Jak dowiedział się "Fakt", jeszcze w piątek Justyna razem z Krzysztofem Wasitą była w Bytomiu, gdzie dała koncert. Do Warszawy wrócili nocą. Steczkowska zawsze tak robi, choć większość artystów woli zostać w hotelu po koncercie. Dzięki temu Krzysztof mógł spotkać się z Katarzyną. Wtedy jeszcze nie wiedział, że będzie to ostatnie ich spotkanie.
Niestety, wymienili ze sobą co najwyżej kilka słów. Kasia, która czuwała nad organizacyjnymi sprawami związanymi z wylotem, musiała być bowiem na lotnisku bardzo wcześnie następnego dnia... W domu została też ich malutka, zaledwie roczna córeczka Hania.
Wczoraj Steczkowska oddała Katarzynie i innym ofiarom katastrofy cześć, zapalając dla nich znicz.