Jak większość ludzi w Polsce, tak i ona bardzo przeżyła sobotnią tragedię. Dla Justyny Steczkowskiej jest to jednak także osobisty dramat. W katastrofie zginęła bowiem żona bliskiego przyjaciela i menedżera wokalistki, 29-letnia Katarzyna Doraczyńska - pracownica biura prasowego prezydenta. Osierociła roczną córeczkę.
Jak dowiedział się "Fakt", jeszcze w piątek Justyna razem z Krzysztofem Wasitą była w Bytomiu, gdzie dała koncert. Do Warszawy wrócili nocą. Steczkowska zawsze tak robi, choć większość artystów woli zostać w hotelu po koncercie. Dzięki temu Krzysztof mógł spotkać się z Katarzyną. Wtedy jeszcze nie wiedział, że będzie to ostatnie ich spotkanie.
Niestety, wymienili ze sobą co najwyżej kilka słów. Kasia, która czuwała nad organizacyjnymi sprawami związanymi z wylotem, musiała być bowiem na lotnisku bardzo wcześnie następnego dnia... W domu została też ich malutka, zaledwie roczna córeczka Hania.
Wczoraj Steczkowska oddała Katarzynie i innym ofiarom katastrofy cześć, zapalając dla nich znicz.
>>> Prezydentowa była dla niego jak matka
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl