAT POdnieśli na ubranka dziecięce, POdnieśli wbrew woli narodu polskiego wiek emerytalny, złodzieje!:-(

    Pytanie stawiam inaczej: któremu z kandydatów można zaufać?

    TVPO "komorowski" osiągnęła tego czego chciała, zrobili sobie temat POlityczny na kilka dni w TVP "komorowski INFO" przed wyborami i tyle a byłem zagorzałym przeciwnikiem takiej debaty bez BUL BULA wszech czasów.

    = = = = = = = = = =
    0
  • krakus
    2015-05-05 23:34:35
    Tanajno ma mój głos
    reszta to debile
    0
  • danka
    2015-05-05 23:35:29
    najgorzej wypadł Kukiz, porażka
    Duda też bladziutko
    0
  • TW Wiesio13 bicz na PISmatołki
    2015-05-06 08:46:19
    Dziewczyna z Mokotowa
    Obecna Pierwsza Dama urodziła się 11 maja 1953 r. jako Anna Dziadzia. W 1954 r. jej ojciec złożył wniosek o zmianę nazwiska – od 8 lipca 1954 r. Jan, Józefa i Anna noszą nazwisko Dembowscy. Do zmiany nazwiska przyczyniła się najprawdopodobniej sytuacja rodzinna ojca Anny Komorowskiej, o czym może świadczyć dokument znajdujący się w jego aktach.
    „Warszawa dnia 4.4. 1953
    Do Dyrektora Departamentu Kadr MBP w miejscu
    Raport
    por. Dziadzia Jan Słuchacz OSP MBPP

    Melduję, że ojciec mój Władysław Dziadzia zam. w Krakowie w ub. roku wiosną powiedział mi, że zamierza studiować biblię – wówczas w trakcie rozmowy dał się przekonać o niesłuszności tego i sprawa na tym utknęła. Latem oświadczył zdecydowanie, że postanawia wstąpić do sekty – rozmowa nasza doszła do ostrego postawienia sprawy i dałem ojcu do wyboru – albo zrezygnuje z sekty, albo my zerwiemy ze sobą kontakt – tutaj ojciec zawahał się i przyrzekł dać mi odpowiedź listownie. O powyższym wiedzieli tow. płk Kratko i tow. Jankiewicz sekretarz POP.

    Wobec milczenia ze strony ojca jesienią wysłałem do niego list, dopytując o decyzję. W m-cu grudniu ub.r. otrzymałem odpowiedź, że ojciec nie rezygnuje z wstąpienia do sekty. Od tego czasu kontakt z ojcem zerwałem” – czytamy w tajnym raporcie Jana Dziadzi. Po zerwaniu kontaktów z ojcem Jana Dziadzię z Krakowem już nic nie łączyło – matka Zofia zmarła w 1944 r.
    Lata dzieciństwa Anny Komorowskiej i jej młodszej siostry Elżbiety to jednocześnie lata największej kariery jej rodziców. Po śmierci Stalina Jan i Józefa Dembowscy zostali w resorcie spraw wewnętrznych. W 1954 r. Jan pracuje w Departamencie IV (zajmującym się ochroną gospodarki), natomiast Józefa pełni funkcję kierownika kancelarii Wydziału Ogólnego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego Miasta Stołecznego Warszawy. Dwa lata później Józefa Dembowska pracowała już w wydziale ewidencji operacyjnej Wydziału „C” Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej. W tym samym roku ojciec Anny Komorowskiej skończył kurs aktywu kierowniczego MBP i na własną prośbę został skierowany do pracy operacyjnej. „Politycznie wyrobiony. Przyczynił się do rozpracowania kilku spraw” – czytamy w opinii służbowej Jana Dembowskiego.
    Na początku 1959 r., tuż przed rozpoczęciem nauki w szkole podstawowej Ani Dembowskiej, jej ojciec został skierowany do biura ministra spraw wewnętrznych. Kilka miesięcy później otrzymał stanowisko w związanym ze Służbą Bezpieczeństwa Biurze „T” MSW, czyli techniki operacyjnej.
    Karierę w MSW w tym czasie robi również Józefa Deptuła. W 1962 r. z dobrym wynikiem ukończyła kurs specjalistyczny Biura „C” Służby Bezpieczeństwa MSW. Bierze aktywny udział w życiu społecznym i partyjnym, w 1966 r. została delegowana do Biura „C” MSW do Grupy specjalnej, gdzie jest jedną z wyróżniających się pracowników. Rodzice Anny Komorowskiej są cenieni przez przełożonych z MSW: wielokrotnie nagradzani różnymi odznaczeniami, dostają kolejne podwyżki.
    Sytuacja drastycznie zmieniła się na początku 1968 r. Do MSW zaczęły napływać ohydne antysemickie donosy, najpierw na Józefę Deptułę, a później na Jana Dembowskiego. Ostatecznie, jak niemal wszyscy funkcjonariusze MSW, których dotknęła czystka antysemicka, zostali zwolnieni. W lutym 1968 r. z KSMO musiała odejść Józefa Dembowska. Dostała wprawdzie pełne uposażenie emerytalne, ale to była mała pociecha dla 39-letniej emerytki. W kwietniu z MSW na takich samych warunkach i z takich samych powodów w stopniu podpułkownika został zwolniony z MSW ojciec Anny Komorowskiej.
    W 1969 r. Anna Dembowska była już uczennicą renomowanego liceum im. Tadeusza Rejtana na Mokotowie i należała do legendarnej drużyny harcerskiej im. Romualda Traugutta „Czarnej Jedynki”. Podczas jednego z rajdów harcerskich poznała harcerza Bronisława Komorowskiego, za którego wyszła za mąż w 1977 r. „(…) Byłam na piątym roku. Pobraliśmy się u św. Antoniego na Senatorskiej. Przed ślubem na całe wakacje pojechaliśmy do pracy do Austrii. Tam wpadliśmy na pomysł ślubu w Jerozolimie, to było nasze marzenie. W końcu zwyciężył rozsądek – doszliśmy do wniosku, że pieniądze przeznaczymy na mieszkanie” – mówiła o ślubie z Bronisławem Komorowskim Pierwsza Dama w „Twoim Stylu”. Kilka lat wcześniej wyjechała na stałe do Wielkiej Brytanii Elżbieta Dembowska, siostra Anny Komorowskiej.

