Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział, że PSL przygotowało projekt ustawy o zmianie Konstytucji RP, by „doprowadzić do spokoju, pokoju społecznego, praworządności i odnowienia wiarygodności Trybunału Konstytucyjnego”. Pomysł wicepremiera podzielił posłów Koalicji Obywatelskiej. Reset TK już się dokonał, a PSL zamiast nawoływać do poparcia swojego projektu ws. zmian konstytucji, powinno namówić prezydenta Karola Nawrockiego, by przyjął ślubowanie od wszystkich wybranych przez Sejm sędziów TK - tak uważa część posłów KO. Inni są gotowi dyskutować o propozycji PSL.
PSL proponuje nowy, jednorazowy skład TK
Jak mówił Kosiniak-Kamysz, do konstytucji miałby zostać dodany przepis dotyczący "wygaszenia mandatu urzędujących sędziów i nadania im statusu sędziów Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku". Na mocy tej ustawy wyłonimy nowy, jednorazowy skład TK - mówił, przy czym zaznaczył, że sędziowie byliby wybierani na określone kadencje, tj. 3, 6 i 9 lat. Później wrócimy do sposobu wyłaniania opisanego już dzisiaj w Konstytucji lub lepszego, jeśli będzie taka większość - podkreślił.
Referując w czwartek założenia projektu, lider PSL powiedział m.in., że to Krajowa Rada Sądownictwa wnioskowałaby do Zgromadzenia Narodowego w sprawie "odnowienia składu" TK. Uznanie trwałej niezdolności TK do wykonywania zadań miałoby odbywać się w drodze uchwały Zgromadzenia Narodowego (Sejm i Senat obradujące razem) podjętej większością 3/5 głosów ustawowej liczby Zgromadzenia.
Propozycje zmian należy poddać "stress testowi"
Parlamentarzyści Koalicji Obywatelskiej w sprawie projektu PSL są podzieleni. Wiceprzewodniczący sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka Maciej Tomczykiewicz powiedział, że KO nie mówi z góry "nie". Jesteśmy gotowi pracować nad wszystkimi zmianami, które polepszą sytuację wokół TK - powiedział poseł.
Dodał, że KO ma świadomość, że przepisy regulujące funkcjonowanie TK "nie są najlepszej jakości; to one doprowadziły do takiego kryzysu jak w 2015 i później, w związku z tym należy je zmienić". Nie chodzi tylko o zresetowanie składu, ale przede wszystkim uzgodnienie, jaki powinien być docelowy model wyboru i funkcjonowania Trybunału - zaznaczył Tomczykiewicz. Jeżeli co do tego się wszyscy zgodzimy, to potem możemy dyskutować, jak do tego doprowadzić - powiedział.
Zdaniem posła wszystkie propozycje zmian należy poddać "stress testowi", zastanowić się, jak będą działać, jeśli poszczególne organy władzy nie będą kierować się dobrą wolą. Dotyczyć to powinno także propozycji PSL - dodał Tomczykiewicz.
Musi być zgoda między prezydentem i premierem
Drugi wiceprzewodniczący sejmowej komisji sprawiedliwości Patryk Jaskulski (KO) zwrócił z kolei uwagę, że proponowana przez PSL zmiana konstytucji nie wejdzie w życie (nawet gdy przegłosuje ją Sejm), jeśli nie będzie w tej sprawie zgody między premierem i prezydentem. - Widzę jednak pewną niesprawiedliwość, dlaczego mamy wygaszać mandaty prawidłowo wybranym przez Sejm sędziom, którzy palą się do roboty - zaznaczył Jaskulski.
Inni posłowie KO wypowiadali się o propozycji PSL jeszcze mniej przychylnie. Reset się już dokonał. Był nim ten ikoniczny obrazek, kiedy sędziowie w sposób jawny dokonywali losowania składów orzekających - powiedział Witold Zembaczyński. Szanuję to, że różne odłamy koalicji mają swoją własną wizje, ale dla nas sprawa jest prosta, Trybunał już powraca do funkcjonalności - dodał.
Nie potrzeby jest żaden reset, tylko przyjęcie przez prezydenta ślubowania od legalnie wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego - ocenił Tomasz Kostuś, dodając, że "zmiana konstytucji to jest proces długotrwały". Proponowałbym raczej, aby pan wicepremier Kosiniak-Kamysz i całe środowisko PSL zrobiło wszystko, by przekonać prezydenta Nawrockiego, by zakończył ten klincz i przyjął ślubowanie od wybranych sędziów. To by kończyło sprawę - podkreślił.
Jeśli uda się pod tym projektem zebrać odpowiednią liczbę ponad 90 podpisów, będzie sens, by go przeanalizować. Na razie mogę powiedzieć, że inicjatywa Władysława Kosiniaka-Kamysza, jak każda inicjatywa naszych koalicjantów, jest niezwykle ciekawa - mówił szef senackiej komisji ustawodawczej Krzysztof Kwiatkowski.
Inny, pragnący zachować anonimowość poseł KO powiedział, że obawia się, iż wokół Trybunału Konstytucyjnego sytuacja będzie analogiczna jak ze znanego dowcipu o pamiętniku partyzanta. Pierwszego dnia partyzant pisze: dziś przegoniliśmy Niemców z lasu. Następnego dnia: dziś Niemcy nas wyparli. A ostatniego dnia: dziś przyszedł gajowy i wszystkich nas przegonił. Oby w naszym przypadku tym gajowym nie był Putin - skonstatował.
Lider PSL zwrócił się do wszystkich sił politycznych
Wicepremier, lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zwrócił się w czwartek do wszystkich sił politycznych o podpisanie projektu ustawy o zmianie Konstytucji RP, który przygotowało jego ugrupowanie. Ocenił, że "nadzwyczajne odnowienie składu Trybunału Konstytucyjnego jest dziś w Polsce potrzebne".
Podczas Kongresu Polskiego Samorządu lider PSL powiedział, że konieczne jest zebranie 92 podpisów pod projektem ustawy ws. zmiany konstytucji. Oczywiście są podpisy PSL, jesteśmy po bardzo dobrej rozmowie ze środowiskiem Szymona Hołowni, kolejne 15 podpisów, wierzę, że są możliwe. Ale potrzeba kolejnych - zaznaczył Kosiniak-Kamysz.
Zwracam się do wszystkich sił politycznych, w pierwszej kolejności do tych, z którymi współpracujemy od lat, o podpisanie tego projektu ustawy o zmianie konstytucji - powiedział Kosiniak-Kamysz.
Podkreślił, że zwraca się również do formacji opozycyjnych, które deklarowały chęć zmiany konstytucji, czyli do Konfederacji i Rozwoju Plus. To teraz PSL, ja osobiście, mówię wam "sprawdzam", czy to były tylko słowa, żeby zagrać pewną pozę w teatrze politycznym, czy realna rola, którą chcecie odegrać w Rzeczpospolitej i jej naprawie - powiedział lider PSL, zwracając się do opozycyjnych polityków.
Kosiniak-Kamysz przekonywał, że "nadzwyczajne odnowienie składu TK jest dzisiaj w Polsce potrzebne". Wezwał też wszystkich rodaków, obywateli, samorządowców do wsparcia inicjatywy PSL.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
