Według niepełnych jeszcze wyników, we wtorkowych wyborach połówkowych do Kongresu Partia Republikańska poniosła porażkę, tracąc na rzecz Partii Demokratycznej większość w obu izbach. Demokraci przejęli co najmniej siedem senackich mandatów należących dotąd do Republikanów, zapewniając sobie większość w Senacie, i wygrali nawet w takim bastionie republikańskim jak Teksas.
Amerykanie ukarali Republikanów
Sikorski, pytany w czwartek w TVP Info, czy "cieszy go" wynik wyborów, odparł, że nie wolno mu takich rzeczy mówić. Natomiast Amerykanie rzeczywiście bezprecedensowo ukarali partię rządzącą - skwitował wicepremier.
Sikorski pytany, czy spodziewał się takiej skali zwycięstwa Demokratów, wicepremier odpowiedział, że wynikało to z badań opinii publicznej, ale nie było pewności co do ich trafności. Mamy w ogóle na całym świecie problem z dużym marginesem błędów w sondażach. Ludzie, zdaje się, nie zawsze są szczerzy, więc nie było jasne, czy ten margines nie może czasami być przesadzony - powiedział szef MSZ.
Polski rząd nigdy nie zaniedbywał relacji z Demokratami
Na pytanie, czy nawiązał już kontakt z nową większością w Kongresie, Sikorski zapewnił, że polski rząd nigdy nie zaniedbywał relacji z Demokratami. Nie byliśmy takimi zideologizowanymi fanatykami jak nasza prawica i Pałac Prezydencki, którzy uważali, że populiści będą rządzić w Stanach Zjednoczonych wiecznie. Polska chce być dobrym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych niezależnie od tego, kto rządzi, czy to w Polsce, czy w Stanach. Oni o tym zapomnieli i mam nadzieję, że się czegoś nauczą – stwierdził.
Szef MSZ dodał, że utrzymuje kontakty przede wszystkim z potencjalnymi kandydatami Demokratów w wyborach prezydenckich. Zwrócił uwagę, że po zmianie większości w Kongresie zmieni się m.in. przewodniczący komisji spraw zagranicznych Izby Reprezentantów. Nie powiem, że jestem z nim zaprzyjaźniony, ale w każdym razie znamy się już bardzo dobrze - zaznaczył. Trzeba myśleć dalej niż do końca własnego nosa - podsumował Sikorski.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