    Życie w PRL

    W końcu lat 70. do mieszkania Anny i Bronisława Komorowskich przy ul. Bruna w trakcie drukowania podziemnego „Głosu” przyszli funkcjonariusze SB na rewizję. W wywiadach dla „GW” i dla „Twojego Stylu” Anna Komorowska opowiadała, że byli przesłuchiwani w osobnych pomieszczeniach i dopiero po kilku godzinach wprowadzono ją do pokoju, w którym był Bronisław Komorowski.
    „Kiedy przyszłam, zapytał: a może państwo głodni? Pewnie że głodni, nawet śniadania nie jedliśmy. To niech pan da pieniądze, coś wam kupię w bufecie. Wraca: dwie szklanki herbaty, chleb i ozory w galarecie. Bronkowi aż oczy się zaiskrzyły: mięsko, nieźle” – mówiła Anna Komorowska w wywiadzie dla „GW”.
    W grudniu 1981 r. Bronisław Komorowski został internowany. W tym czasie umiera Jan Dembowski, ojciec Anny Komorowskiej.
    Po czterech miesiącach pobytu w obozie w Jaworzu w kwietniu 1982 r. Bronisław Komorowski został wypuszczony na przepustkę w związku ze śmiercią dziadka. Podanie o przepustkę do Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej przyniosła Anna Komorowska – rodzice Bronisława Komorowskiego byli w tym czasie za granicą.
    Ostatecznie Bronisław Komorowski został zwolniony z internowania. „Wózek z dzieckiem, zawsze było jakieś w wózku, kartki do portfela i po zakupy. Każdy produkt trzeba było wystać, przynieść. Gotowałam co drugi dzień, na przemian – zupę na dwa dni, drugie na dwa dni. Marysia była alergiczką, piekłam jej chleb, zdobywałam koninę, musiała mieć swoją kuchnię. Jakoś przeżyliśmy. Nie wspominam tego jako koszmar. (…)” – mówiła o codziennym życiu w latach 80. Anna Komorowska.

    Dokumenty Służby Bezpieczeństwa na temat Anny i Bronisława Komorowskich kończą się w 1984 r. W ankiecie dotyczącej Anny i Bronisława Komorowskich pod adresem rodziców obecnej Pierwszej Damy widnieje zapis: „telefon ściśle zastrzeżony”. W jednym z dokumentów z tego okresu znajduje się informacja, że Józefa Dembowska, matka Anny Komorowskiej, jest członkiem komisji historycznej przy Radzie Warszawy Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej. Według dokumentów IPN, w tym czasie w ZG ZSMP w Biurze Zagranicznym pracowała siostra Bronisława Komorowskiego, Halina.
    Matka Anny Komorowskiej w 1982 r. dostała paszport na wyjazd do córki do Anglii. Z dokumentów wynika, że wcześniej odwiedziła Czechosłowację, NRD, ZSRR. Do końca istnienia PZPR była w partii.
    W latach 80. obecny prezydent pracował jako nauczyciel historii w niższym seminarium franciszkanów w Niepokalanowie. Anna Komorowska w tym czasie zajmowała się dziećmi i domem. W 1988 r. teściowa obecnego prezydenta złożyła podanie o wydanie paszportu na wyjazd do Izraela. W tym czasie trwała już gorączka strajków. Rok później odbył się „okrągły stół”, a jesienią 1989 r. Bronisław Komorowski trafił do rządu Tadeusza Mazowieckiego. W 1990 r. był już w Unii Demokratycznej, z której listy w 1991 r. dostał się do Sejmu. Od tego momentu nie rozstaje się z polityką – jest kolejno członkiem Unii Demokratycznej, Unii Wolności, Stronnictwo Konserwatywno-Ludowego, Platformy Obywatelskiej. Anna Komorowska nigdy nie była w żadnej partii.

    .
    0
  • ja już wybrałem
    2015-05-06 00:32:30
    **** ,ale nam się wydarzył ?
    0
  • buhaha
    2015-05-05 23:32:16
    czar Dudusia prysł
    marionetka w rękach kaczego świra przeczytała to czego się nauczyła na pamięć
    0
  • wyborca
    2015-05-05 23:48:45
    I tak każdy wie na kogo będzie głosował, debata nam niepotrzebna. Polacy popierają KUKIZA.
    0
  • Tusk
    2015-05-06 00:04:05
    Szkoda, że nie było Bronka. Uwielbiam jego bonmoty o długiej kiełbasie, macaniu kur, kaszalotach itp. itd. Może byłoby trochę nie na temat, ale na pewno śmiesznie.
    0
  • misiek
    2015-05-06 01:16:22
    ~Duda najsensowniej mowil

    Duda obok Kukiza największa wtopa tej debaty.
    0
  • marta
    2015-05-06 00:00:27
    świrosław polskęzbaw zapewne cały posrany po tym jak wypadł Duda
    0
  • moss***
    2015-05-06 00:11:33
    inna KWESTIA- co z ksiazka niemieckiego dziennikarza o smolenku- miala sie ukazac 4 maja w polskich ksiegarniach czy komus wiadomo cos w tej sprawie?
    0
  • gtb
    2015-05-06 00:18:42
    Najsłabiej to wypadł Palikot. Koleś żyje w innej galaktyce.

    Spodobał mi się Wilk i życzyłbym sobie, żeby został zatrudniony i wykorzystany przez przyszłego prezydenta bo facet ma potencjał i co najważniejsze gada z sensem.

    Zagłosuje jednak na Kukiza, bo Polska potrzebuje otrząsnąć się w końcu z tego betonu partyjnego. To jest najważniejsza i najbardziej paląca sprawa na teraz.
    0
  • psychiatra kaczego świra
    2015-05-06 00:18:52
    ~moss***2015-05-06 00:11

    zamilknij idioto
    Antek ze swoimi ludźmi do wyborów jest zamknięty w szafie
    temat smoleńska wróci po wyborach
    0
  • PW
    2015-05-06 00:32:01
    Komorowski na prezydenta Komorow !

    Komory - The Comoros, Juzur al-Qumur, Union des Comores.
    0
  • ضياء الحق
    2015-05-06 00:39:37
    هذا هو الرداءة Komorowski.
    0
  • Robnad
    2015-05-06 00:49:56
    Kukiz totalna kompromitacja. Duda cieniutki. Prezes ma problem z głowy Duda sam się odstawił w kąt. Teraz po debacie rozumiem, dlaczego Duda unika konfrontacji z dziennikarzami. Jest miałki i jedzie na wyuczonych na pamięć kilku formułkach powtarzanych już od wielu tygodni. Matoł do sześcianu, a podobno dr prawa!!
    0
  • św.NH
    2015-05-06 08:46:30
    BRON KIEPSKI POZA PROGIEM WYBORCZYM.
    Korwin kazał strzelać i mordować, jak Wazelin powinien się sam rozstrzelać i spałować.
    0
  • Bulba
    2015-05-06 09:38:47
    ~Robnald. Ty lepiej nie idź na wybory, bo z twoją jedną szarą komórką (nie mówię o telefonie) nie trafisz do właściwej kratki.
    0
  • miś
    2015-05-06 09:42:45
    Casting na prezydenta III RP. Osobnik w kraciastym ubraniu i czapce z daszkiem gra skocznie na bandżo i śpiewa zachrypniętym głosem:

    Dzień dobry, cześć i czołem,
    Pytacie skąd się wziąłem?
    Jestem wesoły Bronek,
    Mam w Ruskiej Budzie domek,
    A w domku wodę, światło, gaz,
    Powtarzam zatem jeszcze raz.
    Jestem wesoły Bronek,
    Od dawna WSI patronek,
    Ze sztucerem chodzę w las,
    Chcę być preziem jeszcze raz.
    0
  • starszy pan
    2015-05-06 00:49:25
    JAK TO DOBRZE ,ŻE ODBYŁA SIĘ TA "DEBATA" Nie dam sie wyDudkać ,oj nie !
    0
  • Kazdy byle nie znowu ten cykor Komoruski
    2015-05-06 00:50:55
    Pani "Ogorek" ma wieksze "jaja" niz Komorowski ktory spekal. Komorowski tylko potwierdzil, ze trzeba go jak najszybciej usunac z tego fotela na ktory go wcisnely agenturalno mafijne kliki zwiazane z bylymi "WSI".
    0
  • niezależny
    2015-05-06 01:03:03
    Jedynym wygranym tej debaty jest Komorowski, mimo, że nie brał w niej udziału. Miał rację, że nie wziął w tym żenującym spektaklu. Mizerny poziom wszystkich kandydatów. Ogromne rozczarowanie in minus to Duda i Kukiz.
    0
  • małaGosia
    2015-05-06 01:03:54
    to była dobra decyzja, żeby prezydent Komorowski nie wziął udziału w tej parodii gry "Jeden z dziesięciu" To widowisko tylko ośmieszyło powagę tegu urzędu, o kandydatach nie wspominając Brawo Prezydent Komorowski !
    0
  • TW Wiesio13 bicz na PISmatołki
    2015-05-06 08:46:44
    Dziewczyna z Mokotowa
    Obecna Pierwsza Dama urodziła się 11 maja 1953 r. jako Anna Dziadzia. W 1954 r. jej ojciec złożył wniosek o zmianę nazwiska – od 8 lipca 1954 r. Jan, Józefa i Anna noszą nazwisko Dembowscy. Do zmiany nazwiska przyczyniła się najprawdopodobniej sytuacja rodzinna ojca Anny Komorowskiej, o czym może świadczyć dokument znajdujący się w jego aktach.
    „Warszawa dnia 4.4. 1953
    Do Dyrektora Departamentu Kadr MBP w miejscu
    Raport
    por. Dziadzia Jan Słuchacz OSP MBPP

    Melduję, że ojciec mój Władysław Dziadzia zam. w Krakowie w ub. roku wiosną powiedział mi, że zamierza studiować biblię – wówczas w trakcie rozmowy dał się przekonać o niesłuszności tego i sprawa na tym utknęła. Latem oświadczył zdecydowanie, że postanawia wstąpić do sekty – rozmowa nasza doszła do ostrego postawienia sprawy i dałem ojcu do wyboru – albo zrezygnuje z sekty, albo my zerwiemy ze sobą kontakt – tutaj ojciec zawahał się i przyrzekł dać mi odpowiedź listownie. O powyższym wiedzieli tow. płk Kratko i tow. Jankiewicz sekretarz POP.

    Wobec milczenia ze strony ojca jesienią wysłałem do niego list, dopytując o decyzję. W m-cu grudniu ub.r. otrzymałem odpowiedź, że ojciec nie rezygnuje z wstąpienia do sekty. Od tego czasu kontakt z ojcem zerwałem” – czytamy w tajnym raporcie Jana Dziadzi. Po zerwaniu kontaktów z ojcem Jana Dziadzię z Krakowem już nic nie łączyło – matka Zofia zmarła w 1944 r.
    Lata dzieciństwa Anny Komorowskiej i jej młodszej siostry Elżbiety to jednocześnie lata największej kariery jej rodziców. Po śmierci Stalina Jan i Józefa Dembowscy zostali w resorcie spraw wewnętrznych. W 1954 r. Jan pracuje w Departamencie IV (zajmującym się ochroną gospodarki), natomiast Józefa pełni funkcję kierownika kancelarii Wydziału Ogólnego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego Miasta Stołecznego Warszawy. Dwa lata później Józefa Dembowska pracowała już w wydziale ewidencji operacyjnej Wydziału „C” Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej. W tym samym roku ojciec Anny Komorowskiej skończył kurs aktywu kierowniczego MBP i na własną prośbę został skierowany do pracy operacyjnej. „Politycznie wyrobiony. Przyczynił się do rozpracowania kilku spraw” – czytamy w opinii służbowej Jana Dembowskiego.
    Na początku 1959 r., tuż przed rozpoczęciem nauki w szkole podstawowej Ani Dembowskiej, jej ojciec został skierowany do biura ministra spraw wewnętrznych. Kilka miesięcy później otrzymał stanowisko w związanym ze Służbą Bezpieczeństwa Biurze „T” MSW, czyli techniki operacyjnej.
    Karierę w MSW w tym czasie robi również Józefa Deptuła. W 1962 r. z dobrym wynikiem ukończyła kurs specjalistyczny Biura „C” Służby Bezpieczeństwa MSW. Bierze aktywny udział w życiu społecznym i partyjnym, w 1966 r. została delegowana do Biura „C” MSW do Grupy specjalnej, gdzie jest jedną z wyróżniających się pracowników. Rodzice Anny Komorowskiej są cenieni przez przełożonych z MSW: wielokrotnie nagradzani różnymi odznaczeniami, dostają kolejne podwyżki.
    Sytuacja drastycznie zmieniła się na początku 1968 r. Do MSW zaczęły napływać ohydne antysemickie donosy, najpierw na Józefę Deptułę, a później na Jana Dembowskiego. Ostatecznie, jak niemal wszyscy funkcjonariusze MSW, których dotknęła czystka antysemicka, zostali zwolnieni. W lutym 1968 r. z KSMO musiała odejść Józefa Dembowska. Dostała wprawdzie pełne uposażenie emerytalne, ale to była mała pociecha dla 39-letniej emerytki. W kwietniu z MSW na takich samych warunkach i z takich samych powodów w stopniu podpułkownika został zwolniony z MSW ojciec Anny Komorowskiej.
    W 1969 r. Anna Dembowska była już uczennicą renomowanego liceum im. Tadeusza Rejtana na Mokotowie i należała do legendarnej drużyny harcerskiej im. Romualda Traugutta „Czarnej Jedynki”. Podczas jednego z rajdów harcerskich poznała harcerza Bronisława Komorowskiego, za którego wyszła za mąż w 1977 r. „(…) Byłam na piątym roku. Pobraliśmy się u św. Antoniego na Senatorskiej. Przed ślubem na całe wakacje pojechaliśmy do pracy do Austrii. Tam wpadliśmy na pomysł ślubu w Jerozolimie, to było nasze marzenie. W końcu zwyciężył rozsądek – doszliśmy do wniosku, że pieniądze przeznaczymy na mieszkanie” – mówiła o ślubie z Bronisławem Komorowskim Pierwsza Dama w „Twoim Stylu”. Kilka lat wcześniej wyjechała na stałe do Wielkiej Brytanii Elżbieta Dembowska, siostra Anny Komorowskiej.

    Życie w PRL

    W końcu lat 70. do mieszkania Anny i Bronisława Komorowskich przy ul. Bruna w trakcie drukowania podziemnego „Głosu” przyszli funkcjonariusze SB na rewizję. W wywiadach dla „GW” i dla „Twojego Stylu” Anna Komorowska opowiadała, że byli przesłuchiwani w osobnych pomieszczeniach i dopiero po kilku godzinach wprowadzono ją do pokoju, w którym był Bronisław Komorowski.
    „Kiedy przyszłam, zapytał: a może państwo głodni? Pewnie że głodni, nawet śniadania nie jedliśmy. To niech pan da pieniądze, coś wam kupię w bufecie. Wraca: dwie szklanki herbaty, chleb i ozory w galarecie. Bronkowi aż oczy się zaiskrzyły: mięsko, nieźle” – mówiła Anna Komorowska w wywiadzie dla „GW”.
    W grudniu 1981 r. Bronisław Komorowski został internowany. W tym czasie umiera Jan Dembowski, ojciec Anny Komorowskiej.
    Po czterech miesiącach pobytu w obozie w Jaworzu w kwietniu 1982 r. Bronisław Komorowski został wypuszczony na przepustkę w związku ze śmiercią dziadka. Podanie o przepustkę do Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej przyniosła Anna Komorowska – rodzice Bronisława Komorowskiego byli w tym czasie za granicą.
    Ostatecznie Bronisław Komorowski został zwolniony z internowania. „Wózek z dzieckiem, zawsze było jakieś w wózku, kartki do portfela i po zakupy. Każdy produkt trzeba było wystać, przynieść. Gotowałam co drugi dzień, na przemian – zupę na dwa dni, drugie na dwa dni. Marysia była alergiczką, piekłam jej chleb, zdobywałam koninę, musiała mieć swoją kuchnię. Jakoś przeżyliśmy. Nie wspominam tego jako koszmar. (…)” – mówiła o codziennym życiu w latach 80. Anna Komorowska.

    Dokumenty Służby Bezpieczeństwa na temat Anny i Bronisława Komorowskich kończą się w 1984 r. W ankiecie dotyczącej Anny i Bronisława Komorowskich pod adresem rodziców obecnej Pierwszej Damy widnieje zapis: „telefon ściśle zastrzeżony”. W jednym z dokumentów z tego okresu znajduje się informacja, że Józefa Dembowska, matka Anny Komorowskiej, jest członkiem komisji historycznej przy Radzie Warszawy Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej. Według dokumentów IPN, w tym czasie w ZG ZSMP w Biurze Zagranicznym pracowała siostra Bronisława Komorowskiego, Halina.
    Matka Anny Komorowskiej w 1982 r. dostała paszport na wyjazd do córki do Anglii. Z dokumentów wynika, że wcześniej odwiedziła Czechosłowację, NRD, ZSRR. Do końca istnienia PZPR była w partii.
    W latach 80. obecny prezydent pracował jako nauczyciel historii w niższym seminarium franciszkanów w Niepokalanowie. Anna Komorowska w tym czasie zajmowała się dziećmi i domem. W 1988 r. teściowa obecnego prezydenta złożyła podanie o wydanie paszportu na wyjazd do Izraela. W tym czasie trwała już gorączka strajków. Rok później odbył się „okrągły stół”, a jesienią 1989 r. Bronisław Komorowski trafił do rządu Tadeusza Mazowieckiego. W 1990 r. był już w Unii Demokratycznej, z której listy w 1991 r. dostał się do Sejmu. Od tego momentu nie rozstaje się z polityką – jest kolejno członkiem Unii Demokratycznej, Unii Wolności, Stronnictwo Konserwatywno-Ludowego, Platformy Obywatelskiej. Anna Komorowska nigdy nie była w żadnej partii.
    .
    0
  • Janis
    2015-05-06 01:07:53
    Burzyć, rozwalać, a potem od nowa budować - prawica.
    Dawać, rozdzielać, finansować, a potem szybko zbankrutować - Duda, a skąd weźmiesz cash.
    Głupie niespójnie logicznie hasła, jakaś partyjnokracja (Kukiz), zamykanie do więzień z Bogiem na ustach. (Panie Braun a poza tym wszystko O.K. A co mówi lekarz.
    Już lepiej Ogórek wypadła. Chyba dłużej od Dudy wkuwała tekst na pamięć.
    Generalnie było to bardzo przykre widowisko.
    Bezpośrednim wygranym debaty był Palikot. Najbardziej mądra, odważna i spójna postawa.
    Drugim wygranym był Komorowski. Doskonale wiedział z jakimi pajacami będzie miał do czynienia. A myślałem, że mu odwagi zabrakło. Cóż, z głupim się nie dyskutuje, lecz ustępuje i nie dopuszcza do władzy.
    0
  • Duda najsensowniej mowil
    2015-05-06 01:08:08
    Andrzej Duda mowil z sensem a to co proponowal jest realne, do zrealizowania. Reszta towarzystwa to maksymalna samopromocja i pajacowanie byle miec swoje piec minut , nie mowiac juz o takim Palikocie, ktory na wszelkie mozliwe sposoby nawet juz kosztem Kukiza chce sie uchronic przed zniknieciem ze sceny.
    0
  • Lepsze to niz Komorowski olewajacy spoleczenstwo
    2015-05-06 01:49:07
    Bardzo slabo JKM wypadl , po co on sie z tym Kukizem licytowal? Wiadomo trema, ale wszystkich tak czy owak dotknelo. Palikot kompletny odlot i malo powaznie. Moze Braun przeostrzyl nieco ale odwaznie powiedzial to co jest skrywane a o czym wielu ludzi zdaje sobie sprawe. Nawet niezle pani Ogorek wypadla, ale widac bylo ze to takie wykute na pamiec kwestie i nic wiecej. Calkiem rozsadnie wypadl ten Duda, choc moze bez jakichs fajerwerkow - moze to i lepiej. Kukiz sie niestety nie spisal tym razem. O Komorowskim mozna powiedziec, ze spekal i sam sie wyeliminowal z gry, nawet trudno sobie wyobrazic jak nisko trzeba by upasc by ponownie na niego glosowac, po tym co wyprawial do tej pory nie mowiac juz o tym ze to zwykly cykor na uwiezi jakiejs sitwy.
    0
  • Polak. Nie patriota
    2015-05-06 03:14:57
    Czytając to, co naobiecywali, cieszę się, że nie żyję z rodzina w Polsce.
    Bronek bardzo dobrze postąpił, że nie startował w tej czczej licytacji. Daję mu plusa i kreskę w niedzielę.
    0
  • wes
    2015-05-06 03:21:11
    ,,,tumany,,,komoroski nie jest prezydyentem,,,jak stalin,,,
    0
  • korniszon
    2015-05-06 03:26:01
    Bul Gafa prezydęt POmylonych się nie POjawił bo by znowu gaf narobił.
    0
  • Walduś
    2015-05-06 03:28:42
    Normalnie nagonka na jednego Bronka (Bula) normalnie. Hie hie hie..
    0
  • Sronek WSIonek
    2015-05-06 07:53:22
    PO co tracić czas na jakieś tam głupie debaty? Przecież miliony kołtunów i szuj tresowanych przez usłużne media i autorytety wiedzą jak mają głosować, setki tysięcy urzędników z rodzinami też, osadzeni w ZK chyba nie chcą dodatkowych kłopotów i wiedzą jaki ma wyjść tam wynik, Polonia za granica jest niepewna, to im się utrudni głosowanie, dokupi się też sporo głosów u meneli, trochę kart źle wypełnionych się unieważni, trochę się dorzuci, trochę głosów doliczą komisje, ktoś tam zagłosuje za zmarłych, ktoś inny w kilku miejscach - i to wszystko razem musi dać zwycięstwo. Kasa, ludzie i możliwości organizacyjne do tego są, a który sąd uzna, że miało to jakikolwiek wpływ na wynik wyborów... byłyby to przecież odmęty szaleństwa.
    0
  • TW Wiesio13 bicz na PISmatołki
    2015-05-06 08:47:12
    Dziewczyna z Mokotowa
    Obecna Pierwsza Dama urodziła się 11 maja 1953 r. jako Anna Dziadzia. W 1954 r. jej ojciec złożył wniosek o zmianę nazwiska – od 8 lipca 1954 r. Jan, Józefa i Anna noszą nazwisko Dembowscy. Do zmiany nazwiska przyczyniła się najprawdopodobniej sytuacja rodzinna ojca Anny Komorowskiej, o czym może świadczyć dokument znajdujący się w jego aktach.
    „Warszawa dnia 4.4. 1953
    Do Dyrektora Departamentu Kadr MBP w miejscu
    Raport
    por. Dziadzia Jan Słuchacz OSP MBPP

    Melduję, że ojciec mój Władysław Dziadzia zam. w Krakowie w ub. roku wiosną powiedział mi, że zamierza studiować biblię – wówczas w trakcie rozmowy dał się przekonać o niesłuszności tego i sprawa na tym utknęła. Latem oświadczył zdecydowanie, że postanawia wstąpić do sekty – rozmowa nasza doszła do ostrego postawienia sprawy i dałem ojcu do wyboru – albo zrezygnuje z sekty, albo my zerwiemy ze sobą kontakt – tutaj ojciec zawahał się i przyrzekł dać mi odpowiedź listownie. O powyższym wiedzieli tow. płk Kratko i tow. Jankiewicz sekretarz POP.

    Wobec milczenia ze strony ojca jesienią wysłałem do niego list, dopytując o decyzję. W m-cu grudniu ub.r. otrzymałem odpowiedź, że ojciec nie rezygnuje z wstąpienia do sekty. Od tego czasu kontakt z ojcem zerwałem” – czytamy w tajnym raporcie Jana Dziadzi. Po zerwaniu kontaktów z ojcem Jana Dziadzię z Krakowem już nic nie łączyło – matka Zofia zmarła w 1944 r.
    Lata dzieciństwa Anny Komorowskiej i jej młodszej siostry Elżbiety to jednocześnie lata największej kariery jej rodziców. Po śmierci Stalina Jan i Józefa Dembowscy zostali w resorcie spraw wewnętrznych. W 1954 r. Jan pracuje w Departamencie IV (zajmującym się ochroną gospodarki), natomiast Józefa pełni funkcję kierownika kancelarii Wydziału Ogólnego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego Miasta Stołecznego Warszawy. Dwa lata później Józefa Dembowska pracowała już w wydziale ewidencji operacyjnej Wydziału „C” Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej. W tym samym roku ojciec Anny Komorowskiej skończył kurs aktywu kierowniczego MBP i na własną prośbę został skierowany do pracy operacyjnej. „Politycznie wyrobiony. Przyczynił się do rozpracowania kilku spraw” – czytamy w opinii służbowej Jana Dembowskiego.
    Na początku 1959 r., tuż przed rozpoczęciem nauki w szkole podstawowej Ani Dembowskiej, jej ojciec został skierowany do biura ministra spraw wewnętrznych. Kilka miesięcy później otrzymał stanowisko w związanym ze Służbą Bezpieczeństwa Biurze „T” MSW, czyli techniki operacyjnej.
    Karierę w MSW w tym czasie robi również Józefa Deptuła. W 1962 r. z dobrym wynikiem ukończyła kurs specjalistyczny Biura „C” Służby Bezpieczeństwa MSW. Bierze aktywny udział w życiu społecznym i partyjnym, w 1966 r. została delegowana do Biura „C” MSW do Grupy specjalnej, gdzie jest jedną z wyróżniających się pracowników. Rodzice Anny Komorowskiej są cenieni przez przełożonych z MSW: wielokrotnie nagradzani różnymi odznaczeniami, dostają kolejne podwyżki.
    Sytuacja drastycznie zmieniła się na początku 1968 r. Do MSW zaczęły napływać ohydne antysemickie donosy, najpierw na Józefę Deptułę, a później na Jana Dembowskiego. Ostatecznie, jak niemal wszyscy funkcjonariusze MSW, których dotknęła czystka antysemicka, zostali zwolnieni. W lutym 1968 r. z KSMO musiała odejść Józefa Dembowska. Dostała wprawdzie pełne uposażenie emerytalne, ale to była mała pociecha dla 39-letniej emerytki. W kwietniu z MSW na takich samych warunkach i z takich samych powodów w stopniu podpułkownika został zwolniony z MSW ojciec Anny Komorowskiej.
    W 1969 r. Anna Dembowska była już uczennicą renomowanego liceum im. Tadeusza Rejtana na Mokotowie i należała do legendarnej drużyny harcerskiej im. Romualda Traugutta „Czarnej Jedynki”. Podczas jednego z rajdów harcerskich poznała harcerza Bronisława Komorowskiego, za którego wyszła za mąż w 1977 r. „(…) Byłam na piątym roku. Pobraliśmy się u św. Antoniego na Senatorskiej. Przed ślubem na całe wakacje pojechaliśmy do pracy do Austrii. Tam wpadliśmy na pomysł ślubu w Jerozolimie, to było nasze marzenie. W końcu zwyciężył rozsądek – doszliśmy do wniosku, że pieniądze przeznaczymy na mieszkanie” – mówiła o ślubie z Bronisławem Komorowskim Pierwsza Dama w „Twoim Stylu”. Kilka lat wcześniej wyjechała na stałe do Wielkiej Brytanii Elżbieta Dembowska, siostra Anny Komorowskiej.

    Życie w PRL

    W końcu lat 70. do mieszkania Anny i Bronisława Komorowskich przy ul. Bruna w trakcie drukowania podziemnego „Głosu” przyszli funkcjonariusze SB na rewizję. W wywiadach dla „GW” i dla „Twojego Stylu” Anna Komorowska opowiadała, że byli przesłuchiwani w osobnych pomieszczeniach i dopiero po kilku godzinach wprowadzono ją do pokoju, w którym był Bronisław Komorowski.
    „Kiedy przyszłam, zapytał: a może państwo głodni? Pewnie że głodni, nawet śniadania nie jedliśmy. To niech pan da pieniądze, coś wam kupię w bufecie. Wraca: dwie szklanki herbaty, chleb i ozory w galarecie. Bronkowi aż oczy się zaiskrzyły: mięsko, nieźle” – mówiła Anna Komorowska w wywiadzie dla „GW”.
    W grudniu 1981 r. Bronisław Komorowski został internowany. W tym czasie umiera Jan Dembowski, ojciec Anny Komorowskiej.
    Po czterech miesiącach pobytu w obozie w Jaworzu w kwietniu 1982 r. Bronisław Komorowski został wypuszczony na przepustkę w związku ze śmiercią dziadka. Podanie o przepustkę do Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej przyniosła Anna Komorowska – rodzice Bronisława Komorowskiego byli w tym czasie za granicą.
    Ostatecznie Bronisław Komorowski został zwolniony z internowania. „Wózek z dzieckiem, zawsze było jakieś w wózku, kartki do portfela i po zakupy. Każdy produkt trzeba było wystać, przynieść. Gotowałam co drugi dzień, na przemian – zupę na dwa dni, drugie na dwa dni. Marysia była alergiczką, piekłam jej chleb, zdobywałam koninę, musiała mieć swoją kuchnię. Jakoś przeżyliśmy. Nie wspominam tego jako koszmar. (…)” – mówiła o codziennym życiu w latach 80. Anna Komorowska.

    Dokumenty Służby Bezpieczeństwa na temat Anny i Bronisława Komorowskich kończą się w 1984 r. W ankiecie dotyczącej Anny i Bronisława Komorowskich pod adresem rodziców obecnej Pierwszej Damy widnieje zapis: „telefon ściśle zastrzeżony”. W jednym z dokumentów z tego okresu znajduje się informacja, że Józefa Dembowska, matka Anny Komorowskiej, jest członkiem komisji historycznej przy Radzie Warszawy Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej. Według dokumentów IPN, w tym czasie w ZG ZSMP w Biurze Zagranicznym pracowała siostra Bronisława Komorowskiego, Halina.
    Matka Anny Komorowskiej w 1982 r. dostała paszport na wyjazd do córki do Anglii. Z dokumentów wynika, że wcześniej odwiedziła Czechosłowację, NRD, ZSRR. Do końca istnienia PZPR była w partii.
    W latach 80. obecny prezydent pracował jako nauczyciel historii w niższym seminarium franciszkanów w Niepokalanowie. Anna Komorowska w tym czasie zajmowała się dziećmi i domem. W 1988 r. teściowa obecnego prezydenta złożyła podanie o wydanie paszportu na wyjazd do Izraela. W tym czasie trwała już gorączka strajków. Rok później odbył się „okrągły stół”, a jesienią 1989 r. Bronisław Komorowski trafił do rządu Tadeusza Mazowieckiego. W 1990 r. był już w Unii Demokratycznej, z której listy w 1991 r. dostał się do Sejmu. Od tego momentu nie rozstaje się z polityką – jest kolejno członkiem Unii Demokratycznej, Unii Wolności, Stronnictwo Konserwatywno-Ludowego, Platformy Obywatelskiej. Anna Komorowska nigdy nie była w żadnej partii.

    ,
    0
  • Łukasz
    2015-05-06 16:01:10
    -Czytając wywód nijakiego wojtka odnioslem wrażenie ot takiego wojtka na posylki vel kmiecia siedemnastowiecznego pańszczyżnianego.Gbura i grubianina posiadającego ubogi zasób slownictwa gdzie uwidacznia się furmańska łacina.Komentując najkrocej MNIEJ NIŻ 0 !!!
    0
  • jedna kura
    2015-05-06 20:13:29
    Głosujcie na tego Komorowskiego to emerytury dostaniecie w wieku 100 lat i to sporo bo 100 zł miesięcznie.
    Kobietom ukradł 7 lat emerytury, ale i tak będą na niego głosowały, bo już Konfucjusz, 2 tysiące lat temu stwierdził, że dwie kobiety są głupsze od jednej kury!
    0
  • Brawo!
    2015-05-06 10:52:30
    Duda - TAK!
    2
  • Taka prawda.
    2015-05-06 11:34:53
    Pan Duda to najpoważniejszy kandydat na Prezydenta,wszędzie gdzie występuje umie się zachować i logicznie odpowiadać a reszta w raz z Prezydentem Komorowskim to muszą się jeszcze wiele uczyć,nawet nie umieją poprawnie przeczytać, aby dojść do poziomu P.Dudy czeka ich dużo nauki wszechstronnej.
    2
  • czym skorupka
    2015-05-06 10:49:03
    POLACYchca aby politycy byli uczciwi i prawdomówni jednoczescie akceptuja oszustwo i kretactwa juz na poziomie szkolnym/SCIAGI/ W innych krajach uznane za hanbe lub nieznane /ucza sie dla wiedzy i siebie ./
    2
  • meg
    2015-05-08 07:10:35
    P. Duda najlogiczniej mówi z tej całej ekipy startujacej na Prezydenta. Komoroski nie miał nawet odwagi przyjść na debate - poprostu jest słaby. Przy jego rządach nie skończy się na 67 latach pracy ludzie jak wygra to do 80 jeszcze przedłuży i będziemy tyrac w robocie. Okulary jak denka balkonik i do roboty. P. Duda to konkretny i rzeczowo wypowiadający się kandydat na Prezydenta MUSI WYGRAC DUDA.
    1
  • Zbyszek z Krakowa
    2015-05-06 14:47:27
    JOW-y są najwazniejszym elementem tej kampanii. Dzieki jednomandatowym okręgom wyborczym poseł będzie pracował i rzeczywiście reprezentował swój okręg wyborczy,bo inaczej nikt na niego nie zagłosuje. Tka bedzie niezależnie od tego ile partii dostanie sie do sejmu. Korwin nie ma tu racji, rację ma Kukiz i chawała mu za to że walczy o JOW-y. Nareszcie bedzie koniec partyjniactwa i "spadochroniarzy" z Warszawy.
    2
  • @??
    2015-05-06 11:41:09
    Czy Korvin mówiac o Anglikach Angole uslyszy jako prez.Rp OD kAMERONA
    TY POLUSIE LUB POLACZKU???
    2
Reklama

Zobacz więcej

Reklama